Jak koronawirus wzmacnia „Twierdzę Europa“ | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 29.03.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Jak koronawirus wzmacnia „Twierdzę Europa“

Kryzys związany z pandemią COVID-19 wzmacnia tendencje izolacyjne, obecne już wcześniej w polityce wielu państw unijnych. Pisze o tym z Brukseli Marina Strauß.

Niemcy: Protest wspierający wpuszczenie uchodźców (picture-alliance/dpa/M. Scholz)

Hamburg, marzec 2020: Demonstracja na rzecz otwarcia granic dla migrantów

Możecie otrzymać prowiant, wodę i paliwo, ale nie miejsce przy kei. Taki komunikat cypryjskie siły bezpieczeństwa przekazały kapitanowi statku z około 100 uchodźcami na pokładzie. Powodem takiej decyzji stała się epidemia koronawirusa.

Podobne stanowisko zajmują Włochy. Francuska agencja prasowa AFP podała, że włoski minister spraw zagranicznych Luigi di Maio po telekonferencji ze swymi kolegami z innych państw UE na początku tygodnia uznał, że jego kraj nie jest gotowy otworzyć swoich portów dla statków z uchodźcami. Włochy, podkreślił, i tak są już przeciążone koronakryzysem.

UE z tego powodu zdecydowała się przejściowo zamknąć swoje granice dla osób niebędących obywatelami państw unijnych. Ubiegający się o azyl wprawdzie nadal mogą wjeżdżać, ale najpierw muszą przejść drobiazgową kontrolę lekarską. Przynajmniej teoretycznie. Podane wyżej przykłady świadczą jednak o tym, że w praktyce wygląda to inaczej. I to nie od chwili, w której koronawirus zaczął grasować po Europie.

Wirus wzmacnia tylko już istniejące trendy

Florian Trauner, ekspert w zakresie polityki migracyjnej z Instytutu Polityki Europejskiej Wolnego Uniwersytetu Brukselskiego uważa, iż obecny kryzys wzmacnia trend, który i tak zaznacza się już „od kilku miesięcy, jeśli nie od lat”. – Dla ludzi pragnących uzyskać azyl w Europie sytuacja staje się coraz trudniejsza, a przekody się mnożą – powiedział Trauner.

Koronawirus dostarcza politykom w różnych państwach unijnych silnego argumentu na rzecz utrudnienia, jeśli nie wręcz uniemożliwienia migrantom i uchodźcom wjazdu do Europy.

Uchodźcy zmierzający do Europy (picture-alliance/AP Photo/E. Gurel)

Migranci na granicy grecko-tureckiej

Przed wybuchem epidemii koronawirusa osoby szczególnie wymagające opieki miały szansę znaleźć schronienie w Europie w ramach programów przesiedlania uchodźców. W opinii ONZ należą do nich uchodźcy, którzy nie mogą powrócić do kraju pochodzenia ani pozostać dłużej w kraju, do którego udało im się uciec.

Jednak od chwili, w której urząd Wysokiego Komisarza Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców (UNHCR) i Międzynarodowa Organizacja ds. Migracji (IOM) przejściowo zawiesiły realizację tych programów wskutek epidemii choroby COVID-19, nawet ci najsłabsi i najbardziej potrzebujący pomocy muszą wyczekiwać pod bramami „Twierdzy Europa".

"Wojny i prześladowania się nie zakończyły“

„Nawet jeśli epidemia koronawirusa zmieniła życie wielu ludzi w sposób jakiego sobie wcześniej nie wyobrażały, nie wolno zapominać, że wojny i prześladowania się nie zakończyły", niedawno oświadczył Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Uchodźców. Filippo Grandi jest coraz bardziej zaniepokojony postawą niektórych państw, mogących odmówić przebywającym w nich uciekinierom prawa do złożenia wniosku o azyl polityczny.

W Grecji takie przypadki zdarzały się już przed wybuchem epidemii koronawirusa. Gdy turecki prezydent Recep Tayyip Erdogan pod koniec lutego otworzył dla nich granicę z Grecją, tysiące uchodźców udały się w drogę do tego kraju. Greccy pogranicznicy starali się ich powstrzymać przy użyciu działek wodnych, bomb dymnych i gazu łzawiącego, uniemożliwiając im przedostanie się do innych państw unijnych. Ci, którym mimo to udało się przejść na terytorium Grecji, też nie mogli wystąpić z wnioskiem o azyl, ponieważ rząd w Atenach na 30 dni zawiesił prawo do składania takich dokumentów.

Zamieszki na granicy grecko-tureckiej (picture-alliance/AP/E. Gurel)

Bomby dymne i gaz łzawiący mają powstrzymać napływ migrantów

Także w innych państwach unijnych sytuacja osób ubiegających się o azyl nie wygląda w tej chwili różowo. W Belgii, Francji i w Królestwie Niderlandów z powodu epidemii COVID-19 rządy zamknęły biura przyjmujące podania o azyl. Uchodźcy i migranci już przebywający w państwach UE mają rosnące kłopoty z uzyskaniem należytej opieki lekarskiej, Wielu z nich przebywa w przepełnionych ośrodkach dla uchodźców, co zwiększa ich ryzyko zarażenia się koronawirusem.

Ponad 40 tys. uchodźców i migrantów na greckich wyspach

Szczególnie krytyczna sytuacja panuje obecnie w obozach dla uchodźców na greckich wyspach. W każdej chwili może w nich wybuchnąć epidemia na dużą skalę. Międzynarodowe organizacje pomocy oraz komisja spraw wewnętrznych Parlamentu Europejskiego apelują w związku z tym, żeby przeszło 40 tysięcy migrantów i uchodźców z obozów na wyspach Lesbos, Samos, Kos, Leros i Chios przetransportować do ośrodków w Grecji kontynentalnej, zanim dojdzie do katastrofy.

Kilka państw unijnych, w tym Niemcy, obiecało przyjąć u siebie 1500 dzieci pozbawionych opieki rodziców i krewnych. Jak jednak poinformowała Komisja Europejska, ta akcja humanitarna została przesunięta na późniejszy okres z powodu epidemii koronawirusa.

Chcesz skomentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>

Minister spraw zagranicznych Luksemburga Jean Asselborn powiedział w rozmowie z DW, że powodem takiej decyzji były obawy przed zarażeniem się przez nie koronawirusem. Takie wyjaśnienie jednak nie przekonuje krytyków. Niemiecka organizacja NGO "Pro Asyl" zażądała, żeby właśnie z powodu epidemii koronawirusa przyjąć tych uchodźców, którzy znajdują się obecnie w najtrudniejszej sytuacji.

Reklama