Die Zeit: Polska wojna | Echa polskie | DW | 04.10.2012
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Die Zeit: Polska wojna

Tygodnik Die Zeit zajmuje się strategią polityczną Jarosława Kaczyńskiego, która ma zaszkodzić premierowi Tuskowi i jego rządowi.

ARCHIV - Bei der vorgezogenen Parlamentswahl an diesem Sonntag in Polen wird ein Kopf-an-Kopf-Rennen zwischen der nationalkonservativen Partei von Ministerpräsident Jaroslaw Kaczynski (r) und dem liberalen Oppositionsbündnis von Donald Tusk (l, Archivfoto vom 12.10.2007) erwartet. Seit Samstag herrschte im ganzen Land die so genannte Wahlruhe, Umfrageergebnisse durften nicht mehr veröffentlicht werden. Die Führer aller Parteien riefen die Bürger zu einer hohen Wahlbeteiligung auf. EPA/RADEK PIETRUSZKA POLAND OUT +++(c) dpa - Bildfunk+++

„Jarosław Kaczyński, polityk-awanturnik, jest znowu aktywny. Tym bardziej, że premier Donald Tusk jest wyjątkowo słaby” – pisze tygodnik Die Zeit.

"Jarosław Kaczyski zdaje sobie sprawę z tego, że nie jest człowiekiem środka o wyważonych poglądach. I jeszcze bardziej się od tego środka odsunął, po tym, jak dwa lata temu podczas katastrofy lotniczej w pobliżu Katynia stracił swego brata-bliźniaka, wtedy polskiego prezydenta". Zdaniem Die Zeit Kaczyński jest nadal pogrążony w żałobie i pragnie zemsty. "Chce obalić Tuska i jego rząd, których obwinia za śmierć brata i 95 innych Polaków. A ponieważ wie, że polaryzuje i że nie jest człowiekiem środka, ściągnął sobie do pomocy Piotra Glińskiego, profesora socjologii, poważnego, umiarkowanego i przede wszystkim nieznanego.

Przed piętnastu laty miał on raz tylko do czynienie z polityką" - przypomina Die Zeit. "Wtedy kandydował w wyborach do Sejmu reprezentując liberalną partię, ale mu się nie powiodło. Teraz ma zgodnie z wolą Kaczyńskiego zostać szefem rządu ekspertów. Tymczasem 99 procent Polaków nie wie w ogóle, kim jest ów Piotr Gliński".

Votum nieufności

"W poniedziałek (1.10.) Jarosław Kaczyński zebrał w Warszawie dziennikarzy i przedstawił im nowego „premiera pozaparlamentarnego rządu”.

Słów tych użył świadomie, insynuując, jakoby obecny premier działał bez legitymacji, a przedstawiony przez niego legitymację taką posiadał, tyle, że nie ma władzy. Jeszcze nie. Za kilka tygodni Kaczyński zamierza wnieść w Sejmie votum nieufności wobec obecnego rządu. Po obwieszczeniu tej informacji dziarskim krokiem opuścił podium, a za nim dziennikarze, pozostawiając na niej osamotnionego nieznajomego. Kaczyński nie może, co prawda, obalić w ten sposób Tuska, bo nie popiera go żadna inna partia. Możego go jednak osłabić" - wyrokuje Die Zeit.

"Jak wynika z sondaży Platformę Obywatelską Tuska dzieli od PiS-u Kaczyńskiego tylko kilka punktów procentowych. Kaczyński może zaatakować Tuska zarówno pod względem moralnym, jaki i politycznym. Sam może kreować się na patriotę, który czuje za sobą poparcie wszystkich rozczarowanych ludzi.

