Europosłowie wzywają do obrony mediów w Polsce | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 10.03.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Europosłowie wzywają do obrony mediów w Polsce

Czy Bruksela podoła ratowaniu wolności mediów w UE? Europosłowie apelują do Komisji Europejskiej, by do kolejnych raportów i niewiążących prawnie zaleceń dodała więcej konkretnych działań.

Czy Bruksela podoła ratowaniu wolności mediów w UE?

Czy Bruksela podoła ratowaniu wolności mediów w UE?

Europosłowie dyskutowali dziś o „rządowych próbach uciszania wolnych mediów w Polsce, na Węgrzech i w Słowenii”. Bezpośrednim powodem był planowany w Polsce podatek od reklam. „Niszczenie wolnych mediów to jeden z wielu frontów wojny, jaką władza wypowiedziała polskiej demokracji i społeczeństwu obywatelskiemu. Atak na wolność mediów w Polsce to otwarta droga do podważenia wartości Unii” – napisał w liście otwartym do europosłów Adam Michnik, naczelny „Wyborczej”.

Vera Jourová, wiceszefowa Komisji Europejskiej, przypomniała dziś zaczernione ekrany i puste pierwsze strony, którymi niezależnepolskie media protestowały niedawno przeciw nowemu podatkowi. –Oczekujemy, że te głosy zaniepokojenia zostaną właściwie wysłuchane – powiedziała Jourová w Parlamencie Europejskim. Jednak Komisja na razie powstrzymuje się od nakreślenia konkretnych działań co do podatku od reklam, bo – jak tłumaczy nasz rozmówca w Brukseli – „nie ma gotowego projektu, więc ciężko jest szczegółowo go komentować”.

Do listu Michnika nawiązywał m.in. Holender Jeroen Lenaers przemawiający w imieniu Europejskiej Partii Ludowej. – Demokracja umiera w ciemnościach. I ciemno jest dziś w Polsce. Ale stoimy po stronie polskich dziennikarzy – podkreślał. Powiedział, że państwowa TV zamieniła się w kanał „propagandowy nieprzerwanie plujący ksenofobią i językiem nienawiści”, które były też wymierzone m.in. w zamordowanego prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza.

Krytyka pod adresem Brukseli

Jednym z głównych wątków debaty była też krytyka wobec instytucji UE, które – jak przekonywała część europosłów – nie potrafiły zatrzymać na Węgrzech tłamszenia pluralizmu trwającego już przez dekadę. – Nie wystarczą kolejne sprawozdania. Trzeba działać! – wzywała dziś Niemka Birgit Sippel w imieniu frakcji centrolewicy. Także Słowak Michal Šimečka (w imieniu frakcji „Odnowić Europę”) wytykał nieadekwatność działań Komisji Europejskiej wobec zagrożeń dla mediów w Polsce i na Węgrzech. – A w Słowenii premier jest teraz zajęty atakowaniem dziennikarzy. Pamiętam taką sytuację ze Słowacji sprzed śmiercią dziennikarza Jana Kuciaka – ostrzegał Šimečka.

Niemieckie media o akcji Media bez wyboru

Niemieckie media o akcji "Media bez wyboru"

– Dopóki Komisja Europejska i Rada UE nie będą stanowczo działać na rzecz wolności mediów, dopóty będą pokazywać, że media mogą być atakowane przez autokratów i oligarchów – tłumaczyła Francuzka Gwendoline Delbos-Corfield, pilotująca tematykę Węgier.

Zamrożone zażalenie z Węgier

Część europosłów od dawna krytykuje Komisję za – jak to ujmuje opozycja wobec Fideszu – uchylanie się od zajęcia się zażaleniami z Węgier za łamanie zasad pomocy publicznej, czyli pośrednich lub bezpośrednich subwencji (zwykle ściśle regulowanych w Unii) w celu wypaczania rynku medialnego. Media publiczne są wyłączone ze zwykłych ograniczeń dotacji w UE, ale autorzy zażalenia z 2016 r. wskazują, że te hojnie wspierane media nie spełniają misji publicznej na Węgrzech, w rzeczywistości są rządowe czy też państwowe, więc dotacje są nielegalne w świetle prawa UE.

Inne zażalenie z Węgier z 2019 r.  dotyczy manipulowania rządowymi przepływami reklamowym. A to znów pachnie niedozwoloną pomocą publiczną: nagradzać media wspierające Viktora Orbana, a karać niezależne. Komisja Europejska ustawicznie powtarza, że „analizuje” te skargi z Węgier, których wymagałoby – wedle naszych rozmówców – ryzykownego wejścia w dość nowatorskie interpretacje regulacji UE co do wolnej konkurencji dla ratowania wolności mediów.

Tymczasem International Press Institute (IPI) szacuje, że już 80 proc. węgierskiego rynku medialnego związanego z informacjami o polityce i życiu publicznym jest finansowane ze źródeł kontrolowanych przez Fidesz.

Komisja Europejska a ochrona mediów

– Brak przeciwdziałania ze strony UE ośmielił władze Węgier. A obecnie rząd PiS wybiera pasujące mu elementy z  modelu węgierskiego, by dopasować go do polskiego systemu – ostrzega IPI oraz kilkanaście innych międzynarodowych organizacji związanych z wolnością słowa we wspólnym apelu, który wystosowały przez debatą w europarlamencie. Domagają się, by Komisja Europejska m.in. zbadała pod kątem wpływu na pluralizm mediów niedawne przejęcie przez PKN Orlen kontroli nad ogromną częścią rynku mediów lokalnych w Polsce. Ponadto wzywają do stworzenia wspólnych reguł chroniących niezależne media w UE przed mrożącym efektem licznych, finansowanych m.in. przez władze pozwów czy też żądań odszkodowawczych.

Vera Jourová zapowiedziała, że Komisja Europejska zgłosi w tym roku projekt zaleceń dla krajów Unii co do zwiększania bezpieczeństwa dziennikarzy oraz ograniczenia zastraszających w efekcie pozwów. Podkreśliła, że Komisji Europejska ma bardzo ograniczone uprawienia w dziedzinie ochrony mediów, ale wzywała Parlament Europejski, by pomógł powiększyć zestaw narzędzi Brukseli – od wsparcia finansowego po nowe regulacje co do „mediów jako filaru demokracji”.

Szydło broni rządu

Była premier Beata Szydło odrzuciła wszelkie zarzuty wobec Polski jako „oparte na fałszywych informacjach” szerzonych przez opozycję. – Nie organizujcie debat opartych na dezinformacjach i fake newsach – powiedziała Szydło. Również Raffaele Fitto, włoski wiceprzewodniczący frakcji konserwatystów (zdominowanej przez PiS), twierdził, że debata jest „surrealistyczna” i „o niczym”. – Władze w Warszawie i Budapeszcie są przecież krytykowane przez media bez żadnej cenzury i ograniczeń – przekonywał Fitto.

Do dzisiejszej debaty Parlamentu Europejskiego, po niedawnym wzmożeniu twitterowym premiera Janeza Janšy, dorzucono też Słowenię. Szef rządu m.in. w mediach społecznościowych prowadzi oczerniające kampanie wobec autorów niewygodnych dla Janšy materiałów dziennikarskich, a publicznemu nadawcy zarzucił nawet „próbę obalenia rządu”. Ponadto rząd Janšy już drugi raz wstrzymał współfinansowanie dla słoweńskiej agencji prasowej STA, co – zdaniem organizacji dziennikarskich – ma powody czysto polityczne.