Europa zatrzaskuje drzwi przed byłymi bojownikami ISIS | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 06.11.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Europa zatrzaskuje drzwi przed byłymi bojownikami ISIS

Turcja chce wydalić z kraju b. bojowników i zwolenników ISIS. Europa jest na to nieprzygotowana. Zbyt długo unikała znalezienia rozwiązania.

Nikt ich nie chce – bojowników tzw. Państwa Islamskiego (ISIS) przetrzymywanych w kurdyjskich obozach i więzieniach w północnej Syrii i w coraz większym stopniu także w tureckich więzieniach. Przypomniał o tym w poniedziałek Fahrettin Altun, rzecznik prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana. Turcja zamierza deportować 20 niemieckich bojowników ISIS powiedział „Stuttgarter Zeitung” rzecznik.

A turecki minister spraw wewnętrznych Süleyman Soylu uzupełnił: w tureckich więzieniach znajduje się 1200 cudzoziemskich islamistów. Kolejni czekają w centrach deportacyjnych. Wszyscy zostaną odesłani do krajów pochodzenia, zapowiedział także Soylu.

Problem w żadnym wypadku nie jest nowy. Tyle że europejskie rządy robiły dotąd przede wszystkim jedno: zamykały oczy. Od militarnego zwycięstwa nad „Kalifatem Państwa Islamskiego” w marcu br. zwłaszcza kurdyjskie obozy i więzienia na północy Syrii, w których przebywają byli bojownicy ISIS i ich rodziny, są przepełnione. Według aktualnego badania brukselskiego Egmont Institute znajduje się w nich blisko 500 kobiet i mężczyzn oraz 750 dzieci z krajów europejskich.

Raz po raz pojawiały się już żądania, by Europa sprowadziła z powrotem swoich obywateli. Przede wszystkim domaga się tego kurdyjska administracja w północnej Syrii, która czuje się przeciążona i zostawiona sama sobie. Ale także prezydent USA Donald Trump apelował już do Europejczyków (w końcu lutego br.), by nareszcie ściągnęli swoich ludzi.

Rosnące zagrożenie

Długo nie działo się nic. Z początkiem tureckiej ofensywy przeciwko Kurdom w północnej Syrii problem stał się jednak coraz bardziej palący. Wkroczenie tureckich wojsk wykorzystało do ucieczki co najmniej 750 bojowników ISIS, wśród nich cztery obywatelki Niemiec. Zostały wprawdzie zatrzymane znowu przez siły tureckie, ale sytuacja ta pokazała, że abstrakcyjna dotąd groźba niekontrolowanego powrotu bojowników ISIS do Europy, w tym do Niemiec, stała się bardzo konkretna.

Dotyczy to także groźby zamachu terrorystycznego. Szef  Federalnej Służby Wywiadowczej (BND) Bruno Kahl ostrzegał w ubiegłym tygodniu w Bundestagu przed wzrostem zagrożenia także w Niemczech, „jeżeli miałaby wzrosnąć liczba islamistów, którzy uciekli lub zostali uwolnieni”. Wobec toczących się walk syryjscy Kurdowie nie są w stanie ich pilnować tak jak dotąd.

Także Niemcy mają coraz mniej możliwości, by szybko ściągnąć niemieckich fanatyków ISIS. – Sytuacja jest tam obecnie taka, że nie możemy przejąć odpowiedzialności za jakąkolwiek operację – stwierdził szef BND.

Potrzebna pewność prawna

Szef niemieckiej dyplomacji Heiko Maas najpierw krytycznie zareagował na poniedziałkowe wypowiedzi tureckich polityków. Jak stwierdził, z Ankary nie dotarły żadne konkretne informacje. – Najpierw trzeba mieć pewność prawną, że chodzi o obywateli Niemiec – powiedział Maas przebywający w Budapeszcie.

„Nie możemy przejąć odpowiedzialności za jakąkolwiek operację” – ostrzegał w Bundestagu szef BND-Chef Bruno Kahl (z p.) (picture-alliance/dpa/M. Kappeler)

„Nie możemy przejąć odpowiedzialności za jakąkolwiek operację” – ostrzegał w Bundestagu szef BND-Chef Bruno Kahl (z p.)

Jednocześnie przyznał, że istnieje obowiązek ściągnięcia niemieckich obywateli. – Ale musimy mieć dowody, że zwłaszcza w przypadku bojowników ISIS dysponujemy wystarczającymi informacjami, by mogli stanąć przed sądem i zostać pociągnięci do odpowiedzialności – argumentował szef MSZ.

Rzecznik ministerstwa spraw wewnętrznych powiedział DW, że deportacje z Turcji do Niemiec muszą następować „w ramach postępowania zgodnego z prawem”. Należy do tego porównywanie danych biometrycznych oraz stwierdzenie przez placówkę konsularną „karalności i możliwego zagrożenia ze strony danej osoby”.

