Francja. Protesty przeciwko paszportowi sanitarnemu | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 08.08.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Francja. Protesty przeciwko paszportowi sanitarnemu

Ulicami Paryża przeszły cztery demonstracje, w sumie 17 tysięcy osób. W całym kraju, w ponad 80 manifestacjach uczestniczyły tysiące sprzeciwiających się „paszportowi” i polityce Emmanuela Macrona.

Protestowano, mimo że najpierw parlament, a w czwartek Rada Konstytucyjna zaaprobowały projekt prezydenta V Republiki. Tym samym od poniedziałku wchodzi w życie. Była to czwarta z rzędu sobota protestów, ale pierwsza po decydujących decyzjach najwyższych władz.

Tej soboty na ulicach francuskich miast demonstrowało ponad 230 tysięcy osób, czyli więcej niż w czasie poprzednich akcji.

Zaskakująca frekwencja

Jak powiedział stacji France Info Sylvain Boulouque, który zajmuje się historią ruchów związkowych, był zdumiony, że tyle osób wzięło udział w protestach. Zauważa on, że „to niesamowite biorąc pod uwagę wakacyjną porę, przecież wiadomo, że sierpień to przez Francuzów ulubiony miesiąc urlopowania, a poza tym pogoda. Chwilami nad Paryżem i innymi miastami kraju przechodziła fala ulew”.

Historyk dostrzega w paryskich manifestacjach cztery rodzaje protestujących. Z jego obserwacji wynika, że „pierwsza grupa skupiała prawicę i skrajną prawicę, druga miała podłoże religijne". Dodaje taże, że w strukturze wartości osoby wierzącej religia jest bardziej wiarygodna niż nauka. Wyodrębnia też trzecią grupę, w skład której wchodzą „wszelkiego rodzaju ludzie węszący wszędzie spisek, a czwarta grupa, to osoby nie sprzeciwiające się szczepionkom, lecz samemu paszportowi sanitarnemu".

W czasie protestów dochodziło do starć i przepychanek. Policja w całej Francji, interweniowała niemal 200 razy. Zatrzymano 35 osób. Sześciu funkcjonariuszy odniosło lekkie obrażenia. W Paryżu policja na zakończenie manifestacji, aby usunąć tłum spod ratusza, użyła gazów łzawiących. W demonstracjach uczestniczyły całe rodziny, niektóre z nich po raz pierwszy brały udział w takich protestach.

„Francja już nie jest krajem praw człowieka”

Między innymi transparent z takim napisem można było zobaczyć na jednej z paryskich manifestacji. Stephan, około czterdziestki, troje dzieci, twierdzi, że od zawsze był przeciwnikiem jakichkolwiek szczepionek, włącznie z tymi przeciwko grypie.

– Jednak w tym przypadku nie chodzi o moje przekonania dotyczące szczepionek – mówi. Gdy pytam o jaką w takim razie stawkę toczy się rozgrywkach na ulicach francuskich miast odpowiada: – Tutaj chodzi o demokrację, o naszą wolność, o nasze swobody obywatelskie. Na ulicach protestują także ci, którzy się już dwukrotnie szczepili, ale oni sprzeciwiają się ograniczaniu naszej wolności przez władze – wyjaśnia w rozmowie z DW.

Pierre, inny uczestnik manifestacji, sekunduje mu mówiąc: – To jest dyskryminacja. Segregacja. Z paszportem możesz iść na kawę czy na piwo, a bez paszportu ci nie wolno. Inny mężczyzna dorzuca: – Co gorsza, karani będą ci właściciele restauracji czy barów, którzy nie będą wymagali obowiązkowych dwóch szczepień. Wyrzucą ich na bruk. To samo spotka nauczycieli, którzy się nie zaszczepią czy personelu medycznego. To jest niezgodne z Kodeksem Pracy – przekonuje.

„Nie ma miejsca na przemoc”

Mapa wzrostu liczby zakażeń koronawirusem we Francji dokładnie pokrywa się, poza regionem paryskim, z danymi statystycznymi dotyczącymi akcji protestacyjnych. Najwięcej jest ich, często organizowanych przez budzące się z letargu i wykazujące niezwykłe ożywienie „żółte kamizelki.” w regionach Oksytania, Lazurowe Wybrzeże, gdzie od poniedziałku, na mocy decyzji prefekta zamknięte będą restauracje, a dalej Alpy Śródziemnomorskie i Korsyka, a zatem Nicea, Tulon, Marsylia, Montpellier – przodują w smutnej statystyce nowych zakażeń i liczby protestów.

W wielu tych rejonach, a także w Ile-de-France dochodzi do aktów wandalizmu. Niszczone są apteki, w których ludzie się szczepią. Renaud Nadjasi, wiceprzewodniczący stowarzyszenia farmaceutów, zaznaczył w France Info, że „przemoc jest zawsze niebezpieczna dla otoczenia”, podkreśla, że „każdy ma prawo decydować o sobie, ale nie o innych. Uniemożliwianie tym, którzy chcą się zaszczepić, zrobienia tego, jest po prostu skandalem”.

Zagrożone wakacje

Nad tegorocznymi urlopami krąży nie tylko złowrogi cień groźby czwartego ataku koronawirusa. Tego obawiają się władze polityczne i sanitarne obserwujące gwałtowny wzrost zakażeń. Podkreślają, że 75 procent spośród tych przypadków dotyczy ludzi, którzy się nie zaszczepili. W większości są to młodzi ludzie. I to druga wakacyjna przeszkoda – „paszport sanitarny”. Po wyjaśnieniu przez Emanuela Macrona nowych zasad dostępu do miejsc publicznych, od placówek muzealnych i medycznych po kina i bary, w ciągu 4 dni zaszczepiło się około 4 milionów osób, w sumie 45 milionów we Francji liczącej 67 milionów mieszkańców. Wielu młodych ludzi wybiera się na wakacje. Chcą chodzić do barów nad morzem, ale żeby tam dojechać muszą mieć „paszport”, by wsiąść do pociągu. Mimo oporów jednak zaszczepili się. Bo wakacje bez tarasu na plaży? To nie wakacje.