Ekspert o katastrofie Germanwings: Będą duże różnice w wysokości odszkodowań | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 10.04.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Ekspert o katastrofie Germanwings: Będą duże różnice w wysokości odszkodowań

Jakie zadośćuczynienie finansowe otrzymają rodziny ofiar katastrofy samolotu Germanwings? Dlaczego będą duże różnice, wyjaśnia prawnik Elmar Giemulla, który już często reprezentował poszkodowane rodziny.

tagesschau.de: Odszkodowania przyznawane są na podstawie Porozumienia Montrealskiego. Czy przyjmuje Pan, że wszyscy krewni ofiar katastrofy samolotu Germanwings dostaną takie same odszkodowania?

Elmar Giemulla*: Sądzę, że będą znaczne różnice, ponieważ wysokość zadośćuczynienia nie wynika z Porozumienia Montrealskiego, tylko z narodowego ustawodawstwa. Jakie przepisy będą stosowane w poszczególnych przypadkach, o tym rozstrzygnie kilka kwestii: Gdzie został kupiony bilet? Gdzie jest główna siedziba linii lotniczej? Gdzie jest główne miejsce zamieszkania?

W przypadku krewnych niemieckich ofiar katastrofy wszystko wskazuje na to, że stosowane będzie niemieckie prawo. W przypadku czworga Amerykanów sprawa wygląda inaczej: wobec ich krewnych prawdopodobnie stosowane będzie prawo amerykańskie.

Elmar Giemulla

Elmar Giemulla jest doradcą rodzin ofiar katastrofy samolotu Germanwings

Niemieckie prawo nie zna pojęcia uszczerbku emocjonalnego

Jaką oznacza to różnicę?

W amerykańskim prawie występuje pojęcia uszczerbku emocjonalnego, czego nie ma w prawie niemieckim. Z tego tytułu w Stanach Zjednoczonych wypłaca się milionowe sumy. Przeciętna suma odszkodowania wynosiła tam w ubiegłych latach ok. 6,5 mln dolarów. Spodziewam się podobnych sum także w aktualnym przypadku. W odniesieniu do krewnych niemieckich ofiar liczę się z tym, że będzie to suma 50 tys. euro, proponowana już przez Lufthansę.

Dlaczego?

W Niemczech decydujące jest przede wszystkim, jakie wydatki i straty ponieśli krewni. Są to w pierwszym rzędzie takie wydatki jak sprowadzenie zwłok i koszty pochówku. Na to wystarczy 50 tys. euro. W pojedynczych przypadkach może być to nieco więcej, szczególnie, gdy śmierć poniósł główny żywiciel rodziny. Wtedy w grę wchodzi roszczenie alimentacyjne dla rodziny. Ale to nie są sumy idące w miliony - w większości przypadków jest to ok. stu tysięcy euro na osobę. Kiedy to się zsumuje, Lufthansa będzie musiała zapłacić tylko kilkanaście do kilkudziesięciu milionów.

Czyli niezbyt dużo?

Zgadza się, to wcale nie jest dużo.

"Każdy może sobie poradzić z taką katastrofą"

Dlaczego nie ma w Niemczech odszkodowań za uszczerbek emocjonalny?

U nas obowiązuje zasada, że uszczerbek emocjonalny tylko wtedy wymaga zadośćuczynienia, kiedy ma on reperkusje zdrowotne. Niemieckie ustawodawstwo wychodzi z założenia, że psychika ludzka jest w stanie pogodzić się ze stratą najbliższych. Każdy człowiek ma psychiczne rezerwy, by pogodzić się z taką katastrofą. Przepisy mówią: śmierć w katastrofie samolotowej należy oceniać tak samo, jak każdy inny zgon. Tylko w wyjątkowych przypadkach odstępuje się od tej zasady.

Jak Pan ocenia taką regulację?

