Europosłowie o Adamowiczu i praworządności Orbana | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 30.01.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Europosłowie o Adamowiczu i praworządności Orbana

Europarlament debatował w środę o słownej i fizycznej przemocy w polityce, co zaowocowało pojedynkiem PO-PiS. A także o praworządności na Węgrzech, do których obrony centroprawica wystawiła… członka Fideszu.

Bruksela oddała hołd Pawłowi Adamowiczowi, 15.01.2019 (DW/J. Kiwnik Pargana)

Bruksela oddała hołd Pawłowi Adamowiczowi, 15.01.2019

Frakcja centroprawicowej Europejskiej Partii Ludowej (m.in. CDU, CSU, PO), która jest największym klubem europarlamentarnym, wystawiła Janusza Lewandowskiego (PO) jako reprezentanta w krótkiej debacie o przemocy w polityce. Na miejscu w Brukseli tej dyskusji przysłuchiwała się wdowa po zamordowanym prezydencie Gdańska Pawle Adamowiczu, jego córka oraz brat.          

– Nóż wbito osobie, która nie potrafiła żywić nienawiści nawet do swoich wrogów – tak o Adamowiczu opowiadał Lewandowski. Podkreślał, że w Polsce hejt został upaństwowiony, a sianie nienawiści „zadane mediom państwowym”. Wzywał do twardego egzekwowania, a w razie potrzeby do zaostrzania w krajach Unii przepisów wymierzonych w język nienawiści - zwłaszcza „w otchłaniach internetu”. Lewandowski wspomniał też o innych ofiarach przemocy „motywowanej politycznie”, od Olofa Palmego (szwedzkiego premiera zamordowanego w 1986 r.) po słowackiego dziennikarza Jana Kuciaka, który zginął w zeszłym roku najpewniej w związku ze swymi artykułami śledczymi.

Zamordowanie Pawła Adamowicza zainicjowało w Brukseli dyskusję o przemocy w polityce (DW/J. Kiwnik Pargana)

Zamordowanie Pawła Adamowicza zainicjowało w Brukseli dyskusję o przemocy w polityce

Legutko o cynizmie

W podobnym tonie wypowiadała się, w imieniu centrolewicy, Słowenka Tanja Fajon, która wytykała język nienawiści m.in. włoskiemu wicepremierowi Matteo Salviniemu z Ligi. Ale następnie do ostrej polemiki – w imieniu klubu konserwatystów – ruszył Ryszard Legutko (PiS). „Obwinianie rządu Polski i mediów publicznych” o śmierć gdańskiego prezydenta Adamowicza uznał za „odrażający cynizm polityczny” praktykowany przez „polityków bez żadnego pojęcia wstydu”. – Prezydenta Gdańska zamordowała osoba z długą historią choroby psychicznej – tłumaczył Legutko.

Fidesz bezpieczny

Tuż potem Parlament Europejski rozpoczął już swoją nie pierwszą debatę o zagrożeniach praworządności na Węgrzech, ale tym razem - choć wcześniej robił to parę razy - nie stawił się na niej premier Viktor Orbán. A frakcja Europejskiej Partii Ludowej, która zwykle ostro krytykuje rządy PiS w solidarności z europosłami PO (należącymi do tego klubu), wystawiła do tej dyskusji europosła Tamása Deutscha z Fideszu. – Dlaczego lewicowo-liberalna większość znów postawiła Węgry na porządku obrad? Czy po to, żeby móc powygłaszać sobie przemówienia na cztery miesiące przed wyborami do Parlamentu Europejskiego? – pytał Deutsch.

Nieobecny na dyskusji premier Węgier Viktor Orbán (imago/Panoramic International/C. Licoppe)

Nieobecny na dyskusji premier Węgier Viktor Orbán

Węgier ostro krytykował uczestniczącego w tej debacie Fransa Timmermansa, że jako kandydat centrolewicy na przyszłego szefa Komisji Europejskiej robi sobie kampanię wyborczą na chłostaniu Węgier. – A my nie ustąpimy. Będziemy bronić naszej tożsamości i chrześcijańskiej demokracji – zapewniał Deutsch, który zgodnie z linią Orbána usiłował sprowadzać zarzuty Brukseli w sprawie praworządności do zemsty na Budapeszcie za węgierską politykę antyimigracyjną. Z kolei Timmermans wyliczał kolejne zastrzeżenia Komisji Europejskiej wobec Węgier i podjęte już kroki w ramach postępowań przeciwnaruszeniowych oraz skarg do Trybunału Sprawiedliwości UE w Luksemburgu.

– Jesteśmy gotowi nadal korzystać z drogi postępowań i skarg powiązanych z naruszeniami przepisów UE i jednocześnie naruszeniami podstawowych wartości UE. Zmuszenie Uniwersytetu Środkowoeuropejskiego do opuszczenia Węgier, to pierwszy taki przypadek w historii krajów Unii – powiedział Timmermans. Krytykował Radę UE za brak należytej współpracy z europarlamentem w sprawie postępowania z art. 7 wobec Węgier, które zostało wszczęte jesienią 2018 r. przez europosłów (w sprawie Polski wszczęła je Komisja Europejska).

Uchodźcy na granicy Serbii i Węgier. Zdaniem Orbána zarzuty Brukseli w sprawie praworządności są zemstą za węgierską politykę imigracyjną (Getty Images/AFP/C. Segesvari)

Uchodźcy na granicy Serbii i Węgier. Zdaniem Orbána zarzuty Brukseli w sprawie praworządności są zemstą za węgierską politykę imigracyjną

Przebieg debaty o Węgrzech to kolejna wskazówka, że Europejska Partia Ludowa (jej frakcją kieruje bawarski chadek Manfred Weber) nie zamierza w bliskiej przyszłości odwrócić się od Orbána. W tej kadencji należy do EPL 219 europosłów, w tym 12 Węgrów (oprócz nich m.in.: 32 Niemców, 22 Polaków z PO i PSL, 20 Francuzów, 17 Hiszpanów, 13 Rumunów, 5 Włochów). Fidesz, którego członkowie zwykle lojalnie trzymają się dyscypliny klubowej EPL, to zatem stosunkowo niemała grupa w ramach EPL, a dodatkowo kilku europosłów EPL z krajów sąsiadujących z Węgrami zabiega o głosy mniejszości węgierskich przychylnych Orbánowi.

Drugi pod względem wielkości klub (centrolewica) ma 189 członków Parlamentu Europejskiego liczącego w sumie 751 osób. Przewaga chadeków nie jest zatem przytłaczająca, a członkostwo Fideszu tym cenniejsze.

Orbán ostatnio zastępuje dawne hasła „demokracji nieliberalnej” nowymi sloganami o „chrześcijańskiej demokracji”. Niedawno zadeklarował, że pozostanie w EPL „mimo błędów jej przywódców popełnianych kosztem Węgrów”. Postanowił pozostać, choć – jak przekonywał – mógłby z łatwością powołać nową międzynarodówkę z partnerami z Europy środkowej, a nawet ogólnoeuropejską partię antyimigracyjną, która odniosłaby sukces w eurowyborach z 2019 r.

– Orbán wciąż mocno chce pozostać w EPL, bo jednak bałby się zrywania z Berlinem. Dlatego trudno zrozumieć, dlaczego groźba wyrzucenia go z EPL nie jest mocniej wykorzystywana, by zmusić go do ustępstw co do praworządności – przekonywał nas niedawno jeden z unijnych dyplomatów.

 

Redakcja poleca

Reklama