Helmut Kohl wspierał prozachodnie dążenia Polski | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 16.06.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Helmut Kohl wspierał prozachodnie dążenia Polski

Dla polskich polityków Helmut Kohl nie był łatwym partnerem, jednak to jemu Polska w dużej mierze zawdzięcza integrację z UE i NATO – tak wspominają byłego kanclerza polscy dyplomaci i eksperci.

Były ambasador Polski w Niemczech (1990-1995) Janusz Reiter uważa, że to wielkie szczęście, iż w tak przełomowym momencie jakim był okres upadku komunizmu w Europie, na czele niemieckiego rządu stał Helmut Kohl. Jego zdaniem miał on doskonałe wyczucie psychologiczne i zrozumienie mentalności innych narodów. W integracji Polski i innych krajów postkomunistycznych ze strukturami euroatlantyckimi widział jednak także interes Niemiec. - Rozumiał, że jeśli Europa będzie się kończyć na wschodniej granicy Niemiec, to będzie narażona na wstrząsy, a Polska stanie się polem gry, do której Rosja będzie chciała wciągnąć Niemcy – mówi były polski ambasador w rozmowie z DW.

Wspomina rozmowę z Kohlem, w której ten twierdził, iż jego zdaniem Polska chce wejść do NATO nie tylko ze strachu przed Rosją, ale i przed Niemcami. Dlatego uważał, że będzie dobrze dla Polaków, jeśli znajdą się u boku Niemiec w Sojuszu, w którym prym wiodą Amerykanie, gdyż właśnie to miałoby dać Polakom poczucie bezpieczeństwa.

Janusz Reiter Botschafter a. D. der Republik Polen (picture-alliance/dpa/Jens-Ulrich Koch)

Były ambasador w RFN Janusz Reiter

Kohl jako wizjoner

Jerzy Sułek, który w początkach lat 90-tych negocjował wiele polsko-niemieckich umów, w tym Traktat o Dobrym Sąsiedztwie, uważa Kohla za wizjonera, który w polityce Michaiła Gorbaczowa wcześnie dostrzegł szansę na zakończenie „zimnej wojny”, wycofanie wojsk sowieckich z NRD i zjednoczenie Niemiec.

Po upadku komunizmu doskonale zdawał sobie natomiast sprawę, że w interesie Niemiec i Europy leży wspieranie transformacji w krajach postkomunistycznych, gdyż jak mówi Sułek, „weszliśmy na cienki lód, nie wiadomo było, czy transformacja się powiedzie, równie dobrze mogła w naszej części Europy powstać szara strefa destabilizacji”.

Sułek ma jednak po dziś dzień za złe Kohlowi odwlekanie uznania granicy z Polską. Polityk, który postanowił wejść do historii jako „kanclerz zjednoczenia”, w celu pozyskania prawicowej części chadecji, podpisanie traktatu granicznego z Polską zaplanował bowiem dopiero na czas po uznaniu przez Bundestag zjednoczenia Niemiec, które nastąpiło w październiku 1990 roku.

Flash-Galerie Helmut Kohl und Tadeusz Mazowiecki (picture-alliance/dpa)

Pragmatyzm Kohla

Marek Prawda, były ambasador Polski w Niemczech, a obecnie przedstawiciel Komisji Europejskiej w Warszawie, wpisuje to jednak w szerszą taktykę Kohla, któremu od początku zależało na wciąganiu w proces pojednania polsko-niemieckiego jak najszerszych kręgów społecznych, w tym środowisk sceptycznie nastawionych do Polski.

– Historia pokazuje, że miał w tym rację, bo pojednanie okazało się skuteczne. Można powiedzieć, że nasze społeczeństwa są dziś dogadane – mówi Prawda. Widzi on w Kohlu męża stanu ukształtowanego przez europejski mit pojednania niemiecko-francuskiego, który kanclerz starał się przenieść na grunt polsko-niemiecki. Podczas spotkań z polskimi politykami Kohl często wspominał swego brata, który zginął na wojnie, widząc to jako przestrogę i podkreślając znaczenie europejskiej integracji. – Ta integracja to była jego obsesja – wspomina były ambasador, przypominając zasługi kanclerza w budowie polsko-niemieckich instytucji takich jak Fundacja Współpracy Polsko-Niemieckiej, Jugendwerk czy polsko-niemieckie spotkania w Krzyżowej. Ponad wszystko Kohl był bowiem pragmatykiem, który według Prawdy „wiedział, że polityczne pojednanie samo w sobie to za mało, że potrzebne są do tego instytucje”.

Krytyczny stosunek polskiej prawicy do Niemiec

Publicysta Andrzej Godlewski uważa Kohla za polityka zasłużonego dla wejścia Polski do UE i NATO, podkreśla jednak, że dla polskich polityków – począwszy od Tadeusza Mazowieckiego negocjującego traktat graniczny, a kończąc na Jarosławie Kaczyńskim, nie było on łatwym partnerem. – Skutkiem nieudanego spotkania ówczesnego szefa Kancelarii Prezydenta RP, obecnego szefa PiS Jarosława Kaczyńskiego z Helmutem Kohlem w 1991 roku (m.in. w sprawie potencjalnych roszczeń Niemców do zachodnich terenów Polski – red.) stał się widoczny po dziś dzień krytyczny stosunek części polskiej prawicy do Niemiec – twierdzi publicysta.

Monika Sieradzka, Warszawa

Reklama