Groźby wobec NATO: czy USA mogą powiedzieć „do widzenia”?
4 kwietnia 2026
Czy Donald Trump wyprowadzi USA z NATO z powodu irytacji brakiem wsparcia dla jego wojny z Iranem? Najnowsze wypowiedzi prezydenta USA wywołują w Europie alarm i mogą sprawić, że zaplanowana na przyszły tydzień wizyta sekretarza generalnego NATO Marka Rutte w Waszyngtonie stanie się misją kryzysową.
Dla sojuszu stawka jest wysoka – nawet jeśli są pewne sprawy, które nie dają powodu do wielkiej paniki. Oto ich przegląd w pytaniach i odpowiedziach:
Skąd biorą się obawy?
Powodem są wypowiedzi Trumpa z ostatnich tygodni i dni. W wywiadzie dla „Financial Times” powiedział, że NATO czeka ponura przyszłość, jeśli partnerzy USA nie pomogą w zabezpieczeniu transportów ropy w ważnej cieśninie Ormuz.
„Jeśli nie będzie żadnej reakcji lub jeśli reakcja ta będzie negatywna, to moim zdaniem będzie to bardzo złe dla przyszłości NATO” – powiedział dziennikowi „Financial Times". Natomiast w wywiadzie dla brytyjskiego dziennika „Telegraph” Trump stwierdził, że nie ma już prawie żadnych wątpliwości, iż po zakończeniu wojny należy ponownie rozważyć członkostwo USA w NATO, ponieważ sojusz jest „papierowym tygrysem”.
Czy Trump może wyprowadzić USA z NATO?
Teoretycznie byłoby to możliwe. Procedura wystąpienia z sojuszu obronnego jest uregulowana w art. 13 traktatu założycielskiego NATO. Brzmi on: „Po upływie dwudziestu lat obowiązywania traktatu każda ze stron może z niego wystąpić, a mianowicie rok po powiadomieniu rządu Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej o wypowiedzeniu; rząd ten informuje rządy pozostałych stron o złożeniu każdego zawiadomienia o wypowiedzeniu”.
To, że rząd Stanów Zjednoczonych musiałby sam powiadomić siebie o wypowiedzeniu traktatu, wynika z tego, że USA, jako tzw. państwo depozytariusz, są odpowiedzialne za przyjmowanie wszystkich dokumentów dotyczących Traktatu Północnoatlantyckiego. Po wystąpieniu USA z NATO zadanie to musiałoby przejąć inne państwo.
Czy Trump może samodzielnie podjąć decyzję?
Z punktu widzenia amerykańskiego parlamentu – nie. Pod koniec 2023 roku Kongres przyjął ustawę, która ma uniemożliwić prezydentowi USA samodzielne zarządzenie wycofania się z NATO. Zgodnie z nią zgodę na taki krok musiałoby wyrazić dwie trzecie członków Senatu USA. Albo potrzebna byłaby do tego ustawa federalna.
To ostatnie wymagałoby, oprócz udziału Senatu, również udziału Izby Reprezentantów. Przeszkody te wprowadzono w odpowiedzi na wcześniejsze groźby Trumpa dotyczące wystąpienia z sojuszu NATO, między innymi z inicjatywy jego partyjnego kolegi i obecnego sekretarza stanu Marco Rubio.
Jednak to, czy Trump czuje się związany tą ustawą, to już inna kwestia. Według oceny ekspertki prawnej Ilariia Di Gioii z Uniwersytetu w Birmingham mógłby on próbować powołać się na uprawnienia prezydenckie w polityce zagranicznej. Jak powiedziała magazynowi „Time”, stosował on już wcześniej takie podejście, aby ominąć Kongres przy wycofywaniu się z traktatów.
Inną opcją byłoby ogłoszenie, że w przyszłości nie udostępni się NATO sił zbrojnych USA. Pod względem militarnym miałoby to podobne konsekwencje jak wystąpienie USA z sojuszu.
Czy miałby wystarczającą większość w Kongresie?
Sytuacja jest odwrotna. Republikanie Trumpa mają wprawdzie niewielką większość w obu izbach Kongresu, jednak bardzo wątpliwe jest, czy poparliby prezydenta w tej kwestii. W szeregach Republikanów jest wielu zwolenników NATO.
