1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

FAZ: powrót obaw przed niemiecką dominacją w Europie

Anna Widzyk opracowanie
12 czerwca 2026

W Paryżu narasta podejrzenie, że Niemcy dążą do większej odpowiedzialności za bezpieczeństwo w Europie, ale nie na równi z europejskimi partnerami – pisze „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

https://p.dw.com/p/5FGOQ
Prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Friedrich Merz rozmawiają na tle flag
Prezydent Francji Emmanuel Macron i kanclerz Niemiec Friedrich MerzZdjęcie: John Thys/AFP

Niemiecki zwrot w polityce obronnej ogłoszony po inwazji Rosji na Ukrainę początkowo został odebrany we Francji pozytywnie. Jednak teraz w coraz większym stopniu traktowany jest z nieufnością – pisze w piątek (12.06.2026) dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ). Jak ocenia paryska korespondentka gazety Michaela Weigel, niepokój związany z niemieckimi wysiłkami zbrojeniowymi znacznie wzrósł, odkąd Berlin ogłosił zakończenie projektu wspólnego samolotu bojowego FCAS. „Pojawia się podejrzenie, że Niemcy wprawdzie roszczą sobie prawo do przejęcia odpowiedzialności w Europie, ale nie chcą jej sprawować na równi z europejskimi partnerami” – pisze Weigel.

I dodaje: „Dawne obawy przed niemiecką dominacją w Europie wracają”.

„Cios w plecy”

Zdaniem dziennikarki „FAZ” już nie tylko politycy skrajnej lewicy czy prawicy „ostrzegają przed iluzją partnerstwa niemiecko-francuskiego”. „Inicjatywa ośmiu niemieckich firm zbrojeniowych, by samodzielnie opracować nowy myśliwiec szóstej generacji, pogłębiła nieufność w Paryżu. Gotowy już projekt czołowych producentów zbrojeniowych dotyczący czysto krajowego przedsięwzięcia, który pojawił się zaraz po ogłoszeniu zerwania współpracy z koncernem zbrojeniowym Dassault, podsyca francuskie legendy o ‚ciosie w plecy’. Już sama niefortunna komunikacja ze strony Berlina wzbudziła w Paryżu niechęć. Dlaczego nie udało się sformułować wspólnego oświadczenia z Francją i Hiszpanią w sprawie rezygnacji z samolotu bojowego?” – zastanawia się Michaela Weigel.

Jej zdaniem wycofanie się Berlina z projektu FCAS, czyli nowoczesnego systemu walki powietrznej, wzmacnia narrację prawicowych populistów skupionych wokół Marine Le Pen i Jordana Bardelli, którzy od dawna ostrzegają, że na Niemcy jako sojusznika wojskowego nie można polegać. „Krytyka nie dotyczy już tylko tego, że Bundeswehra woli kupować sprzęt wojskowy w Stanach Zjednoczonych, zwiększając w ten sposób swoją zależność. Od teraz obawy dotyczą też dominacji niemieckiego przemysłu zbrojeniowego w Europie” – pisze.

Model europejskiego myśliwca FCAS na Air Show w Paryżu w 2023 r.
W tym tygodniu Francja i Niemcy ogłosiły koniec programu wspólnego systemu walki powietrznej FCASZdjęcie: Julien De Rosa/AFP

Niemiecka strategia wojskowa bez Francji i Polski

Obawy wyrażają także przedstawiciele francuskiej armii. Szef sztabu generalnego generał Fabien Mandon powiedział niedawno podczas przesłuchania przed Senatem, że „to bardzo niepokojące, iż Francja nie została wspomniana w nowej strategii wojskowej Niemiec” – czytamy.

„Niemiecka strategia nosi wprawdzie tytuł ‚Odpowiedzialność za Europę', ale nie wspomina się w niej o europejskich partnerach. Nie ma w niej też mowy o Polsce” – zauważa korespondentka „FAZ”.

Jak dodaje, zapis strategii, że Bundeswehra ma stać się najsilniejszą armią konwencjonalną w Europie, wielu ekspertów odebrało jako przesłanie dla Francji, że Berlin nie akceptuje już dążeń francuskiego mocarstwa atomowego do pełnienia przywództwa wojskowego w Europie. Irytacje w Paryżu ma tez, jak pisze „FAZ”, budzić plan stworzenia dla Bundeswehry własnej konstelacji satelitów komunikacyjnych. „Niemiecki dział zbrojeniowy Airbusa, Rheinmetall i OHB to główne firmy, a europejscy partnerzy nie mają być w to włączeni. Francja natomiast pokłada nadzieję w planowanej europejskiej konstelacji satelitów IRIS2, w której Niemcy oficjalnie uczestniczą. W Paryżu są obawy, że Niemcy wycofają się z tego europejskiego projektu. Nie można tych obaw lekceważyć” – dodaje Weigel.

Francja boi się spadku znaczenia

 Jak wskazuje, tłem jest francuski lęk przed spadkiem znaczenia politycznego kraju, który boryka się z wysokim zadłużeniem, utrudniającym wielkie inwestycje w obronność. Mniejszościowy rzad w Paryżu ma niewielkie pole manewru. „Niemcy w najbliższych latach zainwestują trzy razy więcej w sektor zbrojeń konwencjonalnych. Francja nie może też konkurować nawet z Polską, która przeznacza 4,5 procent swojego PKB na wydatki obronne” – pisze Michaela Weigel.

„Fakt, że plany prezydenta Emmanuela Macrona wzmocnienia integracji w dziedzinie zbrojeń zakończyły się fiaskiem, dodaje skrzydeł przeciwnikom Unii Europejskiej. Brakuje konkretnego sygnału z Berlina, jak ma wyglądać dalsza współpraca niemiecko-francuska. Z okazji francuskiego święta narodowego nad Łukiem Triumfalnym w Paryżu mają przelecieć też niemieckie samoloty wojskowe. Byłoby szkoda, gdyby w przyszłości przyjaźń sprowadzała się tylko do pustej symboliki” – konkluduje dziennikarka „Frankfurter Allgemeine Zeitung”.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >>