Dzieci muszą się bawić | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 01.06.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Dzieci muszą się bawić

Dorośli widzą w zabawie dzieci jedynie sposób spędzania czasu. Czy pociechy nie mogłyby zająć się czymś bardziej pożytecznym? Źle postawione pytanie! Dla dzieci nie ma nic bardziej pożytecznego niż zabawa.

 „Mamo, zobacz!“, woła kilkuletni chłopiec. Właśnie z kolegą z sąsiedztwa ustawili w ogrodzie barykady z krzeseł i innych przedmiotów, by zorganizować bieg z przeszkodami. Są zachwyceni. W przeciwieństwie do mamy, która stwierdza, że to przecież meble, a nie przyrządy gimnastyczne. Następnie każe skończyć zabawę. Dzieci są pod presją.

Reglamentowana swoboda

Tymczasem Renate Zimmer, badaczka rozwoju dzieci z Uniwersytetu w Osnabrueck życzyłaby sobie więcej przestrzeni do zabawy. – Ta przestrzeń jest zbyt reglamentowana – mówi. Skakanie, wspinaczka, biegi, budowanie grot, także w warunkach domowych? Zdaniem Renate Zimmer tak właśnie powinno być. Bo w zabawie dziecko przygotowuje się na wymagania życia.

– Dziecko, które eksperymentuje z tym, co ma w otoczeniu, odkrywa prawa przyrody – przekonuje Zimmer. Piłka pływa po wodzie, kamień spada. Dziecko odkrywa funkcjonowanie przedmiotów. – Do tego dziecko potrzebuje swobody. Nie nauczy się tego przy grach planszowych albo podczas słuchania słuchowiska.

Deutschland Junge, 7 Jahre alt, turnt an einem Klettergerüst (picture-alliance/imageBROKER/W. G. Allgöwer)

Czy wciąż muszą na coś wchodzić? Tak, muszą!

Zabawa a rozwój społeczny

Z tą swobodą jest różnie – zwłaszcza w miastach. Prawo dziecka do czasu wolnego i zabawy jest zapisane w artykule 31 Konwencji Praw Dziecka ONZ. Eksperci ONZ podkreślają, że zabawa powinna się odbywać samodzielnie, a nie z inspiracji dorosłych.

Zabawa uruchamia ważne procesy psychiczne, która wpływają na poczucie pewności siebie – przekonują naukowcy. Na drodze do samopoznania niezbędni są towarzysze zabaw. – Reguły, współpraca, uzgodnienia, opowiadanie się za czymś lub przeciw czemuś – to wszystko wspomaga rozwój społeczny – uważa Zimmer, której wnioski zawarte zostały w analizie Fundacji Konrada Adenauera z 2018 roku. Badaczka podkreśla, że zostały one potwierdzone przez wiele naukowych badań – a to powinno nawet mało wyrobionych pedagogicznie rodziców przekonać, że wieża z klocków czy zamek z piasku mają znaczenie.

Nauka przez zabawę

– Podczas zabawy dziecku nie chodzi o to, by się czegoś nauczyć czy coś konkretnego osiągnąć – mówi Theo Toppe, psycholog z Instytutu Antropologii Ewolucyjnej im. Maxa Plancka w Lipsku. Dziecko nie wspina się po to, by osiągnąć sprawność motoryczną. Prawdziwa zabawa jest zawsze dobrowolna i wychodzi od samego dziecka.

Fröhliche Kinder spielen auf einem Klettergerüst (picture-alliance/Zoonar/R. Kneschke)

Koncentracja i odprężenie - idealne do nauki

– Gdy dziecko się bawi, jest tu i teraz, jednocześnie cały czas pozostając w kontakcie z otoczeniem – wyjaśnia Toppe. Dziecko działa na otoczenie, budując na przykład bramę z klocków. I otoczenie działa na dziecko: teraz można zbudować figurę, która przejdzie przez bramę. I tu zaczyna się już nauka. – Stała wymiana z otoczeniem prowadzi do wielkiego odprężenia, a jednocześnie wymaga koncentracji. To kombinacja, która ułatwia proces uczenia się.

Bycie tu i teraz

Kolejny czynnik wspierający ten proces to to, że w zabawie o nic konkretnego nie chodzi. – Gdy przegram w jakiejś grze, to zawsze mogę powiedzieć, że to była tylko zabawa – uważa psycholog. Zabawa umożliwia próbowanie własnych sił, zarówno motorycznych, jak i kognitywnych, jak również tworzenie i realizację własnych strategii, czyli bycie kreatywnym. – Bycie tu i teraz jest czymś, co dorosłemu przychodzi z trudnością. My w naszych myślach jesteśmy najczęściej wszędzie, tylko nie przy aktualnym zajęciu. Dlatego trudno nam zrozumieć dziecięcą zabawę.

Ten brak zrozumienia to coś, co ogranicza dziecięcą swobodę. Przejawiło się to jaskrawo w formie zamykania i tak już nielicznych miejsc zabaw dla dzieci podczas pandemii. Renate Zimmer krytykuje takie postępowanie: – Wydaje mi się, że najpierw musimy zawalczyć o więcej swobody w naszych własnych głowach – mówi. Czy nie można było także na placach zabaw – podobnie jak w supermarketach – po prostu ograniczyć liczbę dzieci?

Tymczasem debata długo toczyła się jedynie wokół otwierania i zamykania placówek oświaty. Zupełnie jakby nauka i zabawa nie były ze sobą związane. Jakby zabawa była luksusem.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>

Reklama