Internet rzeczy codziennych | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 03.01.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Internet rzeczy codziennych

Na naszych oczach powstaje nowa sieć - sieć urządzeń codziennego użytku zdolnych komunikować się ze sobą i wymieniać informacje dzięki technologii RFID, zwanej radiowym kodem kreskowym. Czym jest Internet rzeczy?

Czip RFID

Czip RFID

Mówiąc najkrócej, Internet rzeczy oznacza stopienie się rzeczywistości wirtualnej ze światem realnym, lub - jak kto woli - połączenie wszystkiego ze wszystkim dzięki czipom RFID. Fanatycy techniki widzą w tej technologii szansę rozwoju gospodarczego. Sceptycy zaś przestrzegają przed zagrożeniem totalną kontrolą, końcem anonimowości i pokusą zamienienia ludzi w zdalnie sterowanych cyborgów.

Rzeczy i ludzie

Termin "Internet Rzeczy" zawdzięczamy brytyjskiemu pionierowi techniki telekomunikacyjnej Kevinowi Ashtonowi, który wprowadził go do obiegu już w roku 1999 mówiąc o nadchodzącej kolejnej rewolucji w Internecie: do tej pory obieg informacji w sieci był niemal w stu procentach zależny od ludzi. Nowa technologia RFID pozwala natomiast komunikować się między sobą przedmiotom codziennego użytku.

Symbolbild RFID Chip Smartcard

Czip RFID sterujący płatną telewizją wie, co oglądamy

No i co z tego? Przecież z przykładem takiej komunikacji ma do czynienia na co dzień każdy właściciel samochodu z elektronicznym kluczykiem, którym go zdalnie otwiera i zamyka. Czy coś na tym traci? Raczej nie. Taki kluczyk jest przecież znacznie wygodniejszy od tradycyjnego.

Symbolbild RFID Chip Smartcard

Ten wie do kogo i skąd dzwonimy

Sprawa zmienia się jednak zasadniczo, kiedy taki kluczyk łączy się nie tylko z zamkiem centralnym w samochodzie, ale także - na przykład - z miejscem pracy właściciela auta i informuje, że właśnie wsiada do samochodu i udaje się do biura, do którego powinien dotrzeć, powiedzmy, za pół godziny. Na domiar złego o tym samym informuje także smartfona należącego do żony kierowcy, podając mu potem, że po drodze auto zatrzymalo się, dajmy na to, pod biurem przyjmującym zakłady na wyścigi konne. Mało tego, inny czip RFID, wbudowany w kartę kredytową kierowcy, donosi karcie kredytowej jego żony, że z tej pierwszej ubyło właśnie sto euro postawione na klacz "Postęp".

Fantazja? Oczywiście. Ale od strony technicznej jest to zupełnie realne. Równie dobrze można sobie wyobrazić lodówkę, która dzięki czipowi RFID monitorującemu na bieżąco jej zawartość stwierdza, że właśnie zabrakło w niej masła, jogurtu i serka homogenizowanego i sama zamawia je w najbliższym sklepie dostarczającym artykuły do domu klienta.

Pierwszy przykład mrozi krew w żyłach, drugi może budzić różne reakcje. Od ulgi, że myślące rzeczy uwalniają nas od części obowiązków, po obawę, że może kiedyś zechcą nami rządzić.

Nowy, wspaniały świat?

Trudno dziś stwierdzić, w jakim kierunku potoczy się rozwój istniejącego już dziś w zarysach Internetu Rzeczy. Czy główny nacisk zostanie położony na nowinki techniczne, jak lodówka sama napełniająca się, albo odkurzacz domagający się głośno włączenia go do kontaktu; czy Internet Rzeczy uzupełni ten już istniejący; czy też - jak sądzą jego najbardziej zagorzali zwolennicy - przekształci się z czasem w "system nerwowy" infrastruktury technicznej naszej planety.

Pierwsza opcja grozi nam kolejną gadżetomanią. Druga ma chyba większe szanse powodzenia, czego przykładem jest koncepcja inteligentnego domu. Dzięki stałemu połączeniu sterującego nim komputera z telefonem komórkowym właściciela domu można nim zdalnie sterować. Naturalnie tylko w pewnym zakresie.

Można zatem zdalnie zmienić w nim zaprogramowaną temperatrurę pomieszczeń, włączyć lub wyłączyć światło, sprawdzić na ekranie smartfonu, co się w nim dzieje, uruchomić niektóre sprzęty AGD, na przykład pralkę, i tak dalej. Wszystko to można jednak także zrobić tradycyjnie, czyli samemu.

Symbolbild RFID Chip Smartcard

Taki czip można umieścić pod kołnierzykiem koszuli

Druga strona medalu polega na tym, że taki dom też zbiera informacje o swoich mieszkańcach i wie, jaka temperatura im odpowiada, kiedy włączają i wyłączają światło, i kiedy i co piorą. A takie informacje można przecież magazynować i przekazywać dalej. Komu? Oto jest pytanie!

To samo odnosi się do koncepcji myślącego miasta, które "samo" organizuje się, steruje ruchem ulicznym i wymusza na mieszkańcach oszczędne zużycie surowców i energii. Na razie, co prawda, jeszcze nie wymusza tylko zaleca, ale to zawsze można zmienić...

Chipping USA

A taki można wszczepić pod sobie pod skórę i co wtedy?

I tu jest pies pogrzebany. Gromadzące i wymieniające między sobą informacje inteligentne przedmioty, będące elementami nowego Internetu Rzeczy, wprowadzają nową jakość do obiegu informacji oraz do problemu ochrony danych. Obecny Internet niczego nie zapomina. Nowy Internet Rzeczy może być źródłem wiedzy podatnej na nadużywanie jej i niebezpieczne manipulacje.

Tego zdania jest między innymi szef słynnego, berlińskiego klubu hakerów CCC, Frank Sieger, który apeluje o szeroką dyskusję społeczną na temat reguł rządzących społeczeństwem ery informacji.

Matthias von Heim / Andrzej Pawlak

red.odp.: Małgorzata Matzke

Redakcja poleca

Reklama