„FAZ” o polsko-niemieckim odcinku „Telefon 110”: „Szekspir to nie jest” | Echa polskie | DW | 15.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

„FAZ” o polsko-niemieckim odcinku „Telefon 110”: „Szekspir to nie jest”

W kultowym niemieckim serialu „Telefon 110” po raz drugi pojawi się w ten weekend polsko-niemiecki duet śledczy. Odcinek ugrzeczniony, są kanapki z serem i klisze kulturowe – ocenia recenzent „FAZ”.

Luftaufnahme Frankfurt an der Oder und Slubice

Frankfurt i Słubice - to tutaj rozgrywa się akcja omawianego odcinka serialu "Telefon 110"

Współpraca polskiej i niemieckiej policji nie jest w Brandenburgii już niczym nadzwyczajnym, w Świecku od lat funkcjonuje Polsko-Niemieckie Centrum Współpracy Służb Granicznych, Policyjnych i Celnych, obecne zresztą także w serialu. Po jednej i drugiej stronie granicy można spotkać polsko-niemieckie patrole policji.

W kultowym, kręconym od lat 70-tych serialu „Telefon 110“ („Polizeiruf 110“), polsko-niemiecki duet śledczy pojawia się po raz drugi. ARD, pierwszy program niemieckiej telewizji publicznej, wyemituje odcinek „Cena wolności” w niedzielę o 20.15 – recenzent „Frankfurter Allgemeine Zeitung” Oliver Jungen już go obejrzał. Zachwycony nie jest.

Bohaterami, jak za pierwszym razem, są niemiecka policjantka Olga Lenski (w tej roli Maria Simon) i polski policjant Adam Raczek (Lucas Gregorowicz). „Chodzi – wiadomo, to Polska – o zorganizowane kradzieże luksusowych aut w Niemczech, które przemycane są przez granicę. Tym razem ukraiński kierowca wpada na kontrolę policyjną. Podczas pościgu ginie polska policjantka, która pracowała na posterunku w Niemczech. Komisarz Lenski i jej polski kolega Raczek z początku przypuszczają, że wypadek został sprowokowany przez kierowcę skradzionego wozu…” – czytamy.

Na zgodę pierogi

Recenzent „FAZ” zaznacza, że historia jest jasna, nie ma w niej niewiarygodnych elementów, odcinek oddaje klimat pogranicza i całość jest zrozumiała dla niemieckiego widza, mimo że np. część polskich kwestii pozostawiono bez tłumaczenia. „Szekspir to to może nie jest, ale kawałek sztuki tak. I udało się rozwiązać jeden przypadek - kanapki z serem” – ironizuje recenzent.

Chodzi o kanapkę z serem harceńskim, którego zapach roznosi się po całym polsko-niemieckim komisariacie w Świecku. Kanapki te uwielbia jego szef – Wolfgang Neumann. Afera zaczyna się, gdy kanapka mu ginie - okazuje się, że pożarł ją w napadzie wilczego głodu jeden z polskich policjantów. W ramach przeprosin przynosi potem szefowi pierogi z grzybami. „Przez żołądek do ponadnarodowej zgody oto poczucie smaku według ARD” - zgryźliwie zauważa „FAZ”.

Kpi też z innego fragmentu: gdy Olga Lenski – samotna matka – spóźnia się wieczorem na służbę, bo usypiała dziecko, pyta Raczka o jego dzieci. Na pytanie, jak on usypia swoje dzieci, Raczek – postać dość mdła – zdobywa się na jedyne bajeranckie zdanie w całym odcinku: – Jestem Polakiem, mam od tego żonę – mówi. „Idę o zakład, że między tą parą wciąż jeszcze wiele jest możliwe, jeśli chodzi o ponadnarodowe porozumienie” – podsumowuje „FAZ”.

opr. Monika Margraf