Historyk krytykuje tendencję do idealizowania niemieckiej przeszłości | Nazizm, faszyzm, demokracja – Historia najnowsza Niemiec | DW | 06.06.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Historia Najnowsza

Historyk krytykuje tendencję do idealizowania niemieckiej przeszłości

Niemiecki historyk Andreas Wirsching krytykuje swoich kolegów za idealizowanie historii, a szczególnie Hohenzollernów – rodu panującego w Cesarstwie Niemieckim.

Ostatni cesarz Niemiec Wilhelm II

Ostatni cesarz Niemiec Wilhelm II

„Wśród historyków panuje duże ożywienie. Jesteśmy świadkami polaryzacji (poglądów), jakiej nie było od dziesięcioleci. Stawką jest ocena niemieckiej historii w końcu XIX stulecia i pierwszej połowy XX wieku” – powiedział Wirsching w wywiadzie dla najnowszego wydania tygodnika „Der Spiegel”. Wirsching kieruje Instytutem Historii Współczesnej (IfZ) w Monachium, jedną z najbardziej renomowanych placówek badawczych w Niemczech.    

Obecne spory są zdaniem Wirschinga kolejną odsłoną problemu istniejącego od 1945 roku. „Tęsknota za nieobciążoną historią nie jest nowa, chociaż przez długi czas nie dochodziło do publicznych sporów na ten temat. Ostatnio taka sytuacja miała miejsce na początku lat 80. , podczas dyskusji o Niemcach i ich narodzie. Mówiono o powrocie do historii” – wyjaśnił historyk.

Tęsknota za rozgrzeszeniem

Jak dodał, „potrzeba pozytywnej tradycji” widoczna jest też w polityce. Wskazał na przemówienia prezydenta Franka Waltera Steinmeiera i szefa Bundestagu Wolfganga Schaeuble, którzy mają nadzieję, że odwołanie się do pozytywnych tradycji przyczyni się do stabilizacji teraźniejszości.

Historyk Andreas Wirsching

Historyk Andreas Wirsching

Wirsching zwrócił uwagę na rolę, jaką odegrał australijski historyk Christopher Clark. Jego książka „Lunatycy” zawierała tezę, że za wybuch wojny w 1914 roku winę ponoszą w równym stopniu wszystkie mocarstwa. „Clark opowiedział niemieckiej publiczności to, co chciała usłyszeć” – podkreślił historyk.  Wniosek – to zwycięskie mocarstwa były odpowiedzialne za upadek demokratycznej Republiki Weimarskiej i zdobycie władzy przez nazistów w 1933 roku. „Taki sposób myślenia dominował w latach 50.” – komentuje historyk. 

Ponadpokoleniowe pragnienia

Do niedawna myślałem – zaznaczył Wirsching – że taki sposób myślenia podzielają tylko starsi Niemcy, urodzeni podczas wojny. Obecnie mam wrażenie, że to pragnienie jest podzielane niezależnie od przynależności do konkretnego pokolenia. „30 lat po ponownym zjednoczeniu (Niemiec) wchodzimy w debatę o tożsamości. Pytanie brzmi – dokąd to nas zaprowadzi” – zastanawia się historyk.

Wyrazem zmian w podejściu do przeszłości są zdaniem historyka wysuwane obecnie przez przedstawicieli rodziny Hohenzollernów roszczenia zwrotu nieruchomości i dóbr kultury. „10 lat temu takie żądania byłyby niemożliwe” – twierdzi.  

Zdaniem Wirschinga sukces Hitlera możliwy był także dlatego, ponieważ wiele schematów myślowych, w tym darwinizm społeczny, istniało już w Cesarstwie Niemieckim. „Scena, na którą wkroczył Hitler, była przygotowana wcześniej. Publiczność też już była” – powiedział Wirsching.

„Stałym zadaniem (historyków) jest tłumaczenie, jak doszło do roku 1933. Dostrzegam niebezpieczeństwo, że stracimy to zadanie z oczu. Jeśli tak się stanie, to narodowy socjalizm będzie znów interpretowany jako wypadek przy pracy w niemieckiej historii, którego nie da się wytłumaczyć. Albo jako nieszczęście, które może się zdarzyć zawsze i wszędzie, zgodnie z dewizą – w XX wieku było wiele przypadków ludobójstwa i przemocy, a Niemcy mieli po prostu pecha. To byłby powrót do dawno przezwyciężonych wyobrażeń” – podsumował Andreas Wirsching w „Spieglu”.   

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Redakcja poleca