W tym celu zawarł sojusz, z pomocą którego wyprowadził na ulice masy ludzi, największe od przełomu politycznego w 1989 r. Przeciągnął na swoją stronę szefa związku zawodowego Solidarność, odnalazł wspólny język z katolickimi fundamentalistami skupionymi wokół ojca Rydzyka, który Radiem Maryja potrafił zafascynować słuchaczy spoza dużych miast. Zgoła wcześniejszy polityczny wychowanek Kaczyńskiego, a późniejszy przeciwnik Zbigniew Ziobro z swoim ruchem Solidarna Polska jest po jego stronie", informuje Die Zeit. Tygodnik przypomina, że w ubiegłą sobotę (29.09.) od 50 tys. (zdaniem krytyków) do 200. tys. osób (jak podają oranizatorzy) wyszło na ulice Warszawy skandując hasło: „Obudź się Polsko”.

"Przyjechali z całego kraju. Wczesnym rankiem wsiedli do autokarów, podstawionych im tego dnia, specjalnych pociągów i samochodów. Maszerowali ulicami miasta śpiewając pieśni religijne i niosąc biało-czerwone sztandary i plakaty z napisami: Patriotyzm, Papież, Prawda, Tusk - morderca, KGB i PO = Zamach, Tu jest Polska, Nasz kraj należy do nas, etc. W pochodzie wzieli udział księża, emeryci i siostry zakonne, ale także i studenci.

Jedni przyszli dlatego, bo obawiają się, wkrótce może im się gorzej powodzić; inni, bo nie uważają Tuska za prawdziwego patriotę, lecz marionetkę w rękach Rosjan (którym przypisuje się winę za katastrofą smoleńską). Jeszcze inni z kolei dlatego, że nie ufają mediom, ale za to ks. Rydzykowi, któremu nie przyznano koncesji na bezpłatne pasmo dla telewizji Trwam, tłumacząc to jej niejasną sytuacją finansową.

Wielką polityczno-religijno-społeczną demonstrację zjednoczyło niezadowolenie. A Tusk tymczasem szuka słów i nie może ich znaleźć" - komentuje Die Zeit.

"Chodzi o zwłoki, które podmieniono. W czasie katastrofy smoleńskiej ciała ofiar zostały tak zniekształcone, że tylko badania DNA pozwoliły je zidentyfikować. Rodziny ofiar dowiedziały się, że w trumnach ich krewnych leżą obcy ludzie. Politycy z partii Tuska zareagowali na to opryskliwie. Jeden z nich oświadczył, że państwo nie poniesie kosztów ekshumacji zwłok, inni natomiast zarzucili opozycji polityczną instrumentalizację prosząc o pozostawienie w spokoju tematu katastrofy. Jak jednak rodziny ofiar mają pozostawić w spokoju sprawę, która będzie je zajmować całe życie" - pyta tygodnik i komentuje dalej - "To nieznośna sytuacja, którą Tusk rozumie, ale nie może nic zmienić".

"Chodzi też o 30-letniego syna premiera Tuska, Michała, który zamieszany jest w potężny skandal wokół firmy Amber Gold. Jego ojca podejrzewa się, że wiedział o tym. Wkrótce syn stanie przed sądem, a to Tuskowi nie pomoże. I do tego nadchodzi w Polsce kryzys.

Podniesiono wiek emerytalny, nie można uspokoić związków zawodowych. Bezrobocie jest tak wysokie, jakiego nie notowano od 6 lat i nadal rośnie. Wzrost gospodarczy przeżywa stagnację i dobrze wykształceni Polacy emigrują. Polska jest u progu kryzysu, a wybrany przed rokiem ponownie rząd robi wrażenie bezsilnego" - konstatuje Die Zeit. Tuskowi szkodzą również pogłoski, jakoby zamierzał przejść do Komisji Europejskiej.

"Za tydzień lub dwa Tusk będzie musiał wydać oświadczenie rządu, trzecie już w ciągu ostatnich pięciu lat. Przedstawi w nim plany rządu na następne lata, w tym cięcia budżetowe i niezbędne reformy. Wielu Polaków spyta się, dlaczego nie załatwił tego w poprzednich latach i dlaczego oni muszą teraz płacić za kryzys.

A Jarosław Kaczyński będzie siedział i czekał, aż nadejdzie jego czas, by wreszcie wziąć odwet" – podsumowuje Die Zeit.

Alexandra Jarecka

Red.odp.: Małgorzata Matzke

Reklama