NATO jest uważane za najsilniejszy sojusz obronny na świecie i główny filar stosunków transatlantyckich. We wspólnym oświadczeniu z demokratą Chrisem Coonsem republikanin Mitch McConnell napisał w odniesieniu do ostatnich wypowiedzi Trumpa, że Amerykanie są bezpieczniejsi, gdy NATO jest silne. „Senat będzie nadal wspierał sojusz NATO, ponieważ zapewnia on pokój i ochronę Ameryce, Europie i światu” – głosi ich wspólny komunikat. Ponadto wyjście USA z sojuszu wiąże się również z innymi zagrożeniami.
Europejczycy mogliby wtedy jeszcze bardziej uniezależnić się technologicznie i kupować znacznie mniej sprzętu wojskowego od amerykańskich firm. Amerykański przemysł mógłby w ten sposób stracić kontrakty warte miliardy dolarów. Ponadto Stany Zjednoczone musiałyby prawdopodobnie zamknąć strategicznie ważne dla nich bazy wojskowe w Europie.
Czy krytyka za brak wsparcia jest słuszna?
Pewne jest, że w tym przypadku sojusznicy USA nie mają żadnego formalnego obowiązku udzielenia im pomocy. Powodem jest to, że wojna z Iranem nie rozpoczęła się od zbrojnego ataku na USA, a Bliski Wschód nie należy do obszaru sojuszu. Trump nie może zatem domagać się od NATO reakci zgodnej z art. 5. Traktatu Północnoatlantyckiego.
To, czy istnieje ewentualny moralny obowiązek udzielenia USA wsparcia, to już inna kwestia. Na przykład sekretarz generalny NATO Mark Rutte twierdzi, że uważa za bardzo ważne, aby Stany Zjednoczone osłabiły zdolności militarne Iranu poprzez swoje ataki. „Iran posiadający broń jądrową stanowiłby potencjalne bezpośrednie zagrożenie dla przyszłości Izraela, ale także dla całego Bliskiego Wschodu i Europy” – argumentuje Rutte.
W wielu europejskich państwach członkowskich NATO działania USA są jednak postrzegane niezwykle krytycznie. Sojusznicy tacy jak Hiszpania i Francja publicznie określają nawet tę wojnę jako sprzeczną z prawem międzynarodowym. Sekratarza stanu Marco Rubio niepokoi przede wszystkim to, że kraje takie jak Hiszpania odmówiły USA korzystania z baz wojskowych w Hiszpanii lub prawa przelotu nad jej terytorium.
„W takim razie zadanie NATO polega po prostu na tym, że stacjonujemy w Europie, aby ją bronić” – skrytykował tę postawę Rubio.
Jak może zakończyć się ten spór?
Możliwe jest, że Trump wymusi na sojusznikach ustępstwa swoimi groźbami. Udało mu się to w zeszłym roku również w kwestii wydatków na obronność. Pod ogromną presją Trumpa uzgodniono, że sojusznicy będą w przyszłości inwestować w obronność co najmniej kwotę równą 3,5 procent ich produktu krajowego brutto.
Do tego ma dojść jeszcze 1,5 procent na wydatki związane z obronnością – na przykład na infrastrukturę. W sumie ma to dać wskaźnik na poziomie 5 procent. Pierwsze wskazówki co do dalszego rozwoju sytuacji może przynieść wizyta sekretarza generalnego NATO Marka Rutte w Waszyngtonie. Jest ona zaplanowana na przyszły tydzień.
Jak bardzo wypowiedzi Trumpa osłabiają NATO?
To kwestia sporna. W sojuszu krytykuje go na przykład prezydent Francji Emmanuel Macron, twierdząc, że Trump podważa odstraszanie, siejąc wątpliwości co do lojalności sojuszników. Inni bagatelizują jego wypowiedzi: odstraszanie NATO nadal działa, ponieważ przeciwnicy, tacy jak Rosja, nie wiedzą, jak zareagują Stany Zjednoczone w razie poważnego zagrożenia. Mówi się, że nieprzewidywalność Trumpa nie jest w tym kontekście aż tak zła.
A jeśli jednak dojdzie do wyjścia USA z NATO?
Prawdopodobnie tak. Co prawda dotychczasowy efekt odstraszający NATO opierał się przede wszystkim na zdolnościach wojskowych USA i ich arsenale broni jądrowej. Jednak dla Europejczyków i Kanadyjczyków nadal obowiązywałaby zasada, że razem są silniejsi niż w pojedynkę.
Mogliby oni ponadto nadal korzystać ze struktur wojskowych zbudowanych przez ponad 75 lat. A wraz z Wielką Brytanią i Francją w NATO pozostałyby przecież jeszcze dwie potęgi jądrowe.
(DPA/jak)
Chcesz komentować nasze artykuły? Dołącz do nas na Facebooku! >>