Komentarz: dni smutnej prawdy w Watykanie | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 21.02.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Komentarz: dni smutnej prawdy w Watykanie

Szczyt poświęcony ochronie nieletnich w Kościele ma ogromne znaczenie. KOMENTARZ

Ciemne chmury nad Watykanem

Ciemne chmury nad Watykanem

Napływ przedstawicieli mediów, zwłaszcza z USA, jest ogromny. Wielu obserwatorów porównuje ich zainteresowanie szczytem do wyborów nowego papieża. Ale w tym tygodniu w Watykanie chodzi o znacznie więcej. O uporanie się z przypadkami seksualnego molestowania nieletnich przez księży i zakonników, o ogłoszone przez papieża Franciszka hasło "zero tolerancji" wobec pedofilii w Kościele katolickim, o postawę Kościoła wobec seksualności jego sług oraz o nadużywanie władzy przez kościelną hierarchię. To wszystko może wstrząsnąć podstawami Kościoła katolickiego jaki znamy do tej pory.

W Niemczech zwiększa się stale liczba osób występujących z Kościoła. W wielu innych krajach, w których obowiązują inne zasady przynależności do wspólnoty kościelnej, sprawy nie mają się wiele lepiej. Może to świadczyć o spadku zaufania do Kościoła jako instytucji. Niektóre dane świadczą, że znajduje się on w głębokim kryzysie.

Ostrzeżenie dla Kościoła: bez zaufania nie ma wiary

Kościół powinien służyć zbawieniu wiernych. W tej jego misji zaufanie i wiara odgrywają rolę podstawową. Bez zaufania nie ma wiary. Co prawda niektórzy duchowni, tacy jak niemieccy kardynałowie Mueller i Cordes, zdają się tego nie dostrzegać, ale to co mówią, przyjmuje się coraz częściej jako pozbawioną głębszych treści gadaninę.

Autor komentarza Christoph Strack

Autor komentarza Christoph Strack jest katolickim teologiem i szefem redakcji religijnej DW

Od kiedy papież Franciszek wezwał we wrześniu ubiegłego roku przewodniczących wszystkich episkopatów oraz przełożonych wielu zgromadzeń zakonnych do wzięcia udziału w szczycie "Ochrona nieletnich w Kościele" i polecił im spotkać się na rozmowach z ofiarami molestowania seksualnego u siebie w kraju, na jaw wychodzą coraz nowe dane na temat rozmiarów nadużyć w tej materii. Dowodzą one, że Kościół także pod tym względem jest instytucją o zasięgu ogólnoświatowym. Nowe wyniki na temat liczby ofiar napływają z Polski, Meksyku, Belgii i wielu biskupstw w USA. Podobne doniesienia napływają także z państw afrykańskich i azjatyckich, ale docierają one bezpośrednio do Watykanu, a media ich nie nagłaśniają. Chodzi w nich o setki, a najpewniej tysiące nowych ofiar molestowania seksualnego i o dziesiątki tysięcy przestępstw na tym tle. Są to szokujące liczby, wręcz niewyobrażalne!

Dotyczą one także samego Watykanu. Oto kilka przypadków z ostatnich 14 dni. Austriacki duchowny, wieloletni pracownik Kongregacji Nauki Wiary, złożył swój urząd po skonfrontowaniu go z zarzutami siostry zakonnej, która oskarżyła go o molestowanie seksualne. Papież Franciszek wydalił ze stanu duchownego jednego z najważniejszych amerykańskich kardynałów Theodore'a McCarricka. We Francji trwa dochodzenie przeciwko papieskiemu ambasadorowi, mówi się też o poważnych zarzutach wobec jednego z najważniejszych sędziów Roty Rzymskiej. Każdy z tych przypadków jest skandaliczny i przerażający zarazem.

Okazja do podziękowania ofiarom molestowania

Szczyt w Watykanie stwarza okazję do podziękowania ofiarom molestowania seksualnego przez duchownych za to, że nie ustawały w wysiłkach o okazanie im należnego szacunku i zainteresowania, za to że niestrudzenie walczyły o prawdę i sprawiedliwość, a także o wypłacenie im odszkodowania za doznane cierpienia. W komunikatach w języku angielskim ofiary te nazywają siebie "ocalałymi", co ma służyć podkreśleniu tego, że wiele innych ofiar tego nie przeżyło albo nadal cierpi, a ich życie legło w gruzach. Wiele takich ofiar przybyło do Rzymu. We wtorek 19 lutego siostry zakonne, które były molestowane (do ich zgwałcenia włącznie) przez duchownych różnych stopni spotkały się z przedstawicielami prasy. W środę 20 lutego o swoich doświadczeniach z dzieciństwa z molestowaniem seksualnym przez duchownych opowiedziały ofiary tego przestępstwa z różnych państw i kontynentów. Do soboty będą one uczestniczyły w milczących manifestacjach, a następnie przejdą w proteście ulicami Wiecznego Miasta.

Dzięki takim akcjom ofiary przemocy seksualnej zwróciły na siebie uwagę czynników kościelnych i skłoniły Kościół do podjęcia od dawna koniecznych działań. Zasługują one na nasz najgłębszy szacunek, bowiem mówienie publicznie o doznanych cierpieniach i upokorzeniach wymaga nie lada odwagi. Dotyczy to zwłaszcza ofiar molestowania seksualnego w Afryce, gdzie w praktyce często równa się to śmierci cywilnej ofiary. Można mieć tylko nadzieję, że zostaną one zaproszone w sobotę 23 lutego na nabożeństwo pokutne w Sali Królewskiej w Watykanie. 

Kościół katolicki ma teraz swoją "godzinę zero"

To są ciemne dni w Rzymie po bardzo wielu ciemnych latach, ale także dni smutnej prawdy. Obrady przedstawicieli Kościoła katolickiego z całego świata mogą być tylko pierwszym impulsem i początkiem dalszych działań. Oby były one konkretne, prowadzone konsekwentnie i zmierzały we właściwym kierunku. Początkiem końca wszechwładzy księży na co dzień. Odwrotem od moralnego dyktatu ku wspólnemu poszukiwaniu wyjścia z zaistniałej sytuacji. Okazją do pogłębionej refleksji nad obrazem księży w społeczeństwie. Jak widać problemów i obszarów różnych działań nie brakuje. I trudno jest powiedzieć, który z nich należy uznać za najważniejszy, bo wszystkie są ważne.

Od marca 2013 roku przybyły "z końca świata" papież Franciszek stara się zreformować Kościół katolicki. Jest także znany ze swego zaangażowania na rzecz umacniania wiary, z troski o uchodźców i ludzi tak czy inaczej pojmowanego marginesu społecznego. Ale także jego pontyfikat, pod wieloma względami bardzo różny od poprzednich, może załamać się w starciu ze skamieniałym Kościołem i jego aparatem władzy. Najbliższe dni w Watykanie mogą okazać się "godziną zero" dla Kościoła katolickiego. Mogą, ale nie należy być pewnym, że tak się właśnie stanie. Nadmierny optymizm może w tym przypadku okazać się niewłaściwą postawą.