Imigranci wzbogacają Niemcy. Dosłownie | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 28.11.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

Imigranci wzbogacają Niemcy. Dosłownie

Naukowa analiza na zamówienie Fundacji Bertelsmanna potwierdza, że Niemcy odnoszą korzyści z faktu, iż mieszkają tu i pracują imigranci. Prasa wyraźnie cieszy się z obalania stereotypów i uprzedzeń.

Lockprämie für ausländische Fachkräfte im Gespräch

Historia imigracji do RFN zaczęła się w latach 60-tych XX wieku. Pierwsi przyjechali Włosi

"Suedwest Presse" pisze: "Według obiegowych opinii Niemców, cudzoziemcy zawsze żyli ich kosztem. Prawda jest zgoła inna: budżet państwa i budżety samorządowe oraz kasy systemu zabezpieczeń społecznych w znacznym stopniu zasilane są przez imigrantów. Jeżeli ta prawda, poparta teraz badaniami naukowymi, trafi wreszcie do przekonania Niemców, może także sceptycy i przeciwnicy napływu imigrantów dadzą się przekonać, że imigracja ma jak najbardziej sens, tym bardziej do kraju, którego społeczeństwo do roku 2050 ma skurczyć się o 20 milionów osób. Pomyśleć trzeba o negatywnych następstwach tego dla gospodarki Niemiec i jej systemów zabezpieczeń społecznych. Pozytywny trend, jeżeli chodzi o wysokość podatków płaconych przez cudzoziemców i ich składki socjalne, ma jednak związek z kryzysem gospodarczym w innych państwach UE. Niemcy magicznie przyciągają wielu dobrze wykształconych ludzi z targanych kryzysemkrajów Europy Południowej. Taki rozwój sytuacji generalnie pokazuje, że jeżeli imigrantom umożliwia się kształcenie i wspiera ich awans społeczny, jest to z korzyścią nie tylko dla nich samych, lecz trakże dla kraju, który przyjmuje ich z otwartymi ramionami. Jest to oczywiście dość jednostronny, ekonomiczny punkt widzenia, ale jeżeli pomoże on także w obaleniu kulturowych i społecznych zastrzeżeń wobec imigrantów, to i tak dobrze".

"Reutlinger General-Anzeiger" pyta: "Co właściwie mówi ta analiza naukowa? Wiele i jednocześnie nic. Wiele o tyle, że za pomocą tych liczb można czarno na białym udowodnić, iż RFN nie trzeba wcale uważać za żywiciela wszystkich tych ludzi, którzy z najróżniejszych powodów trafiają do Niemiec, szukając tu szczęścia. Z drugiej strony z przedłożonych liczb nic nie wynika. Opierają się one bowiem na niczym innym, jak na istniejącym od zawsze stanie rzeczy. Każdy cudzoziemiec, jak i każdy Niemiec, płaci w RFN zgodnie z obowiązującym prawem podatki i składki socjalne. I odwrotnie; każdy ma prawo do świadczeń socjalnych, jeżeli mu one przysługują. Do tego nie potrzeba żadnej statystyki".

"Na wszelkie problemy i zastrzeżenia najlepsze są gołe liczby" - twierdzi "Westdeutsche Allgemeine Zeitung". "A szczególnie wtedy, gdy skołowani ludzi wszystko wrzucają do jednego worka. Na przykład koszty udzielania schronienia uchodźcom, koszty powodowane przez obywateli UE, którzy przyjeżdżają do Niemiec, i chcą tu zostać, pomimo że nie znaleźli tu pracy - i wreszcie koszty związane z cudzoziemcami, którzy żyją w Niemczech już od bardzo dawna. Z tego szybko ukuwa się obiegową opinię, że 'cudzoziemcy są ciężarem dla naszych systemów społecznych'. Ale to się nie zgadza. Wręcz przeciwnie: grubo ponad 6 milionów cudzoziemców, którzy żyją w Niemczech, jest pod wieloma względami wzbogaceniem dla naszego kraju - także pod względem finansowym. Nie obciążają oni wcale budżetu państwa, a aktualnie nawet go odciążają. Płacą bowiem więcej podatków i składek na świadczenia, niż im się wypłaca. Im lepiej będą w przyszłości wykształceni, tym łatwiej bądą mogli znaleźć pracę - i tym stabilniejsze będą nasze wpływa budżetowe".

Jak wylicza dodatkowo "Bild-Zeitung": "Każdy mieszkaniec Niemiec mógłby płacić rocznie 400 euro mniej podatków, gdyby w przyszłości przybywało rocznie do Niemiec 200 tys. imigrantów, 30 proc. z nich miałoby wysokie kwalifikacje, a dalsze 50 proc. chociaż średnie kwalifikacje zawodowe".

opr.: Małgorzata Matzke