Drugi z ″braci Aldi″ nie żyje | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 21.07.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Drugi z "braci Aldi" nie żyje

Karl Albrecht założył ze swoim bratem największe imperium handlowe Niemiec. Tajemniczy patriarcha zmarł w wieku 94 lat w Essen. W poniedziałek (21.07) został pochowany.

Niewiele o nim wiadomo. Karl Albrecht konsekwentnie trzymał się w cieniu, chroniąc swoją prywatność. Zmarł w środę, 16.07 w wieku 94 lat. Wiadomość o jego śmierci opublikowano dopiero w poniedziałek, w dniu pogrzebu. Został pochowany na miejskim cmentarzu w rodzinnym Essen.

Karl Albrecht nigdy nie udzielił żadnego wywiadu dla prasy i nigdy nie wystąpił w telewizji. Był najbogatszym Niemcem. Jego oszczędność przeszła do legendy. Jak nikt inny, ze zmarłym w roku 2010 w wieku 88 lat bratem Theo, Karl Albrecht zrewolucjonizował niemiecki handel detaliczny.

Początki imperium

Wielka kariera Karla i Theo Albrechtów zaczęła się w 1946 roku w Schonnebeck, robotniczej dzielnicy Essen, kiedy przejęli z rąk matki Anny Albrecht, z domu Siepmann, mały sklepik spożywczy. Matka założyła go w 1913 roku, żeby w ten sposób wyżywić rodzinę, kiedy jej mąż zachorował na pylicę i nie mógł pracować dłużej jako górnik.

Karl Albrecht gestorben

Karl Albrecht

Podczas wojny Karl Albrecht służył w Wehrmachcie na froncie wschodnim. Został ranny, ale przeżył i wrócił z wojny jako starszy szeregowiec. Prawdziwą karierę zrobił w handlu. Tu śmiało zasługiwał na rangę przynajmniej generała. Swą szansę odkrył w reformie walutowej z 1948 roku. Podobnie jak brat uważał, że większość Niemców potrzebuje tanich, podstawowych artykułów spożywczych. Wystrój sklepu miał dla nich drugorzędne znaczenie. Najważniejsza była niska cena.

Obaj bracia przez całe życie zawodowe konsekwentnie trzymali się zasady ograniczenia wszystkiego do absolutnego minimum. W ich sklepach na początku nie było nawet regałów. Towar, zamawiany w ilościach hurtowych, sprzedawano klientom z palet. Ich sklepy oświetlały gołe jarzeniówki, ale sklepów wciąż przybywało.

Do roku 1950 bracia dysponowali już siecią 31 sklepów. W dziesięć lat później sieć Aldiego liczyła 300 placówek, a jej obroty wyniosły 90 mln marek. W roku 1962 otwarto pierwszy "prawdziwy" sklep dyskontowy Aldi. Kolejne pojawiały się niczym grzyby po deszczu i cieszyły się coraz większym powodzeniem, ponieważ sprzedawano w nich to, co najważniejsze, po przystępnej cenie i w dobrej jakości. Towar od Aldiego był zawsze świeży i rozchodził się błyskawicznie.

Metoda Aldiego

Śmiało można mówić o "metodzie Aldiego", choć przesadą byłoby doszukiwanie się w jej powodzeniu jakiejś tajemnicy. Obaj bracia zamawiali po prostu towar w dużych ilościach, gwarantując dostawcy utrzymanie ustalonych cen przez długi czas, co sprawiło, że mogli sprzedawać go taniej niż konkurencja. Jako partnerzy biznesowi cieszyli się opinią twardych negocjatorów, ale wyjątkowo rzetelnych we współpracy.

Stopa marży zysku Aldiego była niska. Nie przekraczała 5 procent, ale duże obroty firmy sprawiały, że jej zyski były wyższe niż w innych, powstałych później, sieciach dyskontowych, takich jak Lidl, Netto czy Penny, które starały się z różnym powodzeniem powtórzyć ten model prowadzenia przedsiębiorstwa.

Praca w sklepach Aldiego była ciężka, bo sprzedawczynie pełniły też rolę magazynierek i sprzątaczek, ale jak na ówczesne warunki nieźle płatna. Sprzedawczynie musiały znać na pamięć ceny wszystkich artykułów, których wciąż przybywało, a szybkość ich pracy była imponująca. U Aldiego nie stało się wtedy długo w kolejce do kasy.

