Die Welt: O geniuszu Piotra Anderszewskiego | Niemiecka kultura, polska kultura w Niemczech, wydarzenia | DW | 03.01.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Kultura

Die Welt: O geniuszu Piotra Anderszewskiego

„Piotr Anderszewski, pianista polsko-węgierskiego pochodzenia, z francuskim obywatelstwem, żyjący w Lizbonie i mający właśnie za sobą urlop naukowy, wyraźnie dojrzał.

Piotr Anderszewski

Piotr Anderszewski

„Piotr Anderszewski, pianista polsko-węgierskiego pochodzenia, z francuskim obywatelstwem, żyjący w Lizbonie i mający właśnie za sobą urlop naukowy, wyraźnie dojrzał. Jednak to bardzo pasuje do niego - czytamy w felietonie stołecznego dziennika „Die Welt”. Zdaniem gazety Anderszewski, „powątpiewający we wszystko, co mówi, który nawet nie jest pewny swej subtelnej sztuki uderzenia w klawisz, a jednak zawsze fantastycznie, zmysłowo i jednocześnie intelektualnie wpływający na słuchaczy, sprawia wrażenie bardzo opanowanego i spokojnego”.

W opinii autora tekstu, Anderszewski to geniusz uparty i bezkompromisowy, ekscentryczny w swym działaniu i myśleniu pianista, stał się spokojnym i dojrzałym artystą. „Do kariery – zdradza dziennik – podchodzi na luzie".

Według autora felietonu, repertuar Anderszewskiego jest tak wszechstronny jak dobór interesujących do w rozmowie z dziennikarzem tematów. "Francuzi szaleją na jego punkcie, podobnie Anglicy, Amerykanie, Niemcy i Japończycy. Piotr Anderszewski – zaznacza „Die Welt” – ma naturę gracza, żonglera, ekwilibrysty, który każdego wieczoru kreuje swoją sztukę na nowo".

„Nadal próbuję być dobrym interpretatorem muzyki” – tak brzmi życiowe credo Anderszewskiego. „Proste, ale trudne do realizacji! I nie będzie prostsze” – dodaje autor felietonu.

Na pytanie, dlaczego wybrał do życia Lizbonę, pianista odpowiada, że znalazł się w stolicy Portugalii bez konkretnego powodu. „To moje miejsce spokoju, samotności, pamięci, introspekcji i autorefleksji”. To także jedyna przestrzeń, w której Piotr Anderszewski ma czas dla siebie i może przemierzać samotnie miasto, po którym – jak zdradza dziennikowi „Die Welt” – z radością chodzi bez celu.

Opr. Monika Skarżyńska

Reklama