Erdogan oskarżany w Niemczech o zbrodnie wojenne | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 27.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Erdogan oskarżany w Niemczech o zbrodnie wojenne

Niemieccy prominenci, politycy, działacze zarzucają prezydentowi Turcji Erdoganowi zbrodnie wojenne oraz ludobójstwo, składając doniesienie o przestępstwie w Prokuraturze Generalnej.

Türkei Die unübersichtliche Lage in Cizre

Kurdyjka na gruzach w Cizre

W imieniu posłów Bundstagu, parlamentów krajowych, obrońców praw człowieka, lekarzy, prominentów, naukowców jak i członków rodzin ofiar niemieccy prawnicy zaskarżyli prezydenta Turcji Recepa Tayyipa Erdogana a także tureckich polityków i dostojników państwowych. Zarzuca się im zbrodnie wojenne oraz ludobójstwo w zamieszkałej przez Kurdów prowincji Sirnak w południowo-wschodniej Turcji. Jak zapowiedzieli prawnicy, pozew w myśl międzynarodowego kodeksu karnego miał być złożony w poniedziałek (27.06) w Prokuraturze Generalnej w Karlsruhe.
Prawniczki Britta Eder oraz Petra Dervishaj oświadczyły portalowi internetowemu tagesschau.de, że ich klienci czuli się „etycznie zobowiązani do zakarżenia w Republice Federalnej Niemiec zbrodni wojennych, do których dochodzi systematycznie w Turcji”. Odpowiada to międzynarodowemu kodeksowi prawnemu, u podstaw którego znajduje się zasada nadrzędności prawa międzynarodowego. Jak wskazały obie prawniczki „pozwala to udaremnić bezkarność zbrodni wojennych oraz zbrodni ludobójstwa bez względu na to, gdzie do nich doszło”.

Türkei PK Erdogan

Prezydent Erdogan oskarżany jest o zbrodnie wojenne


Wśród osób, które popierają pozew znaleźli się m. in. Ulla Jelpke i Andrej Hunko oraz posłowie partii „Lewica”, liczni naukowcy z Niemiec oraz innych państw Europy, artyści jak i organizacje angażujące się na rzecz obrony praw uchodźców oraz człowieka.

Oskarżenie przeciwko armii

Obok Erdogana na liście pozwanych osób znaleźli się również były premier Ahmet Davutogulu, były minister spraw wewnętrznych Efkan Ala jak i politycy regionalni oraz decydenci z tureckich sił zbrojnych i policji. Są oni współodpowiedzialni domniemanych zbrodni wojennych oraz ludobójstwa.


W liczącym prawie 200 stron pozwie prawnicy powołują się głównie na domniemane zbrodnie w kurdyjskiej prowincji Sirnak i masakrę ludności kurdyjskiej w mieście Cizre. Tam podczas stanu wyjątkowego tureckie siły bezpieczeństwa zabiły 21 cywilistów, co zostało dzięki zeznaniom świadków dokładnie udokumentowane.
Innym punktem ciężkości oskarżenia jest śmierć 178 osób, jak wynika z zeznań świadków, w przeważającej większości ludności cywilnej. Szukali oni schronienia w piwnicach podczas oblężenia Cizre przed prowadzonym przez oddziały tureckie ostrzałem z haubic i innej ciężkiej broni artyleryjskiej. Mieszkańcy Cizre byli odcięci od telefonu, od pomocy medycznej. Władze tureckie nie dopuszczały do miasta nikogo. Jak wynika z aktu oskarżenia, z piwnic domów wyciągnięto spalone ciała 178 osób. Na podstawie zeznań świadków zrodziło się podejrzenie, że tureckie siły bezpieczeństwa wlewały do piwnic benzynę i podpalały je lub najpierw przeprowadzały egzekucje, a potem paliły ciała. Oblężenie miasta Cizre było działaniem militarnym Turcji wymierzonym w kurdyjską partyzantkę.

Nie pierwsze oskarżenie przeciwko Erdoganowi
Nie do końca jest jasne czy oskarżenie przeciwko Erdoganowi i innym tureckim politykom ma szanse na sukces. Już 2011 r. wpłynęło oskarżenie wniesione przez niemieckich prawników, polityków i organizacji o dokonanie przez Erdogana i wysokich oficerów domniemanych zbrodni wojennych. Wtedy Federalna Prokuratura Generalna umorzyła postępowanie bez przeprowadzenia kontroli, ponieważ Erdogan jako premier był chroniony imunitetem. Przypuszczalnie również i tym razem oskarżenie przeciwko Erdoganowi nie doczeka się dalszego dochodzenia. A w obliczu napiętych turecko-niemieckich relacji pozew posłów Bundestagu wobec tureckiego prezydenta z powodu domniemanych zbrodni wojennych może tylko doprowadzić do dalszych dyplomatycznych komplikacji.

Afp/ Tagesschau / Alexandra Jarecka