„Hello Barbie“ – dzieci na podsłuchu | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 10.11.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

„Hello Barbie“ – dzieci na podsłuchu

Krytycy nazywają ją „Barbie-szpiclem“. Nowa lalka rozmawia z dziećmi i zapisuje ich wypowiedzi online. Punktualnie z rozpoczęciem sezonu świątecznych zakupów „Hello Barbie” wchodzi na rynek w USA.

Lalka Barbie od zawsze irytowała rodziców. Krytykę budzi zwłaszcza jej sztuczna, perfekcyjna uroda, ideał piękności, na którym wzorują się miliony dziewczynek. Teraz doszedł nowy problem: najnowsza wersja lalki „Hello Barbie” potrafi rozmawiać z dziećmi – i wszystko, co mówią zapisuje. Pytanie czy to innowacja, czy skandal podsłuchowy w dziecięcym pokoju?

Nowa „najlepsza przyjaciółka“

Po raz pierwszy amerykańska firma Mattel pokazała nową Barbie w lutym br., na targach zabawek w Nowym Jorku. We wtorek (10.11.2015) pojawiła się w USA na półkach sklepowych, punktualnie z rozpoczęciem przedświątecznych zakupów. Michelle Chidoni, rzeczniczka firmy argumentuje, że dziewczynki zawsze chciały rozmawiać z Barbie. Nowe technologie teraz to umożliwiają. „Najlepsze przyjaciółki mają sobie tak dużo do opowiedzenia”, głosi slogan w reklamówce wideo. Barbie wciela się w nich w rolę przyjaciółki potencjalnej właścicielki.

Mattel ma nadzieję, że mimo słonej ceny około 75 dolarów rodzice będą chcieli podarować dzieciom Barbie pod choinkę. Firma może potrzebować solidnego zastrzyku finansowego. Konkurencyjne lalki Elsa i Anna z kultowej bajki Disney'a „Frozen” odebrały prym Barbie. Magazyn ekonomiczny fortune.com donosi, że obroty Mattela spadły w ubiegłym roku o 16 procent, do jednego miliarda dolarów.

Filmstill Frozen

Konkurentka Barbie - Anna z kultowej bajki Disney'a „Frozen” (z p.)

Do "prawdziwej rozmowy" z nową lalką potrzebny jest dostęp do internetu. W reklamowym wideo wyjaśnione jest skomplikowane wprowadzenie lalki w wirtualny świat, w tym jej zameldowanie z otrzymaniem specjalnego konta. Kiedy rodzice wszystko to przygotują, dziecko może zacząć rozmowę. Po naciśnięciu przycisku na pasku lalki, zaczyna się nagrywanie. Wszystko, co dziecko powie, trafia na serwera firmy Mattel. Tam z przygotowanych wcześniej sekwencji wybierana jest odpowiedź Barbie. W przykładzie prezentowanym przez firmę dziecko stoi akurat na scenie, po czym pyta: „Kim mogę być, kiedy dorosnę?”. Odpowiedź Barbie: „Lubisz scenę, możesz więc zostać tancerką albo politykiem – albo tańczącym politykiem!”.

Rozmowa zostaje zapisana. Zdaniem producenta po to, by później lalka „łatwiej przypomniała sobie” o czym mówiło dziecko i by można było przygotować odpowiedzi odpowiadające jego zainteresowaniom. Rodzice mogą zażyczyć sobie przesłania im zapisu audio drogą elektroniczną. Wielu krytyków jest zszokowanych nową funkcją lalki. Dla nich nowa Barbie, to szpicel.

Wdzięczny cel - dziecko

– Gdybym miała małe dziecko, obawiałabym się, że nagrywane i analizowane będą wszystkie te osobiste rzeczy, które dziecko opowiada – mówi Angela Campbell z „Center on Privacy and Technology” na Uniwersytecie Georgetown w Waszyngtonie w rozmowie z aktywistami „Kampanii na rzecz dzieciństwa wolnego od reklam”.

Zdaniem Campbell nowe Barbie mogą skłonić dziecko do ujawniania szczegółowych, bardzo osobistych informacji. – Informacje te miałyby ogromną wartość dla specjalistów od marketingu i mogą być wykorzystane do strategii reklamowych, precyzyjnie odpowiadających oczekiwaniom dzieci. Przykład: wiele małych dziewczynek opowiada „Hello Barbie”, jak bardzo lubią ją czesać i kiedy dorosną, chciałyby być fryzjerkami. Po kilku miesiącach dzieci oglądają w telewizji spot reklamujący salon fryzjerski Barbie – i oczywiście próbują przekonać rodziców do jego kupna.

Oren Jacob, szef partnerskiej firmy Mattela ToyTalk odpowiedzialnej za technologię zastosowaną w nowej lalce, jest przekonany, że do tego nie dojdzie. – Zapisane dane nigdy nie będą wykorzystywane do celów mających cokolwiek wspólnego z marketingiem, reklamą czy podobnym – powiedział dziennikowi „Washington Post”.

Krytyków to nie przekonuje. Przepisy ToyTalk dotyczące ochrony sfery prywatnej klientów są dość enigmatyczne, a nawet gdyby, tak jak argumentuje jej szef, firma dotrzymywała reguł, do serwerów mogą się dostać hakerzy.

„Kampania na rzecz dzieciństwa wolnego od reklam” rozpoczęła więc akcję protestacyjną przeciwko Hello Barbie. W Internecie można ją znaleźć pod hasłem „Hell No Barbie“. – Dzieci, które bawią się 'Hello Barbie', rozmawiają nie tylko z lalką, rozmawiają z wielkimi koncernami. A te są zainteresowane dziećmi wyłącznie finansowo – mówi inicjatorka akcji Susan Linn. Pytanie, czy powstrzyma to rodziców przed kupnem nowej lalki. Firma Mattel jest przekonana, że „Hello Barbie” będzie sukcesem. Już dzisiaj na realizację czekają niezliczone zamówienia.

Carla Bleiker