Ekspert ds. migracji: „Nie ma prawa do migracji” | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 10.12.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Ekspert ds. migracji: „Nie ma prawa do migracji”

Legalna migracja do Europy jest ważna, uważa ekspert ds. migracji Gerald Knaus. Trzeba jednak ograniczyć migrację nielegalną, nie naruszając przy tym Konwencji Genewskiej.

Temat migracji jest częścią historii rodzinnej Geralda Knausa. Jego babka była Ukrainką i zginęła z rąk czerwonoarmistów. Matka wyjechała, jako bezpaństwowiec najpierw do Szwajcarii, a potem do Austrii. Tam Gerald Knaus spędził dzieciństwo.

Jako student w Wiedniu Knaus przekonał się na własnej skórze, w jakim stopniu historyczny upadek muru berlińskiego w 1989 r. wpłynął na zmianę codziennego życia w stolicy Austrii oraz jak rozpoczął się nowy rozdział europejskiej historii migracyjnej. Niemalże z dnia na dzień austriacka metropolia z marginesu Europy Zachodniej przesunęła się do centrum coraz bardziej otwartego kontynentu.

To doświadczenie przyniosło ze sobą jednak zbyt wiele optymizmu, wspomina Gerald Knaus w wywiadzie dla DW. Chociaż krótko po tym, kilka lat po zniesieniu żelaznej kurtyny w innym miejscu doszło do niemałego otrzeźwienia, gdy z Kosowa oraz Bośni i Hercegowiny wypędzone zostały miliony ludzi.

Gerald Knaus

Gerald Knaus

Knaus spędził w Bośni cztery lata. „Przyglądanie się, jak tamtejszy nacjonalizm rozniecał przez wiele lat nienawiść, która eksplodowała później w środku Europy pod postacią strasznej przemocy i ludobójstwa, stało się doświadczeniem, które wywarło na mnie duży wpływ – wspomina Gerald Knaus.

Doświadczenie to doprowadziło go także do think tanku European Stability Initiative ESI w Berlinie, którym obecnie kieruje. ESI powstał po wojnie w Kosowie i ma za zadanie przyczynić się w Europie Zachodniej do zrozumienia problematyki państw Płw. Bałkańskiego i Europy Południowej.

„Polityka Merkel uratowała duszę Europy”

Chwilowo prace ESI przebiegają w utrudnionych warunkach. Wiele państw członkowskich UE ogląda się głównie na siebie, zadając sobie pytanie, ile uchodźców mogą przyjąć. W latach 2015-2016 przyjęli ich głównie Niemcy.

Gerald Knaus jest przekonany, że otwarcie wtedy granic było słuszną decyzją. Bo jaka byłyby dla niej alternatywa? ”Z powodu wojny w Syrii sąsiadująca z UE Turcja miała więcej uchodźców niż każdy inny kraj. Trzeba było Turcji ofiarować wtedy większą pomoc – uważa Knaus. „A kiedy uchodźcy byli już w drodze do Europy Zachodniej, istniała jedynie kwestia, jak można to jeszcze kontrolować”.

Kanclerz Merkel zareagowała na sytuację dwojako: „Po pierwsze założeniem, że Niemcy nie będą przybyłych traktować tak źle, by ci nie chcieli tam więcej pozostać. A po drugie, nie chciała problemu uchodźców zepchnąć na Grecję. I ta polityka uratowała honor i duszę Europy – przekonuje ekspert z Berlina. Oczywiście, ratunek ten miał swoją cenę. Był nią wzrost prawicowo-populistycznych partii w Europie, głównie w Europie Środkowo-Wschodniej. Geralda Knausa dziwi jedynie, że partie te są szczególnie mocne w tych krajach, w których nie ma w ogóle uchodźców. Chociaż na Węgrzech, wg informacji Knausa, o azyl ubiega się obecnie 160 osób „ prowadzona jest tam polityka zastraszania inwazją”.

Ostrzeżenie przed „wrogami Europy”

Zdaniem szefa ESI w rozkwit prawicowego populizmu pewien wkład mają również partie głównego nurtu. Dlatego krytykuje on rząd Austrii, w którym doszło do sojuszu Austriackiej Partii Ludowej (OVP) z prawicowo-populistyczną Partią Wolności (FPO). „Problem w tym, że  kiedy partie środka zmieniają zdanie i otwierają się na koalicję z „wrogami Europy”, także cały kraj przesuwa się w tym kierunku – tłumaczy Knaus.

Uchodźcy na Dworcu Centralnym w Monachium w 2015 r.

Uchodźcy na Dworcu Centralnym w Monachium w 2015 r.

Jego zdaniem, z tą debatą polityczną można się zmierzyć wyłącznie wprowadzając rozróżnienie między legalną i nielegalną migracją. Do tej ostatniej grupy zaliczają się także uchodźcy. Knaus odnosi się ze zrozumieniem do tych, którzy popierają kontrole graniczne oraz kontrolę nielegalnej migracji. Gdyż, jak twierdzi „nie ma prawa do migracji”. Niemniej jednak po Holokauście Europa przyjęła zasadę, że nikt ubiegający się o azyl nie może być bez uprzedniego sprawdzenia narażony na niebezpieczeństwo. Wg Knausa zasada, która została ujęta w Konwencji Genewskiej musi nadal obowiązywać. Wyzwaniem są kontrole nielegalnej migracji przy równoczesnym zachowaniu respektu dla tej zasady humanitarnej. „Uważam, że jest to możliwe – twierdzi szef ESI.

Granice aktu migracyjnego ONZ

Knaus jest przekonany, że w tym konteście działanie Światowego Paktu ws. Migracji  będzie przewidywalne. W swoim założeniu miałby on przede wszystkim uregulować migrację przy jednoczesnej redukcji migracji nielegalnej. „Tylko jak to zrobić – zastanawia się austriacki ekspert.

Tylko w październiku tego roku, ponad 11 tys. osób przedostało się z Maroka przez Morze Śródziemne do Hiszpanii. „By to ograniczyć, potrzebujemy współpracy z Marokiem oraz krajami pochodzenia – wyjaśnia Gerald Knaus. Musimy wyobrazić sobie sytuację, że w przypadku osób, które nie potrzebują ochrony, trzeba odesłać je z powrotem do kraju pochodzenia. Doprowadziłoby to, zdaniem eksperta, do zmniejszenia nielegalnej migracji przez morze z zagrożeniem życia. „Jej redukcja jest uzasadniona”.

Aby nielegalnych migrantów z Hiszpanii, Francji, Włoch czy Niemiec odesłać z powrotem do Nigerii, na Wybrzeże Kości Słoniowej czy do Senegalu, Europejczycy powinni nawiązać współpracę z tymi krajami. A do tego, zdaniem szefa ESI, potrzebna jest zachęta. „Gdyby studentom z tych krajów ułatwiono podjęcie studiów lub nauki zawodu, np. w Niemczech, a w zamian za to kraje te przyjęłyby z powrotem swoich obywateli, którzy nielegalnie przybyli do Europy, byłoby to z korzyścią dla wszystkich stron – przekonuje Gerald Knaus.

Redakcja poleca

Reklama