Niemieckie urzędy grają na czas

Według informacji niemieckich władz przed turecką ofensywą w więzieniach północnej Syrii miało się znajdować ponad 80 dżihadystów z niemieckim obywatelstwem. Dochodzi do tego 100 dzieci. Wobec 28 mężczyzn i 8 kobiet został wydany nakaz aresztowania.

Niemieckim władzom nie spieszyło się dotąd ze sprowadzeniem ich do kraju. MSZ tłumaczy to formalnościami: Niemcy nie utrzymują stosunków dyplomatycznych ani z kurdyjską administracją, ani z syryjskim rządem. Dlatego nie jest możliwa opieka konsularna.

Latem sprowadzono wprawdzie do Niemiec czworo sierot i chorą dziewczynkę, ale tylko dlatego, że zobowiązał do tego Berlin niemiecki sąd. Teraz politycy z napięciem oczekują wyroku Wyższego Sądu Administracyjnego Berlina-Brandenburgii, który ma rozstrzygnąć, czy rząd jest zobowiązany do wydostania z północnej Syrii niemieckich obywateli.

W sierpniu rząd w Berlinie z szefem MSZ Heiko Maasem sprowadził do Niemiec pierwsze dzieci bojowników ISIS (Getty Images/AFP/F. Belaid)

W sierpniu rząd w Berlinie z szefem MSZ Heiko Maasem sprowadził do Niemiec pierwsze dzieci bojowników ISIS

Dylemat polityków

Repatriacja bojowników ISIS przynosi politykom więcej szkód niż korzyści. W większości krajów tego typu akcje nie cieszą się popularnością i trudno je uzasadnić. A jeżeli jedna jedyna osoba dokonałaby po powrocie ataku terrorystycznego, można sobie wyobrazić, jaka by wybuchła awantura. Dlatego także inne europejskie państwa podchodzą do tematu z rezerwą.

Włochy, jako dotąd jedyny kraj UE, ściągnęły po rozbiciu ISIS jednego dorosłego bojownika. Francja, z której wyjechało do „Państwa Islamskiego” mnóstwo obywateli, troszczy się przede wszystkim o powrót dzieci. Sprowadzono ich do tej pory setkę.

W Holandii minister sprawiedliwości Ferdinand Grapperhaus tłumaczył w połowie września w parlamencie, że kraj odrzucił proponowane przez USA sprowadzenie do kraju dziesięciu matek z dziećmi. Ich powrót bezpośrednio zagroziłby bezpieczeństwu narodowemu Holandii i innych państw w Europie, argumentował Grapperhaus. Sześć miesięcy wcześniej rząd w Hadze utrzymywał jeszcze, że próbuje nawiązać kontakt z lokalnymi władzami w północnej Syrii, by ściągnąć do kraju holenderskie dżihadystki.  

Jako piętnastolatka Shamima Begum przyłączyła się do ISIS (Getty Images/L. Lean)

Jako piętnastolatka Shamima Begum przyłączyła się do ISIS

Ultima ratio: odebranie obywatelstwa

Brytyjski minister obrony Ben Wallace jeszcze na początku października odmawiał sprowadzenia z północnosyryjskich obozów brytyjskich obywateli. Ostrzegał, że niebezpieczni są zwłaszcza dżihadyści, którzy do końca pozostali wierni ISIS. Wielka Brytania postawiła na pozbawianie obywatelstwa, a najbardziej prominentnym przypadkiem jest przypuszczalnie „panna młoda dżihadu” Shamima Begum, matka trojga dzieci, z których jedno przypłaciło życiem katastrofalne warunki w północnej Syrii. Według brytyjskich władz odebranie jej brytyjskiego paszportu jest możliwe, ponieważ ma ona także obywatelstwo Bangladeszu.

Także Niemcy chcą się rozstać ze swoimi niewygodnymi obywatelami. Kto aktywnie uczestniczył w akcjach organizacji terrorystycznej, a posiada drugie obywatelstwo, można go pozbawić niemieckiego paszportu. Uregulowała to ustawa z kwietnia br. Tyle że nie można jej stosować wstecznie. Podobny kierunek przyjęła w końcu października Dania, w przyspieszonym tempie.

Inaczej Kosowo

Akurat Kosowo, niewielki kraj z ogromnymi problemami gospodarczymi pokazuje, że można inaczej. Statystycznie biorąc z Kosowa wyjechało do ISIS więcej obywateli niż z jakiegokolwiek innego kraju Europy. Ale Kosowo zdecydowało się sprowadzać do domu swoich obywateli i to bardzo aktywnie. W kwietniu wróciło z północnej Syrii do Kosowa 110 osób, głównie kobiety i dzieci.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na Facebooku! >>

Redakcja poleca

Reklama