FAZ: MSZ dysponuje niejawnymi funduszami | Niemiecka prasa o Polsce i po polsku – komentarze i omówienia | DW | 24.04.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Prasa

FAZ: MSZ dysponuje niejawnymi funduszami

Niemiecki MSZ dysponuje niejawnymi funduszami wykorzystywanymi do zadań specjalnych. Władze w Bonn wykorzystywały te środki w latach 90. do wspierania opozycji na Bałkanach – pisze w środę FAZ.

Pretekstem do opisania funkcjonowania „czarnej kasy” w niemieckim MSZ jest spór między politykami w Grecji ujawniony niedawno przez greckie media. 

Grecki minister obrony Panos Kammenos na jesieni 2018 roku zarzucił swojemu koledze z rządu – ministrowi spraw zagranicznych Nikosowi Kotziasowi korupcję i nadużycie władzy. Jak twierdzi jedna z gazet, Kammenos oskarżył Kotziasa o wykorzystanie 45 mln euro z „tajnego funduszu” do przekupienia parlamentu Macedonii i zakończenia w ten sposób sporu o nazwę kraju ze stolicą w Skopje.

„Jakie 45 mln? Mam (w tajnej kasie) tylko 11 mln, z czego połowa idzie na Kościół” – miał odpowiedzieć podczas posiedzenia rządu Kotzias. Szef resortu obrony zarzucił ponadto szefowi MSZ przyjęcie od amerykańskiego miliardera George'a Sorosa 50 mln euro. „To bzdury” – zaprzeczył Kotzias w rozmowie w „FAZ”.

Spór między greckimi ministrami znajdzie swój epilog w sądzie. Autor materiału Michael Martens pisze, że grecki skandal zwrócił uwagę opinii publicznej na zjawisko „nieoficjalnych funduszy”.

„Czarna kasa” także w Niemczech

Taką „czarną kasą” dysponuje także niemiecki MSZ. Z niejawnych funduszy mogą korzystać niemieccy ambasadorzy, dla każdego kraju wyznaczony jest odgórnie limit środków. Pieniądze wypłacane są w gotówce, dysponenci środków starają się w miarę możliwości nie pozostawiać pisemnych śladów. Prawo do kontroli wydatków ma jedynie uprawniony wiceminister lub federana izba obrachunkowa, odpowiednik polskiego NIK.

W czasach maksymalnej transparencji „czarne kasy” nie mają dobrej opinii, jednak wypowiadający się anonimowo niemieccy dyplomaci bronią ich istnienia.

Pozytywnym przykładem na zasadność takich funduszy była zdaniem „FAZ” niemiecka polityka na Bałkanach w latach 90. MSZ wspierał systematycznie serbską opozycję przeciwko Slobodanowi Miloševićowi.

Walizki z pieniędzmi

„To było jak w szpiegowskim filmie – emisariusze z walizkami pełnymi pieniędzy udawali się w umówione miejsca, gdzie dochodziło do przekazania. Posiadali papiery kuriera, które miały ich chronić w przypadku kontroli przy wyjeździe z Niemiec. Takie dokumenty były bezużyteczne za granicą – kurierzy podejmowali ogromne ryzyko” – czytamy w „FAZ”.

„Nasza filozofia była prosta: jeżeli Milosević dostaje pieniądze z Rosji i innych źródeł, to my musimy wspierać te siły, które walczą o demokrację” – mówi jeden z byłych dyplomatów.          

Powracając do sytuacji w Grecji, Martens pisze, że gros pieniędzy z greckiego tajnego funduszu przekazywana jest ekumenicznemu patriarchatowi w Stambule. Turcy doskonale o tym wiedzą, tolerują jednak ten proceder, ponieważ sami mocno „inwestują” w Grecji. W południowo-wschodniej części kraju, gdzie mieszka muzułmańska mniejszość, turecki konsulat generalny kupuje za pieniądze lojalność imamów. Od dziesięcioleci w tym regionie toczy się grecko-turecka „wojna pozycyjna”. Wojna jest jednak nierówna, bo Turcy mają więcej pieniędzy – mówi greckie źródło.

 

Redakcja poleca

Reklama