Francja. Epidemia jesienią gorsza od wiosennego ataku | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 26.10.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Francja. Epidemia jesienią gorsza od wiosennego ataku

Takiego zdania są eksperci francuscy. Władze w Paryżu zaostrzają i tak już bardzo restrykcyjne środki ograniczające wiele swobód obywatelskich. Koronawirus kontratakuje ze zdwojona siłą.

Oddział intensywnej terapii w szpitalu w Marsylii

Oddział intensywnej terapii w szpitalu w Marsylii

W poniedziałek prezydent Emmanuel Macron i premier Jean Castex postanowili, że w obliczu pogarszającej się sytuacji epidemiologicznych należy jeszcze bardziej zacisnąć „pasa przepisów i ograniczeń”. Szczegóły poznamy we wtorek i we środę po zaplanowanych na te dni nadzwyczajnych posiedzeniach Rady Obrony, w skład której wchodzą szefowie kluczowych resortów. Na razie władze wykluczają wprowadzenie ogólnokrajowej kwarantanny biorąc pod uwagę przede wszystkim gospodarczo-finansowe, ale także socjalne konsekwencje w tym nastroje panujące w społeczeństwie francuskim. Godzina policyjna obowiązująca w wielu departamentach w zdecydowanej większości jest przestrzegana. W sklepach, czy w środkach komunikacji miejskiej trudno jest dostrzec osobę bez maseczki. Ale całkowite zamknięcie się w czterech ścianach jest dla wielu Francuzów czymś, co będzie im trudno tolerować na dłuższą metę. Od 2 marca nad Sekwaną i Loarą zmarło 34 761 osób. W tej liczbie nie uwzględnia się zgonów chorych w ich domach, lecz jedynie te w szpitalach – ponad 23 tysiące i w domach seniora – kolejne 11 tysięcy. Co tydzień przeprowadzanych jest milion testów. 17 procent daje wynik pozytywny. W ciągu doby zakaża się ponad 52 tysiące ludzi. Eksperci przewidują, że będzie jeszcze gorzej.

Kłania się geografia epidemii

Zdaniem specjalistów- epidemiologów oficjalne dane dotyczące zakażeń są zaniżone. Według ich ocen jak i Rady Naukowej powołanej przez Emmanuela Macrona na początku epidemii aby stanowiła instytucje, z którą można konsultować bieżący rozwój sytuacji i planować podejmowanie kolejnych kroków, można bez przesady mówić o ponad 100 tysiącach przypadków zakażeń dziennie. Dane statystyczne podawane przez ministerstwo zdrowia opierają się bowiem na liczbach związanych ze zdiagnozowanymi przypadkami, natomiast nie uwzględniają takich sytuacji, w których zakażona osoba przechodzi chorobę bez objawów, nie ma znacznie podwyższonej temperatury, nie odczuwa trudności w oddychaniu, nie ma zaburzeń smaku i powonienia. Profesor Jean-Francois Delfraissy twierdzi, że wielu z nas „nosi w sobie” koronawirusa i dlatego liczba zakażeń jest dwukrotnie wyższa niż ta oficjalnie podawana. Inni epidemiolodzy uważają, że obecna strategia powinna być nastawiona na wszystkie osoby, także te bez objawów, by stwierdzić ich stan zdrowia i ewentualnie doprowadzić do ich kwarantanny i w ten sposób przeciąć gwałtowne rozpowszechnianie się koronawirusa.

Darmowe testy dla wszystkich

Temu mają też służyć nowe testy wprowadzone na lotnisku w Marsylii. Jako pierwsi poddani nim byli pasażerowie przylatujący z Rumunii i odlatujący do Londynu. Test we Francji są darmowe. Ich koszt ponosi ubezpieczalnia społeczna. Są dobrowolne, ale wiele osób im się poddaje. „Chcę wiedzieć czy jestem chora i czy mogę zakazić koronawirusem innych ludzi, to dla mnie ważne” – mówi pasażerka samolotu z Bukaresztu. Część specjalistów jest zdania, że sytuacja jest znacznie groźniejsza niż na wiosnę. Wtedy główne ośrodki zakażeń były w Alzacji i w Lotaryngii oraz w stołecznym Ile-de-France. Błyskawicznie przystosowano ekspresy TGV do wożenia chorych. Wagony zamieniono na oddziały intensywnej terapii. Chorym opiekowali się – lekarz, pielęgniarka i technik dbający o sprzęt reanimacyjny. Osoby w ciężkim stanie przewożono w krótkim czasie do szpitali w Bordeaux czy w Bretanii gdzie stały wolne łózka. Niektórych chorych przyjmowały Niemcy,  Szwajcaria, Luksemburg czy Austria. Z Korsyki gdzie nie było dużo miejsc na oddziałach intensywnej terapii chorych przetransportowano śmigłowcami na lotniskowiec i umieszczono w szpitalach Marsylii i Aix-en-Provence. Teraz sytuacja wygląda gorzej, bo epidemia dotknęła cały kraj. W niektórych rejonach kraju zaczyna brakować wolnych łóżek. Dramatycznie wygląda to w stołecznym regionie – w Paryżu i w okolicach. Premier Jean Castex zdobył się przy tym na stwierdzenie, że najlepszym sposobem, aby ulżyć szpitalom jest „nie chorować”. Paradoksalnie chodzi nie tylko o koronawirusa, ale także o inne choroby kardiologiczne, nefrologiczne, układu kostnego czy pokarmowego. W tej chwili cały wysiłek lekarzy koncentruje się na walce z epidemią. Zdaniem Jeana Rottnera stojącego na czele rady regionalnej Wschodniej Francji – Grand Est nie da się uniknąć całkowitej kwarantanny w skali ogólnokrajowej, bo sytuacja jest zbyt poważna. „Jestem zaszokowany brutalnością z jaką koronawirus uderzył po raz drugi”  i dodał – „ta druga fala epidemii będzie w moim odczuciu znacznie silniejsza niż pierwsza, na wiosnę.” Jego zdaniem pozwoli ona na naukę w szkołach i na działalność gospodarczą – pytanie w jakim zakresie.

Chcesz skomentować ten artykuł? Dołącz do nas na facebooku! >>

 

Reklama