Kiedy rodzinom ofiar wyjaśniam ich sytuację wedle litery prawa, często reagują na to oburzeniem: Przecież to niemożliwe! Dlatego zwróciłem się z zapytaniem do Ministerstwa Sprawiedliwości RFN, czy dostrzega się tam jakąś możliwość przyznania rodzinom "zadośćuczynienia z tytułu doznanego bólu". Odmowna odpowiedź była jednoznaczna: byłoby to obciążeniem dla gospodarki, dlatego takiego odszkodowania nie będzie. To przypadek, kiedy nasze poczucie sprawiedliwości i realia prawne bardzo daleko się rozchodzą.

Lufthansa miałaby możliwość dobrowolnej wypłaty większych sum. Czy uważa to Pan za prawdopodobne?

Mogę tylko zachęcić Lufthansę, żeby nie trzymała się kurczowo litery prawa, zgodnie z zasadą: wykręcimy się jakoś z tej sprawy. Według mnie powinno nastąpić zadośćuczynienie za uszczerbek emocjonalny. Nie musi mieć ono rozmiarów amerykańskich, ale w jakiś sposób odzwierciedlać stratę. Z grubsza rzuciłbym tu sumę miliona euro.

Czy linie lotnicze będą chciały o tym rozmawiać?

To zależy od tego, jaki wydźwięk będzie miała ta katastrofa. W przypadku katastrofy concorde linii Air France bardzo ucierpiał na tym honor i duma Francuzów. To spowodowało, że krewnym ofiar zaproponowano odszkodowania wykraczające znacznie poza określane przez przepisy minimum i rodzinom każdej z ofiar wypłacono 1,2 mln euro.

Nie wolno tylko myśleć, że im wyższa suma, tym lepiej. Istnieje pewna granica, której przekroczenia nie rozumie potem opinia publiczna. W przypadku concorde zdarzyło się na przykład, że ktoś rozpoznał krewnego ofiary i gratulował mu tak wysokiego odszkodowania. To jest oczywiście niepożądane.

Czy dla wysokości odszkodowania ma znaczenie, czy był to wypadek czy rozmyślnie spowodowana katastrofa?

Nie, odszkodowanie jest odszkodowaniem. W Stanach Zjednoczonych jest inaczej. Tam jest zasada tzw. zadośćuczynienia powiązanego z ukaraniem. Suma odszkodowania może być podwajana lub nawet potrajana, żeby orzeczenie sądu było nauczką. Sędzia sam decyduje, czy skorzysta z tego narządzia.

"Za dwa lata sprawa będzie zamknięta"

Kiedy spodziewa się Pan zamknięcia sprawy tej katastrofy?

Myślę, że w najbliższym czasie odbędą się pierwsze pertraktacje pomiędzy adwokatami ofiar i Lufthansy. Przedstawione i udokumentowane zostaną wnioski o zadośćuczynienie materialne. Normalnie sprawy te przebiegają tak, że dopiero po roku zaczyna się ze sobą rozmawiać ostrzej, tzn. wtedy, kiedy opublikowany zostanie oficjalny raport ws. katastrofy.

Wtedy wszystkie strony będą wiedziały, że nie ma się co obawiać wypłynięcia jakichś nowych informacji i okoliczności i uzgodni się wysokość sum. Jeżeli nie dojdzie do porozumienia, następnym impulsem do działania jest data dwóch lat od katastrofy, czyli okres przedawnienia. Jeżeli nie uda się sprawy załatwić polubownie, krewni ofiar mogą wystąpić na drogę sądową. Ale nie sądzę, by Lufthansa chciała, żeby sprawy zaszły tak daleko.

rozmawiał Florian Pretz / tł. Małgorzata Matzke

*Elmar Giemulla wykłada prawo lotnicze na Uniwersytecie Technicznym w Berlinie. Przez wiele lat reprezentował jako adwokat rodziny ofiar katastrof samolotowych - m.in. katastrofy concorde i lotu MH17, zestrzelonego nad Ukrainą. Ma licencję adwokacką w RFN i USA. Obecnie jest doradcą rodzin ofiar katastrofy samolotu Germanwings.

Reklama