Dieselgate, czyli równi i równiejsi | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 26.06.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Dieselgate, czyli równi i równiejsi

VW chce zawrzeć ugodę z ofiarami dieselgate. Ale tylko w USA. Odkupi zmanipulowane samochody i wypłaci odszkodowanie właścicielom. Europejscy kierowcy się nie liczą.

Europejska Komisarz ds. Rynku Wewnętrznego i Usług Elżbieta Bieńkowska nie rozumie taktyki przyjętej przez kierownictwo koncernu VW. Jak oświadczyła w wywiadzie dla "Welt am Sonntag": "Moja rola nie polega na udzielaniu rad Volkswagenowi, ale potraktowanie konsumentów w Europie inaczej niż konsumentów w USA nie jest właściwą drogą do odzyskania zaufania".

Elzbieta Bienkowska

Elżbieta Bieńkowska

Jej zdaniem Volkswagen powinien dobrowolnie zaoferować europejskim nabywcom samochodów tej marki odszkodowanie "porównywalne" z tym, jakie wypłaci Amerykanom. Zasłanianie się przez zarząd VW przepisami prawa jest, jak powiedziała, posunięciem nie fair.

Kompromis o wyciągnięcie ręki?

USA Richter Charles Breyer

Charles Breyer

W USA Volkswagen jest o krok przed zawarciem ugody z władzami, z Agencją Ochrony Środowiska (EPA) na czele i adwokatami występującymi w imieniu właścicieli pojazdów, w których zainstalowano oprogramowanie pozwalające manipulować wynikami testu czystości spalin.

We wtorek 28 czerwca obie strony sporu muszą przedłożyć sędziemu Charlesowi Breyerowi z San Francisco tekst takiego porozumienia, w przeciwnym razie sędzia może otworzyć proces przeciwko niemieckiemu koncernowi, który może kosztować dużo więcej niż ugoda. VW chce go uniknąć za wszelką cenę.

Czy VW wystarczą odłożone miliardy?

Ile VW zapłaci Amerykanom? Tego nikt nie wie na pewno. Bloomberg L.P., największa na świecie agencja prasowa specjalizująca się w informacjach finansowych donosi, że Volkswagen wypłaci ok. 480 tysiącom nabywców samochodów ze zmanipulowanym silnikiem diesla po 7 tysięcy dolarów. Dziennik "Wall Street Journal" twierdzi, że w grę może wchodzić nawet do 10 tysięcy "baksów" dla najbardziej poszkodowanych. Niezależnie od tego Volkswagen będzie musiał zapłacić miliardy na ochronę środowiska w USA jako karę..

W sumie wszystko to ma wynieść mniej więcej tyle, ile VW już odłożył na ten cel, czyli ok. 10 mld dolarów. Właśnie tyle zarząd koncernu z Wolfsburga przewidział w budżecie na wykupienie zmanipulowanych aut i odszkodowania dla ich posiadaczy. Nie wolno jednak zapominać o kosztach naprawy 11 mln samochodów na całym świecie, w których zainstalowano to oszukańcze oprogramowanie. Ile to będzie kosztować? Trudno przewidzieć. VW nie zabiera głosu na temat szczegółów możliwej ugody w USA. Wciąż nie wiadomo ile samochodów ze zmanipulowanymi silnikami VW odkupi od ich posiadaczy. Wiadomo za to, że nie wszystkie takie samochody da się przerobić na czyste, to jest zgodne z normami Agencji Ochrony Środowiska, bo obok dwulitrowych silników EA189 trzeba się będzie uporać ze 110 tys. samochodów z silnikiem o pojemności trzech litrów, montowanych głównie w luksusowych SUV-ach marki Audi.

Kłopoty w Korei Południowej i Norwegii

Na tym jednak problemy VW się nie kończą. W ubiegłym tygodniu w Korei Południowej aresztowano menedżera jednej z filii Volkswagena i osadzono go w areszcie śledczym. Zarzuca mu się między innymi sfałszowanie dokumentów zawierających dane na temat czystości spalin asamochodów Audi, by uzyskać w ten sposób ich zarejestrowanie zgodnie z obowiązującymi w Korei przepisami. Poinformowała o tym południowokoreańska agencja prasowa Yonhap. Nakaz aresztowania wydał sąd okręgowy w Seulu. Koncern VW nie ustosunkował się do tej informacji.

Kolejna niepomyślna wiadomość nadeszła z Norwegii. Tamtejszy państwowy fundusz majątkowy (NBIM) pozwał VW do sądu domagając się odszkodowania w wysokości ok. 680 mln euro za zbyt późne poinformowanie norweskiej opinii publicznej o tym, że w niektórych modelach samochodów z silnikiem wysokoprężnym zainstalowano oprogramowanie pozwalające manipulować pomiarem czystości spalin.

dpa, rtr / Andrzej Pawlak