Erotyczny biznes. To miasto jest europejską stolicą przemysłu porno | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 10.01.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Erotyczny biznes. To miasto jest europejską stolicą przemysłu porno

Nie Szwecja, nie Dania, ale Czechy przodują dziś w Europie w produkcji erotycznej. A Praga jest pod tym względem jej niekwestionowaną stolicą.

I nie jest to bynajmniej wymysł żądnego sensacji dziennikarza. „Obecnie Praga jest bez wątpienia centrum europejskiego przemysłu porno” – stwierdził już wiosną 2016 roku czeski znawca tematu, 35-letni Jan Dudek, w jednym z odcinków swojego informacyjnego serialu „Porno insider”, który ukazał się na bynajmniej niepornograficznym portalu Zive.cz. „Jedynym miastem na świecie, gdzie się powstaje więcej erotyki niż w Pradze, jest Los Angeles” – dodał.

"Więcej estetyki"

Tytuł serialu nie kłamie. Jego autor po studiach ekonomicznych na Wyższej Szkole Górniczej w Ostrawie i historycznych na Uniwersytecie Ostrawskim stworzył sześć lat temu startup RedPudding, który właśnie tym się para. Według czeskiego rejestru handlowego jest spółką z o.o. z wkładem własnym 1 korona czeska („spłacono: 100%”), zajmującą się „produkcją, handlem i usługami niewymienionymi w aneksach 1 do 3 ustawy o działalności gospodarczej”.

– Ale dlaczego porno? – zapytał Dudka kilka tygodni temu dziennikarz tygodnika "Týden". – Ma to tę wielką zaletę, że w ten sposób dotrze pan do każdego na świecie – odpowiedział.

Podoba mu się też i to, że w tej branży jest mnóstwo do poprawienia: – Czechy są wprawdzie porno-imperium, ale na większość tego chłamu, który tu powstaje, nie da się patrzeć. Żeby można było w tym biznesie zarabiać w przyszłości, musi się on zmienić szczególnie pod względem estetycznym – tłumaczy.

Czesi górą

Jak ważna dla globalnego przemysłu erotycznego jest Praga, podobno najlepiej świadczy fakt, że to właśnie w czeskiej stolicy rok w rok odbywa się The European Summit – podobno największy kongres branży porno na świecie. Na jego tegoroczną edycję we wrześniu ma przyjechać według organizatorów 2 tys. uczestników.

A Praga jest ważna dla światowego porno-biznesu z kilku powodów. Przede wszystkim dlatego, że to właśnie z czeskiej stolicy działają dwie najpopularniejsze strony dla dorosłych: Xnxx.com i Xvideos. Według śledzącego ruch w światowej sieci portalu SimilarWeb pierwsza z nich rejestrowała w minionym roku 3,1 mld wizyt miesięcznie, druga o jedną trzecią miliarda mniej. Na liście wszystkich stron internetowych zajmują odpowiednio ósme i jedenaste miejsce.

Obie należą do rezydującej blisko placu Wacława w Pradze spółki WGCZ, którą stworzyli i kierują bliźniacy Malorie i Stéphane Pacaud z Francji.

Symbolbild Erotik Werbung (Fotolia/Alexei Aliev)

Fotografie erotyczne wykorzystywane są także w reklamie

Erotyczny gigant…

Dopiero na 13. miejscu w rankingu SimilarWeb plasuje się portal PornHub z 2,6 mld odsłon miesięcznie – strona erotyczna należąca do światowego giganta MindGeek, firmy zarejestrowanej w Luksemburgu, ale działającej głównie z Montrealu. To największa firma tej branży na świecie.

Powstała ona w 2010 roku, kiedy niemiecki informatyk Fabian Thylmann kupił kanadyjskie firmy Mansef (właścicielkę spółki produkcyjnej Brazzers) i Interhub (prowadzącą stronę Pornhub) i połączył je w spółkę Manwin. Zakup sfinansował z zysków, które przyniosło mu stworzone przezeń oprogramowanie NATS śledzące, z jakiej strony partnerskiej dotarł klient, gdy kliknął w reklamę, co umożliwia wypłatę partnerowi prowizji od transakcji zapoczątkowanej tym kliknięciem.

Gdy w 2013 roku Thylmannem zainteresowały się niemieckie władze finansowe podejrzewające go o oszustwa podatkowe, sprzedał spółkę za 73 mln dolarów. Nowi właściciele dokupili stronę RedTube, połączyli ją z Manwinem, a powiększoną spółkę nazwali MindGeek.

Pod względem przychodów jest to dziś numer jeden branży erotycznej. W 2015 roku wyniosły one 460 mln dolarów (375 mln euro) - donosił w marcu ubiegłego roku anglojęzyczny portal Luxembourg Times powołujący się na opublikowane w tym czasie liczby.

Ale to tylko wierzchołek góry lodowej. MindGeek Sarl ma 62 spółki-córki na Brytyjskich Wyspach Dziewiczych, Curaçao, Cyprze i Mauritiusie, w Holandii, Irlandii, Kanadzie, Luksemburgu, Niemczech, USA i Wielkiej Brytanii. Poza już wymienionymi na przykład portal YouPorn, telewizję Playboy TV czy spółki produkcyjne Men.com i RealityKings.

