Grecja przed wyborami: Cipras nie chce „nienaturalnej“ koalicji | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 15.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Grecja przed wyborami: Cipras nie chce „nienaturalnej“ koalicji

Pięć dni przed wyborami parlamentarnymi w Grecji szanse konserwatywnej Nowej Demokracji i lewicowej Syrizy są wyrównane – wynika z ostatnich sondaży. Telewizyjna potyczka konkurentów nie wniosła nic nowego.

Bardziej nie mogliby się różnić: z jednej strony walczący w całej Europie z polityką zaciskania pasa 40-letni były lewicowy premier Aleksis Cipras, który w styczniu wygrał wybory obietnicą uwolnienia Grecji od dyktatu oszczędnościowego. Z drugiej strony 62-letni Wangelis Meimarakis, konserwatywny polityk starej daty, który chce porozumienia z unijnymi partnerami. Jeszcze sześć tygodni temu charyzmatyczny Csipras, wówczas niepodważalny szef swojej lewicowej partii Syriza, we wszystkich sondażach cieszył się przewagą pozornie nie do nadgonienia.

Od tego czasu jednak to i owo w Grecji się wydarzyło: w połowie sierpnia parlament, także głosami posłów Syrizy, zatwierdził nowy pakiet oszczędnościowy. Potem doszło do podziału partii. Odszczepieńcy założyli własne radykalnie lewicowe ugrupowanie o wymownej nazwie Jedność Ludowa. Jeszcze przedtem przejściowo zamknięte zostały greckie banki. Wprowadzona została kontrola przepływu kapitału, wbrew pierwotnym zapewnieniom, ciągle jeszcze trwająca. Skutek tego wszystkiego: wszechwładza i przewaga Ciprasa topnieją.

Ucieczka do przodu

W pojedynku emitowanym w poniedziałek (14.09.2015) w greckiej telewizji Cipras ratował się ucieczką do przodu i zagrał swoją najwyższą kartą: jest nową, ciągle jeszcze świeżą postacią na greckiej scenie politycznej. Jego przeciwnik tymczasem reprezentuje system partyjny, który od 40 lat tworzył rządy i nie ma odwagi, by rozliczyć się z korupcją i starymi układami. - Która partia kasowała łapówki od Siemensa? Jakie znane przypadki sprzeniewierzeń podatkowych zostały za pana rządów wykryte? - grzmiał Cipras.

Griechenland - TV-Duell Tsipras gegen Meimarakis

Także po wyborach codzienność w Grecji będzie twarda

Meimarakis przypomniał tak zwaną listę Lagarde z nazwiskami ponad dwóch tysięcy greckich właścicieli kont w Szwajcarii. W 2010 roku ówczesna minister finansów Francji Christine Lagarde przekazała tę listę kolegom w Atenach. - Jak by nie było z pomocą tej listy zgarnęliśmy dodatkowo 35 mln euro podatku - oburzał się szef opozycji.

Polityka oszczędnościowa – zbliżenie stanowisk

Dewiza obecnej kampanii wyborczej to: stare kontra nowe. W ostatnich wyborach parlamentarnych osiem miesięcy temu wszystko obracało się wokół liczb, terminów spłat i znienawidzonego „memorandum polityki oszczędnościowej”. Chodziła o narzucony przez kredytodawców plan ekstremalnej polityki oszczędnościowej, które Cipras zamierzał po przejęciu funkcji premiera „podrzeć na strzępy” i znieść „jedną jedyną ustawą”. Dzisiaj nie ma o tym mowy.

Linie podziału w greckiej polityce mimo to nadal przebiegają nie pomiędzy lewicą a prawicą, tylko między zwolennikami i przeciwnikami memorandum. A jeżeli lewicowi politycy też się już pod nim podpisują, mogą od razu rządzić z konserwatywnymi, uważa szef opozycyjnej centroprawicowej Nowej Demokracji. - Nasz kraj nie będzie miał ani progresywnego ani konserwatywnego rządu - skontrował Cipras w słownym pojedynku przed kamerami. Wielka koalicja z panem Meimarakisem byłaby natomiast „nienaturalna”, stwierdził i jako przykład podał planowaną przez jego partię restrukturyzację greckiego zadłużenia. - Konserwatywni twierdzą, że długi są długofalowe. Ale jak chcesz domagać się negocjacji na temat długów, jeżeli rzekomo są one długofalowe? Jak widać, istnieją między naszymi partiami zasadnicze różnice.

Próba dogadania się?

Wielu polityków uważa, że poważna odmowa wspólnych rządów wyglądałaby inaczej. Panagiotis Lafazanis, szef wywodzącej się z Syrizy radykalnie lewicowej Jedności Ludowej uważa wręcz, że telewizyjny pojedynek nie był niczym innym, jak „próbą wspólnych rządów” z konserwatystami. Z byłego przeciwnika zaciskania pasa i towarzysza walki Csiprasa Lafazanis szydzi, że wycofał się i „wszyscy się z tego śmieją”.

Analityk Pavlos Tsimas nie widzi potrzeby mówienia o wielkiej koalicji. Jego zdaniem wszystkie mniejsze partie wejdą do parlamentu i dużym ugrupowaniom zaoferują swoją współpracę. - Trzeba w każdym razie zakładać, że po wyborach będziemy mieli rządy koalicyjne - powiedział Tsimas prywatnej telewizji Skai. Ważne, że spór o politykę oszczędnościową osłabł. - Kontrahenci wychodzą tymczasem z założenia, że to memorandum powinno zostać wdrożone jak najszybciej i w zdecydowany sposób. Poza tym próbują może tu i tam jeszcze coś w nim wygładzić albo wynegocjować - uważa analityk Pavlos Tsimas.

Czy zmiany są jeszcze możliwe? Cipras jest o tym przekonany. W pojedynku telewizyjnym tłumaczył, że uzgodnienia z wierzycielami są „jak żywy organizm”. Do wyjaśnienia są jeszcze ważne kwestie, w tym reforma rynku pracy, powstanie funduszu, do którego mają wpływać dochody z prywatyzacji czy restrukturyzacja rynku paliwowo-energetycznego.

Konserwatywni wstrzemięźliwi

Griechenland - TV-Duell Tsipras gegen Meimarakis

Zagorzali przeciwnicy – a później być może partnerzy: Csipras kontra Meimarakis

Była to pierwsza od 2009 roku debata, jaką przed kamerami prowadzili szefowie rządzącej i opozycyjnej partii. „Zwycięstwo na punkty dla Ciprasa”, zatytułował jeden z lewicowo-liberalnych dzienników. Zdaniem z kolei konserwatywnej gazety "Eleftheros Typos" zwyciężył Meimarakis. Niespodzianką była w każdym razie wstrzemięźliwość szefa opozycji co do obietnic wyborczych. Pytany wielokrotnie o reformę systemu emerytalnego stwierdził lapidarnie wskazując na najnowsze uzgodnienia dotyczące programu pomocowego: "Nic się nie da zrobić", przynajmniej nie przed rokiem 2016.

Skomentował to w telewizji Skai politolog Stratos Ballis. - To był szok. Meimarakis powiedział to już przed tygodniem na targach w Salonikach i teraz powtórzył. Grecki politolog zaznaczył, że "niełatwo tydzień przed wyborami wystąpić publicznie i wyjaśnić: ludzie, nie możemy nic zrobić, musimy dotrzymać przyrzeczeń danych przez poprzedni rząd…”.

Jannis Papadimitriou / Elżbieta Stasik