Donald Tusk: W polityce ważniejsze są mosty | UE-Polska-Niemcy – Wiadomości po polsku | DW | 17.12.2018
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Europa

Donald Tusk: W polityce ważniejsze są mosty

O „budowanie mostów” zamiast „murów” apelował przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk, odbierając w Niemczech tytuł doktora honoris causa.

Wykład Donalda Tuska w Dortmundzie: W polityce ważniejsze są mosty

Wykład Donalda Tuska w Dortmundzie: W polityce ważniejsze są mosty

Uniwersytet Techniczny w Dortmundzie przyznał Donaldowi Tuskowi honorowy tytuł akademicki w uznaniu dla jego „zasług w polityce europejskiej” i „wkład w europejską debatę o wartościach”. Uroczyste nadanie tytułu doktora honoris causa odbyło się w niedzielę 16 grudnia w 50. rocznicę powstania uniwersytetu. – To dla mnie szczególnie ważne – powiedział Tusk przyjmując tytuł. Po czym nawiązał do swoich piłkarskich zamiłowań. – Zawsze sympatyzowałem z Borussią Dortmund, jak każdy Niemiec i Polak, bardziej interesuję się piłką nożną, niż polityką – powiedział. „Ich bin ein Dortmunder!” (Jestem dortmundczykiem!) – zażartował.

Przyznał, że to właśnie zamiłowanie do piłki nożnej pozwoliło mu zrozumieć „znaczenie emocji, jakie wiążą się z konfliktem między plemionami”.

UE: pozytywne wartości

Myśli te rozwinął w wieczornym wykładzie w Sali Koncertowej w Dortmundzie. Przypomniał słowa byłego prezydenta Niemiec Johannesa Raua: „Jednać, a nie dzielić”. – Unia Europejska opiera się na pozytywnym myśleniu i pozytywnych wartościach. To nie byłaby nasza Europa i nie będzie nasza Europa – bez pojednania, bez solidarności i bez wzajemnego szacunku – powiedział szef Rady Europejskiej. Dodał, że w polityce mosty są ważniejsze niż mury, choć o wiele łatwiej i szybciej stawia się te drugie.

Opowiadając o swoim życiu, wypadkach grudniowych, „Solidarności” i UE starał się pokazać, jak słowa o budowaniu mostów znajdowały oddźwięk w jego życiu. Nawiązując do tragicznych wydarzeń w Gdańsku 16 grudnia 1970 roku, kiedy milicja otworzyła ogień do protestujących robotników, powiedział, że ulice Gdańska stały się dla niego wtedy „szkołą życia i pierwszą lekcją polityki”, której „nigdy nie zapomni”. – Byłem bardzo młody, ale instynktownie zrozumiałem, co się dzieje i kto miał rację; gdzie było dobro i gdzie było zło; kto mówił prawdę, a kto kłamstwa. To niezwykle ekscytująca lekcja, pełna emocji, agresji, a jednocześnie i nadziei – mówił Tusk. – Wtedy przekonałem się po raz pierwszy, że ci, którzy mają rację, nie zawsze wygrywają – dodał.

Pamięć a mity

Mówił też o mitach, wspominając czasy studenckie i organizowanie nielegalnej opozycji. Pamięć o protestach grudniowych nabrała w międzyczasie cech mitu. – Już wtedy nie miałem wątpliwości, że emocje, symbole i uproszczenia motywują ludzi znacznie bardziej niż racjonalne argumenty i programy. Że mogą być bardzo przydatne, ale bardzo niebezpieczne, zwłaszcza jeśli mity zaczynają dominować w sferze publicznej – mówił Tusk.

Wspomniał jednak, że legenda grudniowych protestów okazała się bardzo skutecznym mitem założycielskim „Solidarności”. Jej działalność była „syntezą emocji i rozumu, mitu i planu, symboli i pragmatyzmu, które przyniosły zwycięstwo” – mówił do niemieckiej publiczności.

Niebezpieczny populizm

Tusk nawiązał także do nowej fali populizmu w Europie. To trend widoczny „niezależnie od stopnia zamożności społeczeństw, ich kultury i historii”. Liberalna demokracja i UE to wielkie projekty w wymiarze moralnym i praktycznym – nie są w stanie wzbudzić takich emocji i uczuć, jak narodowe mity – zauważył szef Rady Europejskiej. Przyznał jednak, że mitów nie sposób zastąpić chłodną kalkulacją. – Ale nie tylko moje doświadczenia pokazują, że mity i symbole nie muszą służyć wyłącznie złej sprawie – stwierdził. – Europejscy demokraci nie mogą poddać się fatalizmowi i pozwolić, by emocje stały się bronią w rękach politycznych szarlatanów – apelował.

Potrzebni przywódcy, nie lunatycy

Donald Tusk wskazał także na przywódców politycznych. Zagrożeniem są ci – mówił – którzy podejmują działania, nie będąc świadomymi, jakie rezultaty to przyniesie. – W setną rocznicę zakończenia pierwszej wojny światowej warto przypomnieć sobie o historii jej powstania, z tymi wszystkimi lunatykami u władzy, którzy – mając najlepsze intencje i beznadziejnie słabą wyobraźnię – doprowadzili Europę do katastrofy – powiedział. Dodał, że słowa o etyce odpowiedzialności chciałby odnieść do „niektórych współczesnych przywódców po obu stronach Atlantyku”, a w szczególności do twórców brexitu.

– Dzisiaj potrzebujemy przywódców, którzy rozumieją swoją rolę, mają nie tylko umiejętności techniczne i zdolność utrzymania się przy władzy. Potrzebujemy przywódców, którzy mogą wykorzystać potencjał emocji do obrony naszych podstawowych wartości – mówił Tusk. Przewodniczący Rady Europejskiej przestrzegł przed politykami, dla których „prawa człowieka, prawa mniejszości, praworządność, nadrzędność konstytucji i wolne media to puste slogany”.

– Europa jest najlepszym miejscem na Ziemi, a Unia Europejska najlepszym politycznym tworem w naszej historii – tak długo, dopóki przestrzegamy jej zasad – powiedział na zakończenie Donald Tusk.

 

Reklama