1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Francuska prawica chce zbliżenia z Niemcami

8 lipca 2026

Marine Le Pen chce mimo wyroku sądu wystartować w wyborach prezydenckich we Francji w 2027 roku. Przewodniczący partii RN, Jordan Bardella, przekonuje zaś, że dostrzega „ideologiczne podobieństwa” z kanclerzem Niemiec.

https://p.dw.com/p/5GipO
Marine Le Pen przemawia
Marine Le Pen zamierza złożyć rewizję od wyroku sądu i po raz czwarty ubiegać się o fotel prezydenta FrancjiZdjęcie: Manon Cruz/REUTERS

We wtorek wieczorem, 7 lipca, Marine Le Pen zapowiedziała, że wystartuje w przyszłorocznych wyborach prezydenckich we Francji. W południe sąd apelacyjny w Paryżu utrzymał w mocy wyrok skazujący przewodniczącą frakcji Rassemblement National (RN – Zjednoczenie Narodowe) we francuskim Zgromadzeniu Narodowym za sprzeniewierzenie środków unijnych. Jej partia jest uznawana za ugrupowanie od prawicowo-populistycznego do skrajnie prawicowego.

Ponieważ Le Pen została skazana, oprócz roku aresztu domowego, również na noszenie elektronicznej bransoletki monitorującej, początkowo jej kandydatura stanęła pod znakiem zapytania. Ona sama wykluczała wcześniej możliwość prowadzenia kampanii wyborczej z bransoletką na nodze. Kilka godzin po ogłoszeniu wyroku Le Pen zapowiedziała jednak, że złoży rewizję i wystartuje w wyborach prezydenckich. W ten sposób kara nałożona przez sędziów apelacyjnych zostanie zawieszona. – Będę prowadzić kampanię wyborczą bez elektronicznej bransoletki – zapowiedziała we wtorek wieczorem.

Do czasu tego oświadczenia uchodziło niemal za pewnik, że w wyborach wystartuje Jordan Bardella, 30-letni przewodniczący RN i polityczny protegowany Marine Le Pen. Obecny prezydent Francji Emmanuel Macron, po odbyciu dwóch kadencji, nie może ponownie kandydować w wyborach prezydenckich. 

Zwycięstwo RN nigdy nie było tak bliskie

Sondaże dla Zjednoczenia Narodowego są obiecujące. Zgodnie z tymi prognozami zarówno Le Pen, jak i Bardella wygraliby pierwszą turę wyborów w kwietniu, uzyskując wyniki w przedziale od 32 do 38 procent i znacznie wyprzedzając kolejnego kandydata. Za najpoważniejszego rywala uważa się byłego premiera Edouarda Philippe’a z centroprawicowej partii Horizons. Jeśli zmierzy się on z Le Pen w drugiej turze wyborów, jego sukces będzie zależał od tego, czy uda mu się zjednoczyć za sobą zarówno wyborców centroprawicowych, jak i lewicowych, aby zapobiec zwycięstwu RN.

Jordan Bardella robi selfie z ludźmi w tłumie
30-letni Jordan Bardella zyskuje we Francji na popularnościZdjęcie: Alain Robert/SIPA/picture alliance

Miało to już miejsce we Francji podczas kilku wyborów prezydenckich i parlamentarnych, podobnie jak w Niemczech, gdzie inne partie często łączą siły przeciwko partii Alternatywa dla Niemiec (AfD), uznawanej za częściowo skrajnie prawicową. – Jednak w ostatnich latach ta dynamika coraz bardziej słabła – mówi DW Jacob Ross, ekspert ds. Francji z Niemieckiego Towarzystwa Polityki Zagranicznej. – Prawdopodobieństwo (że RN wygra również drugą turę wyborów) jest większe niż kiedykolwiek wcześniej.

RN odcina się od niemieckiej AfD

Wzrost popularności RN stał się możliwy dzięki długofalowej strategii, którą Marine Le Pen nazwała „oddemonizowaniem” – odejściem od antysemityzmu i otwartego rasizmu, charakterystycznych dla polityki jej ojca Jeana-Marie Le Pena, na rzecz bardziej umiarkowanego kursu, pozwalającego na sprawowanie rządów i akceptowanego przez wyborców z klasy średniej.

Im bardziej prawdopodobne wydaje się zwycięstwo w wyborach w 2027 roku, tym bardziej RN dystansuje się od skrajnie prawicowych partii za granicą i zamiast tego nawiązuje kontakty z partiami prawicowego centrum.

