Jak możesz żyć w Niemczech? Nie pamiętasz, co oni nam zrobili? | Echa polskie | DW | 04.08.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Jak możesz żyć w Niemczech? Nie pamiętasz, co oni nam zrobili?

Polskie spojrzenie na życie w Niemczech i pomiary na polsko-niemieckiej granicy to polskie echa w prasie RFN.

Trachtler gehen am 21.9.2003 beim traditionellen Trachten- und Schützenumzug zur Münchner Theresienwiese. Über 8000 Trachtler, Schützen und Musikanten zogen in ihren farbenprächtigen Gewändern in einem sechs Kilometer langen Zug zum Oktoberfest. Auf der Münchner Theresienwiese geht es in diesen Tagen einmal mehr hoch her - rund sechs Millionen Besucher werden bis zum 5. Oktober zum größten Volksfest der Welt erwartet.

Na monachijskim Oktoberfest

W Sueddeutsche Zeitung, żyjąca w Monachium dziennikarka i tłumaczka literatury Agnieszka Kowaluk pisze o tym, czego doświadcza, gdy przyjeżdżają do niej, do Bawarii goście z Polski.

"Podobnie jak inni żyjący tu cudzoziemcy wzbraniamy się przed tym, by wobec naszych rodaków narzekać na Niemców. Nam też trudno byłoby znieść, gdyby nasi rodacy wieszali psy na "naszych Niemcach", w ogóle ich nie znając."

I jak autorka wyjaśnia dalej: " Często w czasie wakacji odwiedzają nas w Monachium przyjaciele z Polski. Większość z nich z mety rusza do Pinakotek, na wycieczki w Alpy lub biega po mieście tropem słynnych pisarzy, by potem opowiadać nam cudowne rzeczy o otoczeniu, w którym mieszkamy. U niektórych z nich nieukrywany podziw dla bawarskiej stolicy zakłócają pełne wyrzutów pytania: Jak ty możesz tu żyć? Nie pamiętasz, kim są Niemcy i co nam zrobili? Oczywiście, że wiem. Ale nie mam poczucia, żebym musiała tu w jakiś szczególny sposób walczyć o to, by nic nie poszło w niepamięć. A kim są współcześni Niemcy, tego nie można wyjaśnić na prędce podczas śniadania.

Życie na obczyźnie oraz mój zawód wymagają dwóch rzeczy - pisze autorka felietonu. Po pierwsze bezustannego uprzytamniania sobie różnic między naszymi narodami i dyskretnego przypominania o nich w odpowiednim momencie. I po drugie: kompletnego puszczania ich w niepamięć. Życie w takim szpagacie jest bardzo eskcytujące. Odwieczne dowcipy o Polakach, aktualnie także o Grekach, bardzo nas dotykają, lecz nie dlatego, że być może nie jesteśmy lubiani, ale dlatego, że burzą naszą starannie wypracowaną równowagę.

Polska, która uczy się czerpać poczucie własnej wartości z faktu, że w Europie gospodarczo dogania prymusów, próbuje powoli odejść od swego przez długie lata pielęgnowanego wizerunku męczennika narodów i niczego nie pragnie bardziej, niż tego, by postrzegano ją jako zupełnie 'normalny' kraj. Tego życzyłabym sobie także dla Niemiec - pisze Agnieszka Kowaluk. Moi rodacy powinni dostrzec, że żyję w normalnym kraju. Muszę przyznać, że cieszę się, kiedy widzę, że w Monachium psują się jakieś ruchome schody. Bo już kiedyś na spacerze rozmyślałam nad pytaniem jednej z poirytowanych przyjaciółek: 'Dlaczego tutaj wszystko tak musi działać bez zarzutu?'"

Liczy się każdy centymetr

Neues Deutschland zamieszcza obszerny reportaż z polsko-niemieckiego pogranicza, gdzie rozpoczęły się pierwsze prace pomiarowe liczącej oficjalnie 454 km polsko-niemieckiej granicy.

"Ostatnie pomiary przeprowadzono przed 30 laty (1977/78). Meklemburgia - Pomorze Przednie, Saksonia, Brandenburgia i Polska chcą z tego względu w roku 2014 dokonać nowych pomiarów 465-kilometrowej granicy. (...) Tam, gdzie linię odgradzającą Polskę i Niemcy wyznacza bieg rzeki, na skutek powodzi i innych zjawisk przyrody mogły nastąpić w okresie 30 lat pewne zmiany koryta i przebiegu granicy. Nowe pomiary wykażą więc kto zyska a kto straci cząstkę terytorium państwa. Ustawa z 2010 roku nakazuje nowe wymierzenie granic i utrzymanie ich w porządku. (...)

Słupy graniczne przysparzają pracy przede wszystkim Niemcom. 'Z 464 słupów w Brandenburgii tylko 18 jest w dobrym stanie' - informuje Guenther Rothberger z krajowego Urzędu Miar i Katastru. Reszta albo stoi krzywo, albo jest połamana, albo została usunięta przy naprawach przybrzeżnych wałów. Zaplanowane na 2013 wymienienie słupów ma kosztować około miliona euro.

Inaczej sytuacja ma się po drugiej stronie Odry i Nysy. 'Polacy zawsze chuchali i dmuchali na granicę - podkreśla Rothenberger. Niektóre z polskich słupów granicznych są z polerowanego granitu. Niemieckie betonowe słupy z plastikową osłoną geodeci żartobliwie nazywają "prezerwatywami".

Małgorzata Matzke

red.odp.: Barbara Cöllen

Reklama