Jaka UE powinna wyjść z kryzysu? | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 20.05.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Jaka UE powinna wyjść z kryzysu?

Bruksela boi się zaburzeń na rynku Unii, bo jej kraje mają nierówną „amunicję” finansową przeciw koronakryzysowi. Ale nie odpuszcza celów długoterminowych i dlatego dziś proponuje ratowanie bioróżnorodności.

Green Deal Ursula von der Leyen (picture-alliance/dpa/AP/F. Seco)

Szefowa KE Ursula von der Leyen

Komisja Europejska przekonuje, że walka z zarazą oraz wychodzenie UE z koronakryzysu nie może przyćmić celów pozaepidemicznych jak Zielony Ład albo przyspieszone dostosowywanie się Unii do gospodarki cyfrowej.

Dlatego dziś Bruksela w przedstawionych – jak co roku o tej porze – rekomendacjach gospodarczych dla wszystkich krajów Unii (musi je zatwierdzić Rada UE) zaleca m.in. Polsce i Niemcom „skupienie się na inwestycjach w transformację zieloną i cyfrową”, a w przypadku Polski kładzie dodatkowy nacisk na „wzmocnienie inwestycji w politykę proklimatyczną”. Wśród zaleceń dla Polski jest też wzmocnienie służby zdrowia. A Komisja Europejska zwraca uwagę, że polski system wsparcia socjalnego nie dość dostatecznie dociera do osób o najmniejszych dochodach.

Komisja Europejska podkreśla, że coraz więcej problemów Polski z praworządnością zagraża funkcjonowaniu porządku prawnego Polski i Unii. – Kiedy państwo prawa jest kwestionowane, to ma wpływ na klimat biznesowy i inwestycyjny. Jasno to wyłożyliśmy w naszych rekomendacjach – powiedział komisarz UE ds. gospodarczych Paolo Gentiloni.

Zawieszone rygory budżetowe

Koronakryzys oznacza potrzebę dodatkowych pieniędzy na doraźną walkę z pandemią (na polu sanitarnym), na wsparcie płynności finansowej dla firm, wsparcie na rzecz utrzymania miejsc pracy (i na zasiłki) oraz na pobudzanie odbudowy gospodarczej po wstrząsie wywołanym przez zarazę. Dzięki doraźnemu poluzowaniu zasad pomocy publicznej dla firm kraje Unii już uzyskałay zgodę Komisji Europejskiej na subsydia lub kredyty pomocowe dla przedsiębiorców, warte łącznie prawie dwa biliony euro. Jednak aż połowa tej kwoty przypada na Niemcy, 17 proc. na Francję, 15 proc. na Włochy, a 2,5 proc. na Polskę. O ile tak mocno wspomagana gospodarka Niemiec może pośrednio wspierać – silnie powiązaną z niemieckimi firmami – Europę Środkową, to przykładowo Hiszpanie, których nie stać na tak wielką pomoc publiczną, podnoszą w Brukseli obawy przed zaburzeniami w wolnej konkurencji, a zatem i wspólnym rynku unijnym.

Obejrzyj wideo 04:35

Koronakryzys. Jak głęboka będzie recesja?

Dunka Margrethe Vestager, która w Komisji Europejskiej zajmuje się m.in. sprawami konkurencji, zapewnia, że wszystko na razie jest pod kontrolą, ale zarazem ostrzega przed rychłym ryzykiem zaburzeń na wspólnym rynku. Natomiast Włoch Paolo Gentiloni, komisarz UE ds. gospodarczych, już teraz bije na alarm z powodu groźby „asymetrii” w odbudowie gospodarczej różnych krajów Unii, gdy nie wszystkie będzie stać na podobnie mocne antykryzysowe pompowanie pieniędzy w swe gospodarki.

Paolo Gentiloni przekonuje, że dziś nie sposób dokładnie przewidzieć, kiedy Unia wróci do zwykłych – obecnie zawieszonych z powodu kryzysu – reguł dyscypliny budżetowej (3 proc. PKB deficytu i 60 proc. PKB długu publicznego), których łamanie Komisja zwykle wytykała krajom Unii przy okazji majowych propozycji reform. Przeciwnie, teraz sporą troską jest obawa, że niektóre państwa UE ze strachu przed zbyt potężnym zwiększaniem długu publicznego wydadzą zbyt mało na ożywianie gospodarki (zwłaszcza w porównaniu z mniej zadłużonymi krajami Unii) w najbliższych kilkudziesięciu miesiącach. Albo jeśli wydadzą dostateczne dużo, w rezultacie pojawi się ryzyko, że inwestorzy z rynków finansowych nabiorą wątpliwości co do spłacalności ich długów. Stąd ogłoszona w tym tygodniu propozycja Berlina i Paryża, by kraje Unii wspierać nie pożyczkami, lecz dotacjami z Funduszu Odbudowy, ale ten pomysł jest kontestowany m.in. przez Holendrów, Austriaków, Duńczyków.

Natomiast Unia w tym tygodniu ostatecznie zatwierdziła – zaproponowany w marcu – dość rewolucyjny jak na nią koronakryzysowy program SURE (przewidziany na 100 mld euro), który już wkrótce pozwoli krajom UE na zaciąganie tanich kredytów przeznaczonych na walkę z bezrobociem. Pożyczki z SURE, które będą zatwierdzane przez Radę UE (ministrowie krajów Unii), mają pomóc w utrzymaniu miejsc na zasadzie niemieckiego „Kurzarbeit”, czyli poprzez finansowany przez państwo program pozwalający na nielikwidowanie miejsc pracy w okresie przestojów.

Zielony Ład w lądach i rolnictwie

Pomimo obecnych „koronaproblemów” Komisja Europejska nadal planuje na jesień reformę podwyższającą obecny cel redukcji gazów cieplarnianych w 2030 r., by wychodzenie Unii z kryzysu było możliwie mocno „zielone”. A dziś Frans Timmerans, wiceprzewodniczący Komisji, przekonywał – również w ramach Zielonego Ładu – do nowej strategii UE na rzecz bioróżnorodności, która m.in. zakłada posadzenie trzech miliardów drzew w UE do 2030 r.

Bruksela zaproponowała zwiększenie do 2030 r. obszarów chronionych w UE z obecnych 26 proc. do 30 proc. lądu oraz z obecnych 11 proc. do 30 proc. obszarów morskich. Ochroną miałyby zostać objęte wszystkie lasy pierwotne oraz starodrzewy. Ponadto, Komisja Europejska chce, by zmniejszyć używanie chemicznych pestycydów w rolnictwie o połowę do 2030 r., a jedną czwartą upraw prowadzić w sposób organiczny. Jednak przełożenie wszystkich ambicji ze strategii na rzecz bioróżnorodności na – zatwierdzone przez kraje UE i europarlament – cele prawnie wiążące będzie się rozstrzygać najwcześniej w 2021 r.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Reklama