I tu do gry wkraczają Niemcy. Zarówno Le Pen, jak i Bardella wyraźnie zdystansowali się od partii AfD, twierdząc, że jest ona zbyt ekstremalna, a nawet wykluczyli AfD ze wspólnej frakcji w Parlamencie Europejskim. Tymczasem obie partie mają podobny program, zwłaszcza jeśli chodzi o walkę z migracją i sceptycyzm wobec UE.

Pochwały dla kanclerza Merza

Z drugiej strony Jordan Bardella spotkał się na początku roku z ambasadorem Niemiec w Paryżu, Stephanem Steinleinem, na rozmowę. W maju natomiast w wywiadzie dla gazety „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Bardella wyraźnie pochwalił kanclerza Friedricha Merza z konserwatywnej CDU i mówił o „ideologicznych podobieństwach” z nim.

Wymienił wśród nich krytykę unijnego programu ochrony klimatu „Zielony Ład” oraz sposób radzenia sobie z „przepływami migracyjnymi”, przy czym Bardella z zadowoleniem przyjął ponowne wprowadzenie kontroli na niemieckich granicach.

10 lat po „Damy radę”. Co zostało z tamtej euforii?

To była nowość. W przeszłości politycy RN, podobnie jak skrajna lewica we Francji, wielokrotnie wypowiadali się w tonie krytycznym, a nawet wrogim wobec Niemiec. – Na obu skrajach spektrum politycznego bardzo często kreowany jest obraz nadmiernie dominujących Niemiec, które pociągają za sznurki w Brukseli i za pośrednictwem Komisji Europejskiej, osłabiając stanowisko Francji poprzez ustawodawstwo i akty administracyjne – mówi Jacob Ross.

Swoją wypowiedzią Bardella chciał dać do zrozumienia politykom niemieckim, a przede wszystkim partiom chadeckim – CDU i CSU: – Wcale tacy nie jesteśmy. Kiedy już obejmiemy odpowiedzialność za rząd, odejdziemy od tej przedwyborczej retoryki i będziemy pragmatycznymi partnerami.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Zwycięstwo RN spowodowałoby spory z Niemcami

Kancelaria kanclerza Niemiec milczała w sprawie zalotów Bardelli. Merz, który kładzie nacisk na polityczny środek i wartość integracji europejskiej, najwyraźniej nie przywiązuje wagi do pochwał ze strony francuskiego polityka skrajnej prawicy. Niemniej jednak kanclerz będzie musiał, czy mu się to podoba, czy nie, zastanowić się, jak zamierza postępować z ewentualną prezydentką Marine Le Pen.

Członkowie rządu Francji i Niemiec, w środku kanclerz Friedrich Merz i prezydent Emmanuel Macron, podczas spotkania gabinetów w Bormes-les-Mimosas nad Morzem Śródziemnym.
Partnerstwo niemiecko-francuskie trwa od dziesięcioleci. Co zmieniłoby się, gdyby Zjednoczenie Narodowe (RN) wygrało wybory?Zdjęcie: Manon Cruz/AP Photo/picture alliance

Jacob Ross spodziewa się w tej sprawie sporów, zarówno na szczeblu dwustronnym, jak i na szczeblu UE. – W kwestiach politycznych będzie wiele potencjalnych punktów spornych – przewiduje. Na przykład w polityce energetycznej, gdyby Francja – która w przeciwieństwie do Niemiec stawia całkowicie na energię jądrową – wycofała się z europejskiego rynku energii elektrycznej. Podobnie byłoby, gdyby Francja, zgodnie z zapowiedziami Bardelli i Le Pen, rzeczywiście znacznie ograniczyła swoje składki na rzecz UE. Wówczas, jak twierdzi Ross, pojawiłoby się pytanie: czy Niemcy musiałyby w związku z tym płacić jeszcze więcej?

Meloni – wzór do naśladowania?

Ekspert ds. Francji nie przewiduje jednak końca współpracy niemiecko-francuskiej. Sytuacja mogłaby potoczyć się podobnie jak w przypadku prawicowej premier Włoch Giorgii Meloni. – Jeszcze przed jej zwycięstwem wyborczym w 2021 roku w prasie europejskiej pisano, że to faszyzm puka do drzwi we Włoszech, a przecież Meloni stosunkowo szybko stała się partnerką na szczeblu europejskim i dwustronnym, którą Friedrich Merz określa jako partnerkę strategiczną – mówi.

– Oczywiście nastąpi pewna utrata zaufania i pojawi się wiele tarć, ale nie będzie tak, że teraz wszystko się rozpadnie, jeśli faktycznie wygra kandydat RN – podsumowuje Ross,

(DW, AFP)

Monika Stefanek
Monika Stefanek Dziennikarka Polskiej Redakcji Deutsche Welle w Berlinie.
Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej