FAZ: Na prawicy odżyła antyniemiecka retoryka. „Szydło mówiła jak Orbán” | Echa polskie | DW | 11.09.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

FAZ: Na prawicy odżyła antyniemiecka retoryka. „Szydło mówiła jak Orbán”

Konserwatywny dziennik „Frankfurter Allgemeine Zeitung“ (FAZ) analizuje (11.09.2015) polską debatę na temat uchodźców. Resentymenty z jednej strony, solidarność z drugiej.

W Polsce aktualny problem uchodźców przywołuje do pamięci czasy, które wydawały się należeć do przeszłości, zauważa warszawski korespondent FAZ Konrad Schuller. Chodzi o czasy, kiedy prawica za sprawą „antyniemieckiej retoryki” była liderką opinii. Teraz, kilka tygodni przed wyborami Beata Szydło „nie może oprzeć się pokusie”, stwierdzając: „Niemcy nas szantażują”, „stawiają pod ścianą”.

„Atak” ze strony czołowej kandydatki PiS oznacza „zwrot w strategii” partii Jarosława Kaczyńskiego, stwierdza FAZ. Gazeta przypomina, że w czasie rządów Kaczyńskiego stosunki polsko-niemieckie „osiągnęły punkt krytyczny”. Inaczej było za czasów Tuska, który pielęgnował przyjazne stosunki z Berlinem. Również rosnąca popularność Angeli Merkel w Polsce wskazuje na to, że społeczeństwo żegna się ze starym „obrazem Niemiec jako wroga” – donosi dziennik. Zyskał także i PiS, który rezygnując z „antyniemieckiej retoryki”, wygrał ostatnie wybory prezydenckie.

Problem uchodźców „ożywił” jednak w części prawicy „stare odruchy”, zauważa Konrad Schuller. „Szydło mówiła jak premier Węgier Viktor Orbán, nie tylko kiedy posądziła Niemcy o szantaż, ale i dodała słowa Orbána, iż cały ten dramat nie jest problemem Polski, tylko problemem Niemców”. Szydło wyjaśniła – jak donosi FAZ - na czym ów szantaż polega: najwyraźniej Niemcy próbują zmusić sąsiednie państwa do przejęcia uchodźców, których ostatnio sami przyjęli. Szydło miała zaznaczyć, że mówi się o „odmówieniu Polsce solidarności”, jeśli ta nie będzie „potulna”; czy to w kwestiach NATO, czy w kwestiach „hojnych” funduszy europejskich. Niejasne jest jednak, kto konkretnie w Berlinie mógł takie groźby wypowiedzieć. Sama Szydło dodała, że „na szczęście” chodzi tutaj tylko o „doniesienia mediów”.

FAZ zauważa, że „ataki ze strony prawicy” są kontrastem dla pozycji rządu, który ostatnio „ostrożnie” obchodził się z problemem uchodźstwa. Początkowo rząd Ewy Kopacz zgodził się na przyjęcie 2 tys. uchodźców, ale od kiedy liczby imigrantów szybują w górę, unika nowych ustaleń.

Frankfurcki dziennik poprosił także o wyjaśnienia Rafała Trzaskowskiego, doradcę rządu ds. polityki europejskiej. Trzaskowski przyznał, że problem uchodźców to „wyzwanie dla całej Europy”, ale aby uspokoić polskich wyborców przez chaosem, jaki panuje obecnie na Bałkanach, trzeba najpierw mówić o tym, jak zaradzić utracie kontroli, a potem o kwotach uchodźców. Trzaskowski zaznaczył jednak, że również Polska może potrzebować solidarności europejskich partnerów w opanowaniu wielkiej fali uchodźców. W przypadku eskalacji konfliktu ukraińskiego Polska byłaby najprawdopodobniej pierwszym celem uchodźców. Teraz rząd chce przede wszystkim nie dopuścić do zatwierdzenia automatycznej kwoty uchodźców, która zdaniem Trzaskowskiego, byłaby „ogromnym czynnikiem zachęcającym” i sygnałem dla świata, że „nasze granice nie istnieją”.

FAZ zauważa jednak, że nie wiadomo jeszcze, czy w kontekście październikowych wyborów parlamentarnych prawicy pomoże „gra na resentymentach i strachu przed uchodźcami”. „Argument, że otwarta polityka ws. uchodźców doprowadzi rząd Kopacz do upadku, nie musi być prawdziwy”, konstatuje dziennik. I przypomina, że większość Polaków (53 proc.) – choć częściowo pod pewnymi warunkami – opowiada się za przyjęciem przybyszów.

oprac. Katarzyna Domagała