Die Welt: „Czy reelekcja miernego przewodniczącego UE była tego warta?” | Echa polskie | DW | 11.03.2017
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Echa polskie

Die Welt: „Czy reelekcja miernego przewodniczącego UE była tego warta?”

„Polska gorzko się zemści za tę porażkę” – prorokuje komentator opiniotwórczego dziennika „Die Welt” (11.03.2017).

Europa nigdy jeszcze nie była tak podzielona i także miniony tydzień nie był dla niej dobry. Był fiaskiem – pisze w komentarzu „Polska gorzko się zemści za tę porażkę” komentator internetowego wydania „Die Welt” Christoph B. Schiltz. „I nie ma nadziei, że wspólna deklaracja na temat przyszłości UE, która w dobrych intencjach i z podniosłymi celami ma być uchwalona za dwa tygodnie w Rzymie, cokolwiek tu zmieni”.

Dokument ten będzie „pakietem szczęścia”, którego nikt nie może podważyć, nie przyniesie jednak odpowiedzi na decydujące pytania: „Czego chcemy? Jak dokładnie chcemy to osiągnąć? Jak daleko chcemy się jednoczyć?” – zauważa Schiltz. Jego zdaniem nie będzie to nawet możliwe, dopóki deklaracja ma być zaordynowanym „sygnałem jedności”, jak wyraziła się na koniec szczytu UE w Brukseli kanclerz Angela Merkel. Skąd zresztą miałaby się wziąć ta jedność. „Jest chimerą” – stwierdza autor kometarza.

Przegrana Szydło

EU Gipfel in Brüssel Angela Merkel mit Donald Tusk (picture-alliance/abaca/AA:D. Aydemir)

„Merkel & Co. zdołali zewrzeć szeregi i wyizolować polską premier Beatę Szydło”

Najnowszym przykładem tego braku jedności jest opór Warszawy wobec reelekcji przewodniczącego RE i byłego premiera Polski Donalda Tuska. „Merkel & Co. zdołali zewrzeć szeregi i wyizolować polską premier Beatę Szydło, która opuściła szczyt jako przegrana” – pisze Schiltz. Jak dodaje, byłoby naiwnością przyjmowanie, „co robią pewni siebie szefowie rządów”, że był to tylko epizod: „Sprawa ta będzie miała daleko idące następstwa, dla Polski i dla UE”. Pogłębi jeszcze bardziej rozłam polskiego społeczeństwa, a przed silnym Jarosławem Kaczyńskim otworzy nowe możliwości siania antyeuropejskich resentymentów. „Musi być dopuszczalne pytanie, czy reelekcja miernego przewodniczącego RE, jakim jest Tusk, była tego warta?” – konkluduje autor komentarza.

Ogromne znaczenie Polski

Dla europejskiego współistnienia Polska ma „ogromne znaczenie, a Warszawa dysponuje środkami, by wywierać presję na UE – prawem weta” – podkreśla Schiltz. Wskazuje chociażby na budowanie wspólnej, unijnej polityki bezpieczeństwa i obrony, a także na Brexit, którego negocjonowanie wymaga daleko idącej zgodności przy rozważaniu 21 tys. reguł UE. „Kaczyńskiemu daje to ogromne możliwości wyrównania rachunków”, konstatuje niemiecki publicysta.

Nutella a Europa dwóch prędkości

Schiltz pisze też o dyskusji na temat Nutelli „mniej kremowej na Węgrzech niż w Austrii” i paluszków rybnych, ponoć mniej treściwych w państwach Europy Środkowo-Wschodniej niż Zachodniej. Czy szefowie państw i rządów muszą się tym zajmować? – pyta komentator. Muszą – odpowiada, bo sprawa sięga głębiej: „Słusznie czy nie, mieszkańcy Europy Środkowo-Wschodniej obawiają się podziału Unii na społeczeństwa dwóch klas. Stali się bardziej pewni siebie, stawiają czoło starym państwom UE”.

Jego zdaniem do przeszłości należy dawne „centrum grawitacyjne", jakim tradycyjnie były Niemcy i Francja. Powstają nowe koalicje, takie jak Grupa Wyszehradzka, „ośrodek władzy Kaczyńskiego na europejskiej arenie”.

Europa Środkowa i Wschodnia nie chce zostawać w tyle

Państwa Beneluxu, jak pisze Schiltz „kolejny wewnętrzny krąg w łonie UE”, zaprosiły teraz państwa V4 na narady. Według niego, to „skazana raczej na niepowodzenie próba pozyskania heretyków”. Berlin, Paryż i Rzym z kolei widzą przyszłość UE w Europie różnych prędkości, co oznacza: „Każdy ma sam zadecydować, jak ściśle chce współpracować z innymi. Wątpliwa koncepcja” – konstatuje komentator „Die Welt”. Wątpliwa, bo: „Nie bardzo wiadomo, jak miałaby ona funkcjonować i też problematyczna dla mieszkańców Europy Wschodniej, którzy obawiają się, że kto nie robi tego, co wszyscy, zostanie zepchnięty na margines, także pod względem finansowym” – wyjaśnia Schiltz.

Powołuje się też na trafną, według niego wypowiedź szefa KE Junckera, iż pomysł Europy różnych prędkości niektóre państwa interpretują jako „nową żelazną kurtynę między Wschodem i Zachodem”. Juncker zapewniał, że nie o to chodzi. Jak zauważa komentator „Die Welt”, ostatni szczyt w Brukseli w każdym razie niczego nie wyjaśnił i „zrodził więcej pytań niż odpowiedzi”.

opr. Elżbieta Stasik

 

Reklama