…też jest w Pradze

Po ubiegłorocznym kongresie branżowym w Pradze sporo artykułów czeskiej branży erotycznej poświęcił gospodarczy dziennik "Hospodarzské noviny" i należący do tego samego koncernu portal Aktuálne.cz. Ich autor Jan Úszela też zwrócił się do insidera Jana Dudka, który mu powiedział, że do Czech przeprowadzają się zagraniczni producenci – w tym sam lider globalnego rynku Pornhub, który ma tu już swoją europejską bazę produkcyjną.

– Czesi są w branży porno najsilniejsi w Europie – twierdzi w rozmowie z czeskim dziennikarzem menadżer cypryjskiego portalu dla dorosłych Xhamster, który przedstawia się jako Sparky i mówi po angielsku, ale „z silnym rosyjskim akcentem”. Jego zdaniem decydują o tym niskie koszty kręcenia filmów. – A poza tym macie piękne dziewczyny – dodaje.

Nie bez znaczenia jest także swoboda działania w kraju, gdzie ustawy pozwalają na znacznie więcej niż gdzie indziej na świecie. – Dla twórców i operatorów portali Czechy są rajem – tłumaczy Uszeli czeski fotograf i kamerzysta erotyczny Nicholas. – Erotyka nie jest tu w żaden sposób ograniczana ze strony urzędów – wyjaśnia.

Spadające zarobki…

Jednym ze skutków pojawienia się w sieci portali dostarczających darmowe porno jest spadek zarobków ludzi zatrudnionych w tej branży. Nicholas wylicza w rozmowie z Aktualne.cz zarobki aktorek: 1500 koron (250 złotych) na godzinę za zwyczajne akty, 3000 koron w kategorii „open legs”, 6000 i więcej, „gdy dziewczyna jest skłonna pokazać jeszcze więcej”. Za scenę w wideo panie zarabiają 10 tys., panowie połowę tego. Ale panie są podobno w stanie nakręcić jedną do dwóch scen na tydzień, a panowie kilka.

To wcale nie mało. W początku lat 90. za przeprowadzenie jednej sesji zdjęciowej trzeba było jednak zapłacić 25 tys. koron, czyli kilka razy więcej, niż wynosił wtedy średni miesięczny zarobek w Czechach.

Junges Paar im Bett (picture-alliance/dpa)

Treści erotyczne są łatwo dostępne w internecie

Znacznie mniej niż aktorki i aktorzy dostają fotografowie i kamerzyści, o ile nie są zatrudnieni w wielkich spółkach. Wielu traktuje to zajęcie jako hobby. Zarabiają na kliknięciach w sieci.

– Jeśli człowiek zrobi pięć, sześć zestawów zdjęć i do tego nakręci wideo, a potem to wszystko umieści w Internecie, dostanie na przykład dwie stówki [koron, nieco ponad 30 złotych] – wyjaśnia Nicholas. – Po kolejnym miesiącu będzie miał dwa razy tyle, w miarę jak przybywa kliknięć. Opłaca się raczej na dłuższą metę.

…i mało dochodowe reklamy

A jak zarabiają firmy? Po części tak, jak większość innych internetowych dostawców darmowych treści – na reklamach, a dokładniej na programach partnerskich, w ramach których pobierają prowizje za kliknięcia w reklamy. Z tym, że na stronach porno reklamują się jedynie nieliczni: inne strony erotyczne, sprzedawcy gadżetów, portale kontaktowe. Brakuje reklam mercedesów, eleganckich sklepów czy biur podróży. 

– Dlatego też dochody z takich reklam są dziesięć razy mniejsze niż na Googlu czy YouTubie – wyjaśnia Jan Dudek. Za jedno kliknięcie eurocent i mniej. Reklama przynosi zaledwie jedną piątą przychodów takich firm.

Oferty premium i seks na odległość

Odpowiedzią są oferty płatne. Jedną z nich jest „model Netflixa”, czyli abonament za kilka euro miesięcznie. Tak działa na przykład Pornhub Premium, dostarczając w zamian serwis pozbawiony reklam i wideo w najwyższej rozdzielczości i jakości. W niedalekiej przyszłości, gdy system telefonii mobilnej piątej generacji umożliwi szybki transfer wielkich ilości danych, dostawcy filmowej produkcji porno zamierzają uzupełnić swoją ofertę usługami z zakresu wirtualnej rzeczywistości i teledildoniki, jak się fachowo określa seksualną stymulację na odległość.

„Oczekujemy, że te technologie jeszcze bardziej przyciągną widzów do naszej oferty, w rozwój której sporo zainwestowaliśmy” - napisał w mailu do "Hospodarzských" novin wiceprezes Pornhubu Corey Price. Podobne zamiary potwierdził gazecie Alex Hawkins, wiceprezes spółki Hammy Media (to globalny numer trzy), właścicielki Xhamstera.

Czeski Penthouse

I jedynie praska firma WGCZ nie odpowiedziała dziennikowi na pytanie o plany na przyszłość. Wiadomo jednak, że spółka ma na koncie spory sukces sprzed kilku miesięcy, kiedy w rywalizacji o magazyn erotyczny "Penthouse" pokonała zarówno MindGeeka, jak i Hustlera. Kosztowało ją to 11,2 mln dolarów, ale teraz posiada znaną markę, dzięki której może zacząć oferować płatny serwis premium zdolny do konkurencji z rywalami.

A tym samym jeszcze bardziej wzmocnić i tak silną już pozycję Czech i Pragi na erotycznej mapie Europy i świata.

Redakcja poleca