Aldi Süd

Wnętrze jednego ze sklepów sieci "Aldi-Süd"

Nowinki techniczne i organizacyjne, takie jak lady chłodnicze czy kasy fiskalne ze skanerem, najpierw pojawiły się u konkurencji. Bracia Albrechtowie starali się odwlec inwestowanie w nowe urządzenia tak długo, jak tylko to było możliwe, ponieważ zwiększało to ich koszty własne. Pewnych posunięć nie udało się jednak uniknąć.

Podział imperium

Na początku lat 60-tych XX wieku bracia Albrechtowie dokonali podziału Niemiec. Theo Albrecht stanął na czele sieci "Aldi Nord", obejmujące północ kraju, a Karl, szef "Aldi Süd" zaczął królować na południu. Plotka głosi, że do podziału doszło na tle sporu o papierosy. Kar chciał je sprzedawać, Theo nie. Za to w "Aldi-Nord" był ponoć lepszy wybór słodyczy i alkoholi. Mimo to południe rozwijało się szybciej i lepiej. W rezultacie Karl zgromadził większy majątek niż Theo. Magazyn Forbes szacuje go na 17,2 mld euro, co dawało Karlowi 23 miejsce na liście najbogatszych mieszkańców naszej planety. Nazwa Aldi to skrót od Albrecht-Discount,

Theo miał mniej, ale wystarczająco dużo, żeby paść w 1971 roku ofiarą porwania. Odzyskał wolność za 7 mln marek okupu. Od tej pory bracia zaczęli jeszcze bardziej się izolować i chronić swoje życie prywatne.

W tym czasie sklepy Aldiego cieszyły się opinią sklepów dla ubogich. Kupował w nich prawie każdy, ale mało kto się do tego przyznawał. To zmieniło się w latach 80-tych, kiedy w sieci zaczęto sprzedawać artykuły spożywcze wysokiej jakości i różne artykuły nieżywnościowe w charakterze cotygodniowych ofert specjalnych. Do legendy przeszły pierwsze komputery "od Aldiego". Dziś w każdy poniedziałek i czwartek Aldi wystawia na sprzedaż różne artykuły, ale znawcy twierdzą, że z ich jakością bywa różnie.

Lidl atakuje

Symbolbild Aldi Lidl Discounter Plastiktüte

Aldi kontra Lidl

Aldi wciąż jest w Niemczech liderem na rynku dyskonterów, marka Aldi stała się kultowa, ale konkurenci coraz silniej depczą jej po piętach. Rodzina Albrechtów wycofała się z codziennego kierowania firmą w 1993 roku. Największe szanse na powtórzenie sukcesu Aldiego ma Lidl. Jego obroty są wciąż niższe niż Aldiego, ale można się spierać, w której sieci można zrobić lepsze zakupy.

Zmarły Karl Albrecht nie miał co do tego nigdy wątpliwości. Do końca życia polował na okazje u Aldiego. Do końca pozostał też wierny manii oszczędzania. Prowadził korespondencję na firmowym papierze firmy z jej dawnym, czterocyfrowym kodem pocztowym tak długo, aż wyczerpał jej zapas. Podobno hodował orchidee, ale nie ma na to dowodów. Był za to namiętnym graczem w golfa.

Z operatywnego kierowania siecią "Aldi-Süd" Karl Albrecht wycofał się w 1994 roku, a w roku 2002 ustąpił z jej rady nadzorczej. Jego miejsce zajął syn Karl, który jednak już kilka miesięcy później musiał zrezygnować z kierowania firmą wskutek choroby. Córka Beate obdarzyła Karla Albrechta szóstką wnucząt.

Karl Albrecht w porę zadysponował swoim majątkiem zapisując go fundacji noszącej panieńskie nazwisko jego matki: Siepmann-Stiftung. Już w latach 90-tych ub. wieku wykupił miejsce na cmentarzu miejskim w Essen. Tu też w nim spoczął, zaledwie kilka metrów od swego brata Theo Albrechta

dpa, tagesschau.de / Andrzej Pawlak

Reklama