Imigranci przybywają do Niemiec… koleją regionalną. „Każdy ciemnoskóry do kontroli“ | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 16.07.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Imigranci przybywają do Niemiec… koleją regionalną. „Każdy ciemnoskóry do kontroli“

Coraz więcej obcokrajowów próbuje nielegalnie dostać się z Włoch do Niemiec koleją regionalną. Zaostrzono kontrole.

Bildergalerie Flüchtlingsunterbringung in Deutschland

Ubiegający się o azyl w Würzburgu

Reporterka ARD Lisa Weiß postanowiła przekonać się na własne oczy, jak wyglądają kontrole w pociągach na trasie z Włoch do Niemiec. Ze swojej podróży na trasie Werona-Rosenheim zrobiła relację:

Dworzec w Weronie, 9 rano. Zaraz odjeżdża stąd ekspress Eurocity do Monachium, ludzie czekają już na peronie. Wśród nich imigranci, którzy kupili bilety z miejscówkami, ale wyglądają na zestresowanych. I słusznie: podróż kończą jeszcze, zanim zdążą wsiąść do pociągu. Na peronie kontroluje ich włoska policja.

Bildergalerie Flüchtlingsunterbringung in Deutschland

Ośrodek dla ubiegających się o azyl w Zirndorf w Bawarii

W pociągu nikt na pierwszy rzut oka nie wygląda jak uchodźca czy nielegalny imigrant. Na drugiej stacji wsiada kilku policjantów – ekipa funkcjonariuszy z Włoch, Niemiec i Austrii. Szukają dokładnie: w toaletach, pod siedzeniami. Każdy o ciemniejszym kolorze skóry musi pokazać dokumenty – nawet dwie zakonnice. Ale nikogo nie znajdują.

Włoch: Próbują zwiać, biegają. Niebywałe

- To niecodzienne – mówi pasażer z Treviso. Regularnie jeździ tym pociągiem i – jak przyznaje – często podróżuje w towarzystwie tuzinów uchodźców. – To ich pociąg. Jadą do Austrii i, niestety, sporo za to płacą. Nie mają jednak dokumentów, nie mają właściwie nic. Próbują zwiać przed służbami, biegają tu i tam. Niebywała historia – opowiada Włoch.

Bildergalerie Flüchtlingsunterbringung in Deutschland

Ubiegający się o azyl

Eurocity przejeżdża przez Innsbruck i zatrzymuje się w Kufstein na granicy z Niemcami. Przez okno widać, że na peronie siedzi grupa Afrykańczyków. Reporterka wysiada i przedstawia się. Wśród nich jest Temesgen, młody mężczyzna, który uciekł z Erytrei, gdzie, jak mówi, prześladowano go z powodu wyznania. Potem wylądował w więzienu w Libii. W końcu udało mu się przepłynąć do Europy na przeciążonej ludźmi łodzi.

W drodze do Niemiec jest od roku, ale teraz jest dobrej myśli, bo jak mówi, już niewiele brakuje: - Na razie mamy szczęście, bo nie spotkaliśmy żadnej policji. Boimy się zwłaszcza włoskiej, bo ta nie traktuje imigrantów dobrze. Idzie nam całkiem OK.

We Włoszech słyszał, że w Eurocity do Monachium są regularne kontrole, dlatego dostali się do Kufstein koleją regionalną. Większość z jego grupy chce zostać w Niemczech, inni planują jechać dalej – do Skandynawii.

Policjant: Kiedyś było ich o wiele mniej

Dalej dziennikarka i imigranci jadą już razem - koleją regionalną. Na stacji końcowej w Rosenheim wsiadają policjanci – drzwi się zamykają, nikt nie może wysiąść. Temesgen i inni Afrykańczycy są po kolei wyprowadzani z pociągu, otrzymują numery identyfikacyjne, zostają przeszukani. W całym pociągu policja odnajduje 109 nielegalnych imigrantów.

- Dla nas to stresujące – przyznaje jeden z funkcjonariuszy. - Trzeba nabrać dystansu, w takiej masie nie da się poznać pojedynczych osób. Kiedyś było ich o wiele mniej i człowiek był w stanie wysłuchać ich historii.

W międzyczasie Temesgen zostaje zabrany do policyjnego ośrodka pobytu tymczasowego. Pobierają mu odciski, jutro zostanie przewieziony do centrum dla uchodźców, gdzie będzie mógł ubiegać się o azyl. Ale teraz pada na pryczę – jest wykończony.

Tagesschau / Monika Margraf