Jak szczepią się Chińczycy. Pożądany ″uboczny skutek″ dla władz | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 05.01.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Jak szczepią się Chińczycy. Pożądany "uboczny skutek" dla władz

Odkąd pierwsza szczepionka została oficjalnie wprowadzona na rynek na krótko przed końcem roku, chińskie programy szczepień rozszerzono.

Priorytety wyraźnie różnią się od tych w Europie. Chińska stacja telewizyjna CCTV pokazuje długie kolejki przed szpitalami i ośrodkami zdrowia w Pekinie: trzeba wypełnić formularz, zmierzyć temperaturę, a potem szybki zastrzyk - i po bólu.

Odkąd szczepionka firmy Sinopharm została oficjalnie zatwierdzona w ubieglym tygodniu, ponad 73 tys. osób zostało zaszczepionych przeciwko Covid-19 tylko w samym Pekinie  w ciągu zaledwie kilku dni. Inaczej niż w Niemczech, początkowo szczepienie nie obejmuje osób starszych, a tylko osoby w wieku od 18 do 59 lat. Pierwszeństwo mają grupy ludności pracujące na obszarach ryzyka - wyjaśnia Zeng Yixin z Państwowej Komisji Zdrowia. Do nich zalicza on m.in. osoby, które maja do czynienia z mrożonkami, celników, personel służby zdrowia, pracowników targowisk czy transportu. W ich przypadku ryzyko zarażenia się koronawirusem jest wyższe niż w innych grupach zawodowych. Z tego względu przyznano im priorytet – wyjaśnia urzędnik pekińskich władz.

China Peking | Sinopharm Impfstoff

Szczepionka firmy Sinopharm

Chiny: wirus przenoszony przez importowane mrożonki 

Międzynarodowi eksperci wciąż kwestionują twierdzenie Chin, że wirus został sprowadzony z zagranicy w postaci importowanych mrożonek. Jednak w publicznej telewizji oficjalnej linii władz nikt nie kwestionuje. 

„Pracuję w branży spożywczej i martwiłem się” - przyznaje w wywiadzie dla CCTV Xia Dongdong, pracownik chłodni. „Teraz mam szczęście, że jestem jedną z pierwszych osób, które otrzymały szczepionkę. To zapewnia mi bezpieczeństwo”.

Jednak relacje telewizyjne pokazują również, że ludzie tacy jak Xia Dongdong nie są szczepieni tylko lekiem Sinopharm, który został zatwierdzony w zeszłym tygodniu, ale także lekami innej chińskiej firmy Sinovac. Ta szczepionka nie ma jeszcze atestu władz. Chociaż uważa się, że preparat Sinopharm jest skuteczny w 79 proc., nie ma żadnych danych dotyczących skuteczności szczepionki Sinovac. Jak dotąd może ona być używany tylko w ramach programu awaryjnego.

Obejrzyj wideo 04:41

Teorie spiskowe: sieć 5G wywołała pandemię koronawirusa

 

Władze pod presją 

Ale władze Chin  są pod presją: zbliża się chiński Nowy Rok, najważniejsze święto rodzinne. Miliony ludzi tłoczą się na lotniskach i dworcach kolejowych, aby wrócić do domu w dniach poprzedzających święto, które przypada 12 lutego br. Tylko z tego powodu Chiny chcą do lutego zaszczepić do 50 milionów ludzi - podają media. Nie ma jednak pewności, czy to się powiedzie.

Pewne jest jednak to, że szczepienia w Pekinie są również wykorzystywane do elektronicznego monitoringu społeczeństwa. „Łączymy nasze platformy szczepień z urzędową aplikacją śledzenia koronawirusa, aby umożliwić wymianę danych” - wyjaśnia Gao Xiaojun z Komisji Zdrowia w Pekinie. Osoba, która otrzymała pierwszą dawkę szczepionki, jest odnotowywana jako zaszczepiona w swojej aplikacji. Będzie tam również odnotowana druga dawka z dopiskiem „szczepienie zakończone”.

W Pekinie nie ma obowiązkowych szczepień. Aplikację śledzenia koronawirusa trzeba jednak pokazywać w wielu miejscach - idąc do restauracji, na zakupy czy w podróży. Dlatego w przyszłości bardzo łatwo będzie sprawdzić, czy ktoś jest zaszczepiony.

ARD Pekin / ma

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>