Fiasko szczytu UE. Czy Unia pozostanie bez funduszy? | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 22.02.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Fiasko szczytu UE. Czy Unia pozostanie bez funduszy?

Klub „oszczędnych”, którego największym jastrzębiem jest Holandia, udaremnił budżetowy kompromis UE. A swoje weta zgłosiła – choć z odwrotnych motywów – także koalicja „przyjaciół polityki spójności” obejmująca Polskę.

Budżetowy szczyt UE zakończył się w piątek wieczorem po blisko 30 godzinach obrad  – głównie w mniejszych grupach i w dwustronnych konsultacjach premierów bądź prezydentów z szefem Rady Europejskiej Charlesem Michelem. – Jestem absolutnie przekonany, że to wielkogodzinne spotkanie było pożyteczne oraz potrzebne – przekonywał Michel. Nie potrafił wskazać daty kolejnego szczytu UE w sprawie siedmiolatki budżetowej na okres 2021-27. – Wszystkie potrzebne elementy są nadal na stole. Jeśli będziemy prowadzić dialog z szacunkiem, to ufam, że dojdziemy do ugody. Potrzeba politycznego zbliżenia – powiedział Charles Michel  po obradach.

Fiasko szczytu to głównie rezultat zawiązania się klubu „oszczędnych”, czyli Holandii, Austrii, Szwecji i Danii. Przed siedmiu laty podczas rokowań nad obowiązującym teraz budżetem rolę „czarnej owcy” odgrywał ówczesny brytyjski premier David Cameron, choć z wywalczonych przez niego oszczędności budżetowych cieszyła się spora grupa innych przywódców. Teraz tę rolę ochoczo wziął na siebie Holender Mark Rutte wraz z innymi „oszczędnymi”. Czy Holandia będzie teraz drugą Wielką Brytanią? – Nie. Holandia to Holandia. Jesteśmy mniejsi, mamy inną historię - wymijająco odpowiadał na pytania o analogie z Cameronem. Przekonywał, że najszybszą drogą do ugody jest po prostu zatwierdzenie budżetu w wielkości zaproponowanej przez „oszczędnych”.

„Przyjaciele” przeciw „oszczędnym”

Charles Michel rozpoczął szczyt z - przedłożoną już przed tygodniem - propozycją budżetu na poziomie 1095 mld euro, czyli 1,074 proc. unijnego dochodu narodowego brutto (DNB). Ale „oszczędni” żądali zbicia go o około 75 mld euro (tyle samo wyniesie pobrexitowa dziura budżetowa), czyli do 1,0 proc. DNB. W piątek po południu dyplomaci Francji, Niemiec oraz „oszczędnych” testowali możliwość cięć wartych 20-30 mld euro, ale wieczorem na stole położono zarys nowego kompromisu przewidującego „tylko” do 10 mld dodatkowych oszczędności. „Oszczędni” powiedzieli „nie”. – Były w tym projekcie zmiany we właściwym kierunku, ale absolutnie niewystarczające – wyjaśniał Rutte.

Podczas zaledwie półgodzinnej debaty w gronie wszystkich 27 krajów o tych nowych cięciach portugalski premier Antonio Costa zgłosił weto w imieniu 17 krajów (w tym Polski) poirytowanych – jak potem tłumaczył Portugalczyk – że mniejszość, czyli „oszczędni” chce narzucać swoją opinię większości.

Belgien EU-Haushaltsgipfel in Brüssel (Reuters/Y. Herman)

Politycy na szczycie UE w Brukseli, 21.02.2020

„Przyjaciele polityki spójności” (m.in. Europa Środkowo-Wschodnia, Portugalia, Hiszpania), których reprezentował Costa, usiłowali przemianować się podczas szczytu na „przyjaciół ambitnej Europy”. Części z nich, przykładowo Hiszpanom, znacznie bardziej zależało bowiem na polityce rolnej, a nie na spójności. – Włochy razem z Portugalią i Chorwacją zostały teraz upoważnione do opracowania kontrpropozycji budżetowej – powiedział po szczycie włoski premier Giuseppe Conte, ale na temat jego misji nie zająknęli się inni „przyjaciele”. Rzym w propozycji Michela byłby jedynym dużym płatnikiem, któremu spadłaby realna składka. A choć Conte apelował o ambitniejszy budżet UE, to mocno zaprzeczał, gdy pytano go, czy Włochy byłyby gotowe więcej wpłacać do wspólnej kasy.

