Hillary Clinton przegrała, bo nie posłuchała rad męża | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 17.11.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Hillary Clinton przegrała, bo nie posłuchała rad męża

Pierwsze chwile po porażce w wyborach zaliczały się w życiu Hillary Clinton do najcięższych. Dopiero tydzień później pokazała się znowu publicznie.

Nie łatwo było jej znowu wystąpić publicznie, jak wyznała Hillary Clinton na corocznej gali charytatywnej „Children's Defense Fund” organizowanej w Waszyngtonie na rzecz dzieci z najuboższych rodzin. Clinton podkreśliła przy tym, że „było kilka takich momentów w ubiegłym tygodniu, kiedy najchętniej zamknęłabym się z dobrą książką i psami nie wychodząc w ogóle z domu”. A następnie dodała, że jest bardziej rozczarowana wynikami wyboru, „niż może to wyrazić”.

 „Keep lighting”

W swoim wystąpieniu w Waszyngtonie Hillary Clinton zwróciła uwagę na fakt, że wybory w USA doprowadziły do głębokiego podziału społeczeństwa. Od tego czasu wiele osób zadaje sobie pytanie „czy USA są nadal tym krajem, który wydawało się, że dobrze znają”- powiedziała.

Zachęcała też swoich zwolenników do walki, bo Ameryka jest tego warta, „warte są tego nasze dzieci”. Podkreśliła, że kampania jej partii nie ogranicza się tylko do „jednej osoby czy pojedynczych wyborów”.

Clinton ustosunkowała się jednocześnie do zapowiedzianego przez przyszłego prezydenta Stanów Zjednoczonych Donalda Trumpa zamiaru wydalenia z kraju milionów nielegalnych imigrantów. – Są dzieci, które żyją w strachu, jak pewna mała dziewczynka, którą poznałam w Newadzie i które boją się, że któregoś dnia ktoś może zabrać im rodziców i wydalić. Żadne dziecko nie powinno być ofiarą takich lęków i obaw – podkreśliła niedoszła prezydent.

Nie słuchała rad męża

Hillary Clinton trudno jest pogodzić się z porażką. Tymczasem, jak doniósł w środę (16.11.2016) tabloid „Bild-Zeitung”, powołując się na wypowiedzi jednej z zaufanych osób b. prezydenta Billa Clintona, pod koniec kampanii wyborczej doszło między nim i Hillary do mocnej awantury przez telefon. Zdenerwowany prezydent aż wyrzucił komórkę do rzeki Arkansas. Nie zgadza się on z opinią Hillary, przy której obstaje ona do dziś, że winę za mocny spadek jej notowań w sondażach i porażkę wyborczą ponosi dyrektor FBI James Comey. Na 2 tygodnie przed końcem kampanii wyborczej poinformował on opinię publiczną o nowych mailach Hillary Clinton, które zamierzał jeszcze sprawdzić.

Zdaniem Billa Clintona zawiniła sama Hillary, koncentrując się wyłącznie na atakach na Donalda Trumpa. Bill, który czuł się wielokrotnie przez żonę ignorowany, radził jej, by centralnym tematem kampanii wyborczej uczyniła gospodarkę. Chodziło mu o miliony głosów robotników, szczególnie z północno-wschodnich stanów Wisconsin i Michigan. Te niegdyś uprzemysłowione regiony mocno podupadły na skutek globalizacji oraz technologicznego rozwoju. Hillary nie posłuchała, twierdząc, że „pomysły Billa są przestarzałe”. Ceną była utrata w tym regionie sporej części elektoratu i ostateczna porażka w walce z Trumpem. 

Afp, Bild-Zeitung / Alexandra Jarecka