Dokąd z odpadami atomowymi? Europa szuka miejsc na składowiska | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 15.04.2014
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Gospodarka

Dokąd z odpadami atomowymi? Europa szuka miejsc na składowiska

Niemcy nie znalazły jeszcze miejsca na składowanie odpadów atomowych i nie są w tej kwestii osamotnione. Z problemem borykają się także inne kraje zachodniej Europy.

Niemcy, które po katastrofie w Fukushimie zdecydowały się systematycznie zamykać swoje elektrownie atomowe, ciągle nie wiedzą, gdzie składować radioaktywne odpady. Nie są w tej kwestii same. Na świecie nie ma ani jednego składowiska, w którym możnaby zdeponować na wieczność radioaktywne odpady. Zanim się je znajdzie, może upłynąć jeszcze wiele lat. - Licząc dość optymistycznie, minimum 20 lat – twierdzi Stefan Alt, geolog z Instytutu Ekologicznego w Darmstadzie. Tymczasem Unia Europejska domaga się od krajów członkowskich, by do 2015 roku przedstawiły swoje plany składowania niebezpiecznego, radioaktywnego śmiecia.

W poszukiwaniu odpowiedniego miejsca

Stefan Alt Geologe

Stefan Alt: "Składowisko nie powstaje w ciągu jednej nocy"

Podczas gdy Niemcy na zbudowanie odpowiedniego podziemnego składowiska mają do dyspozycji wiele różnych i przede wszystkim nadających się do tego formacji geologicznych, Francuzi czy Szwajcarzy nie mają wielkiego wyboru, mówi Alt.

Francja znalazła miejsce na składowisko w miejscowości Bure w Lotaryngii, w pobliżu granicy z Niemcami i przewiduje, że pierwsze odpady trafią tam w roku 2025. Stefan Alt twierdzi, że Francja ocenia swoje przedsięwzięcie zbyt optymistycznie - Oni dopiero zaczynają przeprowadzać pierwsze testy – podkreśla. – We Francji nie ma co prawda silnie rozwiniętego ruchu antyatomowego, ale zupełnie inaczej wygląda to oczywiście u ludzi, którzy przed swoimi drzwiami mają mieć w przyszłości atomowy śmietnik – dodaje geolog z Darmstadu.

Wielkie problemy małych państw

W Szwajcarii dyskutuje się od 2008 r. nad sześcioma potencjalnymi miejscami budowy składowisk. – Im bardziej konkrentna staje się lokalizacja składowiska, tym bardziej aktywni stają się obywatele – mówi Alt. Prawo głosu w dyskusji przysługuje także Niemcom, przynajmniej gdy chodzi o składowiska w pobliżu granicy. Ostatecznych decyzji jeszcze nie podjęto, w 2019 roku możliwe jest referendum ludowe.

Problem ze znalezieniem odpowiedniego miejsca na składowisko ma także Belgia, gdzie 55 proc. energii pochodzi z elektrowni jądrowych. Tylko w miejscowości Mol znajduje się składowisko badawcze, struktura geologiczna nie pozwala tam jednak na zlokalizowanie ostatecznego magazynu odpadów.

Sąsiad Belgii, Holandia realizuje co prawda tylko niewielki program atomowy, ale i taki wymaga składowisk. Holandia we wzmożonym stopniu szuka więc możliwości kooperacji z innymi krajami. Prawo UE pozwala na to.

Wieloletnie tradycje antyatomowe

Tak jak żaden z niemieckich sąsiadow, również Czechy nie znalazły dotąd odpowiedniego miejsca na ostateczne składowanie atomowych śmieci. Ale i tam ludzie buntują się przeciw rządowym planom zlokalizowania składowiska w ich sąsiedztwie.

Greenpeace Aktion gegen Gorleben

Gorleben jest znane z protestów antyatomowych

W Niemczech, gdzie istnieje wieloletnia tradycja ruchu antyatomowego, sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana, uważa Stefan Alt. Najbardziej zaawansowani w kwestii poszukiwania miejsca na składowiska są natomiast Skandynawowie. Na fińskiej wyspie Olkiluoto powstaje właśnie pierwsze składowisko odpadów atomowych. - Akceptacja społeczna jest tam o wiele większa niż w Niemczech – tłumaczy Alt. Zdaniem eksperta z jednej strony wynika to z wysokiej świadomości technicznej, z faktu, że na wyspie istnieje już elektrownia jądrowa a ponadto w Finlandii energetyka jądrowa kojarzy się z nadzieją na dobrobyt i nowe miejsca pracy.

Ale i na Olkiluoto budowa nie przebiega bezproblemowo. Obecnie trwają badania, których efekt może jeszcze zastopować budowę składowiska. Niezależnie od tego trudno przewidzieć, kiedy może ono zostać uruchomione. – Takie składowisko nie powstaje w ciągu jednej nocy. Tymczasowe składowisko Konrad w Niemczech było gotowe dopiero po 20 latach. A budowę poprzedzały kolejne 30-40 lat przygotowań – przypomina Stefan Alt.

Andreas Noll / Tomasz Kujawiński

red. odp.: Elżbieta Stasik