- Za małe wpłaty na politykę spójności i na dopłaty rolne – tak premier Mateusz Morawiecki tłumaczył polskie motywy sprzeciwu w ramach „przyjaciół polityki spójności”. Pierwotna propozycja Michela, którą Morawiecki nazywał krokiem w dobrym kierunku, bardzo lekko łagodziła cięcia dla Warszawy. Polska otrzymałaby około 66 mld euro z polityki spójności (w cenach z 2018 r.), czyli o 21 proc. mniej od obecnej siedmiolatki, oraz 27,6 mld euro na rolnictwo (i bez zrównania dopłat w UE), czyli o około 8 proc. mniej niż teraz. Morawiecki chwalił się utrąceniem pomysłu, by budżet UE był zasilany dochodami z zezwoleń na emisję CO2, choć ta idea zapewne padnie z racji sprzeciwu Merkel.

Holender nie blefuje?

Czy „oszczędni” będą gotowi na większe kompromisy w najbliższych tygodniach? - Moja koncepcja Unii różni się od koncepcji promowanej przez premiera Ruttego. Ja widzę Unię jako szansę, Rutte widzi Unię jako fakturę – powiedział po szczycie luksemburski premier Xavier Bettel. A tak ostra krytyka w zasadzie nie zdarza się w gronie szefów rządów krajów Beneluksu.

Deutschland Mark Rutte und Angela Merkel (picture-alliance/AP Photo/M. Sohn)

Premier Holandii Mark Rutte stanął na czele koalicji "oszczędnych", którzy zablokowali budżet UE.

Cały szczyt budżetowy opierał się na założeniu, że Holendrzy, Austriacy, Szwedzi i Duńczycy blefują, ale okazało się, że nie ustąpili. Zwłaszcza Rutte m.in. ze względu na nastroje w parlamencie Holandii nie chce zgodzić się, by jej wkład do unijnego budżetu od 2021 r. był większy niż teraz - nie w miliardach, lecz w procentowym odniesieniu do holenderskiego PKB. – Jeśli inni chcą większego budżetu UE, my będziemy musieli otrzymać większą rekompensatę w kształcie ulgi w naszych składkach – powiedział Rutte po szczycie. „Oszczędnym” zaoferowano przedłużenie prawa do ulg, czyli „rabatów” w składkach aż do 2027 r., ale okazały się dla nich zbyt małe. Utrzymania swej ulgi chcą też Niemcy, którym rabat zmniejsza składkę o około 4 proc.

Podczas szczytu - z racji sporu o liczby - nie doszło do dłuższej debaty o regule „pieniądze za praworządność”. Michel zaproponował osłabienie pierwotnego projektu Komisji Europejskiej poprzez zmianę sposobu głosowania krajów Unii nad decyzją o zawieszeniu funduszy. – Bardziej podoba mi się propozycja Komisji Europejskiej. Ta sprawa wymaga jeszcze uszczegółowienia – powiedziała po szczycie kanclerz Angela Merkel.

Bez zapaści budżetowej?

Komisja Europejska ostrzega, że jeśli Unia nie dojdzie do kompromisu już w najbliższych tygodniach, to unijnym projektom grożą ogromne turbulencje od początku 2021 r. Aby łożyć na nie pieniądze, unijni ministrowie w Radzie UE oraz Parlament Europejski  muszą bowiem zdążyć z uchwaleniem mnóstwa szczegółowych przepisów, które nie mogą być sfinalizowane bez uprzedniej ugody budżetowej. – Ten szczyt to było pierwsze podejście. Jesteśmy nadal na początku roku – uspokajała jednak Merkel.

W razie braku nowej siedmiolatki budżetowej, w 2021 r. obowiązywałby budżet prowizoryczny oparty na obecnym roku, choć wymagałby poprzesuwania dat i szczegółów w obecnych przepisach m.in. o polityce spójności. Europarlament  zapewnia, że da się to szybko zrobić. Ponadto UE do końca tego roku wyda tylko połowę pieniędzy z polityki spójności na projekty, które zaplanowano w budżecie 2014-20. Jednak zgodnie z unijnymi regułami część tych projektów będzie finansowana aż do 2023 r. z funduszy zatwierdzonych przed siedmiu laty, które pomimo brexitu będzie wpłacać także Londyn.