Grecja. Nielegalne deportacje do Turcji? | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 20.01.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Grecja. Nielegalne deportacje do Turcji?

Uchodźcy skarżą się na przemoc i nielegalne deportacje do Turcji. Grecki rząd milczy.

Groby muzułmańskich uchodźców w Grecji

Groby muzułmańskich uchodźców w Grecji

Temperatura wody w rzece Evros wynosi w styczniu nieco ponad zero stopni. Rzeka ta stanowi naturalną granicę między Grecją i Turcją. W nocy i nad ranem nad wodą wisi mogła, brzegi są pokryte lodem.

Ta zimowa idylla to pozór, za którym kryje się dramat. Rzekę raz po raz próbują sforsować uchodźcy, w nadziei na lepsze życie po drugiej stronie. Niektórzy przypłacają to życiem. – Sam wyciągnąłem już z wody kilkadziesiąt martwych ciał – opowiada jeden z rybaków i pokazuje zdjęcia topielców na swoim smartfonie.

Niektórzy z tych, którym ostatkiem sił udaje się sforsować rzekę, zamarzają na brzegu po greckiej stronie, kiedy wyczerpani i głodni chowają się przed strażą graniczną.

Obejrzyj wideo 03:26

Okaleczenia i samobójstwa. Dramat dzieci - uchodźców na Lesbos

Życie na zewnętrznej granicy unii

Przylegający do rzeki teren jest zamkniętą strefą graniczną. Wstęp mają tu tylko okoliczni rolnicy, którzy uprawiają pola. – Nie dojedziesz do rzeki, jeśli nie masz samochodu z tutejszymi numerami rejestry restauracyjnymi – opowiada gospodarz z pobliskiej ze wsi Nea Vissa. – Moja córka miała raz wypożyczony samochód, pojechała na nasze pole i natychmiast została zatrzymana przez policję i wojsko – wyjaśnia.

Okoliczni mieszkańcy wiedzą, co znaczy życie na granicy. Daje im się we znaki permanentny konflikt z Turcją. – Tureccy pogranicznicy często nam grożą, twierdząc, że wkraczamy na ich wody terytorialne, a to nieprawda – skarży się grecki rybak. Ale życie na zewnętrznej granicy Unii Europejskiej to nie tylko problemy z sąsiadem. Obecnie grozi przede wszystkim eskalacja związana z falą uchodźców.

Przylegający do rzeki teren to zamknięta strefa graniczna

Przylegający do rzeki teren to zamknięta strefa graniczna

Doświadczenia z migrantami

Mieszkańcy po greckiej stronie rzeki stykają się z uchodźcami już od lat 90., od czasów pierwszej wojny w Zatoce Perskiej. Wiedzą, że regularnie giną tu ludzie. Jednak sytuacja pogorszyła się – twierdzi Marianthi Tasouli z miejscowości Mikro Dereio. Mieszkańcy zawsze pomagali dostarczając żywności czy ubrań. Tak jest także i dziś. Jednak dziś wielu mieszkańców po prostu się boi.

– Czterech mężczyzn zagroziło nożem mojemu synowi i kazali zaprowadzić się do najbliższej większej wsi – opowiada Tasouli. W pobliskiej miejscowości Roussa właściciel jednego z domów opowiada, że w czasie jego nieobecności uchodźcy regularnie nocowali na jego posesji. – Rozpalili ogień, żeby się ogrzać i spowodowali szkody – wyjaśnia. Inni przypominają sobie kradzieże i napady. Są jednak także i pozytywne relacje. Właściciel kawiarni Dimitris Kazantzis z Nea Vissa był zaskoczony, kiedy pewnego ranka znalazł kartkę i 10 euro przed swoim sklepem. – Uchodźcy wzięli drewno na opał i zapłacili – opowiada.

Obejrzyj wideo 03:26

Nielegalne deportacje ?

Dlaczego jednak uchodźcy nie zgłaszają się do władz, które zobowiązane są ustawowo do rozpatrzenia każdego wniosku o azyl? Organizacje pozarządowe donoszą o eskalacji przemocy i nielegalnych deportacjach do Turcji ze strony greckiej policji. Według nich funkcjonariusze uniemożliwiają uchodźcom wejście na terytorium Grecji. Albo odsyłają w nocy zatrzymanych przez grecką policję migrantów z powrotem przez rzekę.

– Udało mi się dopiero za czwartym razem – potwierdza dziewiętnastoletni Afgańczyk, przebywający obecnie w Salonikach. – Pierwsze dwa razy złapała mnie turecka policja, za trzecim razem Grecy. Bili mnie, zniszczyli mój telefon i zawrócili do Turcji – dodaje.

W pobliżu rzeki znaleźć można wiele rzeczy należących do migrantów

W pobliżu rzeki znaleźć można wiele rzeczy należących do migrantów

Często złapani po greckiej stronie migranci zwożeni są na miejsce, gdzie przetrzymywanych jest od 60 do 100 osób – opowiada Selma Mesic z „Mobile Info Team” w Salonikach. Jej  organizacja prowadzi wywiady z uchodźcami i dokumentuje przypadki nielegalnych deportacji. – Wieczorami odwozi się ich nad rzekę. Uchodźcy opowiadali nam, że czekają tam na nich mężczyźni w kominiarkach, którzy ładują ich na łodzie i wywożą na drugą stronę.

O podobnych przypadkach brutalnego traktowania uchodźców donosi także organizacja Border Violence Monitoring Networks. Grecka policja odmówiła komentarza.

Selma Mesic domaga się niezależnego śledztwa. – Wiele organizacji i instytucji unijnych zebrało ogromną ilość informacji na temat nielegalnych deportacji. Wszyscy dochodzą do wniosku, że relacje na ten temat są wiarygodne – podkreśla.

 

Redakcja poleca

Reklama