Ile to potrwa? Humbak w Bałtyku jeszcze żyje
3 kwietnia 2026
Humbak, uwięziony ma mieliźnie w pobliżu Wismaru na Bałtyku, wciąż żyje. Jak poinformowały policja wodna oraz organizacja Greenpeace, jego stan nie uległ zmianie w ciągu ostatniej nocy.
W środę (01.04.2026), po długiej akcji ratunkowej, wstrzymano kolejne próby uwolnienia wieloryba, uznając, że byłoby to znęcanie się nad zwięrzęciem. Według informacji przekazanych przez specjalistów i lokalnych obrońców morza humbak najprawdopodobniej padnie w zatoce.
- Zasada maksymalnego spokoju i szacunku dla natury nakazuje, abyśmy w końcu pozwolili mu odejść - mówił w środę Burkard Baschek, dyrektor naukowy Niemieckiego Muzeum Morskiego.
Eksperci nie są w stanie przewidzieć, jak długo zwierzę będzie jeszcze żyć. Aby ulżyć humbakowi w cierpieniu, straż pożarna polewa wodą morską jego wystający ponad poziom morza grzbiet.
Podejrzewa się, że skóra wieloryba jest mocno uszkodzona, ponieważ woda Bałtyku zawiera znacznie mniej soli niż jego pierwotne środowisko życia na Atlantyku.
Co po śmierci?
Niemieckie Muzeum Morskie, we współpracy z władzami, przygotowują się już do przeprowadzenia sekcji naukowej po śmierci wieloryba. Zwierzę ma zostać przetransportowane na wyspę Dänholm, gdzie zostanie poddane badaniom. Wszystko ma zostać szczegółowo udokumentowane. Oprócz badań dotyczących ewentualnych chorób i przyczyny śmierci, ciało i narządy wieloryba zostaną również zmierzone, zważone i pobrane do badań. Próbki mają zostać później udostępnione środowisku naukowemu - poinformowano.
Znaczna część ciała wieloryba ma zostać poddana odpowiedniej utylizacji przez wyspecjalizowaną firmę zajmującą się gospodarką odpadami. Obecnie rozpatrywana jest również oferta dotycząca naukowej konserwacji szkieletu wieloryba, którą przedłożył Instytut Nauk Biologicznych Uniwersytetu w Rostocku.
Od początku marca humbak cztery razy utknął na mieliźnie. Najpierw zauważono go w porcie w Wismarze, później na plaży Timmendorfer Strand w Szlezwiku-Holsztynie, a ostatecznie znów utknął niedaleko Wismaru.
(DPA,AFP/szym)
Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na Facebooku! >>