1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW

Strom aus der Wüste

24 maja 2011

Pustynie są kopalnią złota. W ciągu sześciu godzin otrzymują tyle energii, ile ludzkość konsumuje jej w ciągu roku. Szef rady nadzorczej fundacji Desertec Gerhard Knies wierzy, że czysty prąd z Sahary zasili Europę.

https://p.dw.com/p/11MG8
(Copyright DESY) Gerhard Knies, der Vater von Desertec Mai 2011
Gerhard Knies, ojciec projektu "Desertec"Zdjęcie: DESY

Czym jest projekt Desrtec, zakładający wybudowanie na Saharze sieci elektrowni słonecznych, zaopatrujących w czysty prąd Europę i Północną Afrykę? Śmiałą wizją, rozwiązującą wiele problemów politycznych i gospodarczych krajów Maghrebu, czy przysłowiowym budowaniem zamków na piasku, tym razem w postaci solarnych siłowni?

Pustynia zamiast atomówek

W teorii wszystko wygląda wspaniale. Gdyby przykryć Saharę ogniwami fotowoltaicznymi, mogłyby one wyprodukować sto razy więcej energii, niż potrzeba jej w tej chwili wszystkim mieszkańcom naszej planety.

Co zatem stoi na przeszkodzie, aby sięgnąć po ten skarb? Jest to przede wszystkim bardzo kosztowne przedsięwzięcie. Wymyślony przez Gerharda Kniesa projekt Desertec, zakładający współpracę państw Bliskiego Wschodu, Afryki Północnej i Unii Europejskiej oraz licznych partnerów prywatnych: gospodarczych, finansowych i przemysłowych, którzy pokryliby koszty budowy sieci solarnych siłowni na Sacharze, ma kosztować do r. 2050 ok. 400 mld euro.

***Nicht mehr benutzen! Bitte nur folgende Grafik benutzen:"Infografik Desertec Sonnen- und Windenergieprojekt Flash-Galerie" (17.2.2011)*** DESERTEC Foundation Karte
Tak na mapie fundacji Desertec wygląda zaopatrzenie Europy w czysty prąd z SaharyZdjęcie: DESERTEC Foundation

Za tę sumę Europa i Afryka Północna otrzymałyby czysty, ekologiczny prąd. Ile? Początkowo, to jest w roku 2009, mówiło się, że pokryłby on 15% zapotrzebowania Europy na energię elektryczną. Ponieważ nowe liczby nie padły, krytycy tego projektu coraz głośniej twierdzą, że to niewiele jak na 400-miliardową inwestycję. Za te pieniądze można wybudować więcej instalacji w pewnej politycznie Europie, niż na bardzo ostatnio niepewnym, afrykańskim gruncie.

Z drugiej strony sam pomysł ma wiele zalet i można go stosunkowo łatwo zrealizować. Wystarczy wybudować wielkie farmy ruchomych luster, kierujących skoncentrowaną energię słoneczną na wielkie zbiorniki z wodą, która po podgrzaniu zamieni się w parę, napędzającą turbiny produkujące prąd. Potem wystarczy go tylko przesłać odbiorcom. Straty energii po drodze mają być niewielkie. Takie elektrownie, tyle że dużo mniejsze niż ta, mająca powstać na Saharze, już działają w USA i Hiszpanii.

Jak Europejczyk z Afrykaninem

Szef rady nadzorczej fundacji Desertec Gerhard Knies wskazuje także na liczne korzyści polityczne, gospodarcze i społeczne płynące z realizacji tego projektu. "W Maroku, Egipcie i Tunezji powstałyby w ten sposób tysięce miejsc pracy dla miejscowej ludności. Energia zasiliłaby ich gospodarki a europejsko-afrykańskie solarne joint-ventures otworzyłoby nowe możliwości współpracy w tym zapalnym regionie świata".

(Copyright Solarmillenium AG) Andasol ist ein Komplex aus drei solarthermischen Kraftwerken in der spanischen Provinz Granada, dessen Höchstleistung nach Fertigstellung etwa 150 Megawatt betragen wird. Die Kraftwerke wurden von dem Erlanger Unternehmen Solar Millennium entwickelt.
W Andasol w Hiszpanii działa już elektrownia solarna, taka jak ta, planowana na SaharzeZdjęcie: Solarmillenium AG)

Czy taka wizja rzeczywiście jest wszystkim na rękę? Co na to lobby atomowe, które nie złożyło jeszcze broni? Czy postęp w demokratyzacji państw północnoafrykańskich leży w interesie Izraela, który woli mieć do czynienia ze skłóconymi ze sobą sąsiadami? Skąd wziąć pieniądze na sfinansowanie tego projektu?

Na razie jego orędownicy uzyskali obietnicę, że Unia Europejska wyłoży 30 milionów euro, za które w Egipcie i w Maroku powstaną dwie instalacje pilotażowe, mające dać odpowiedź na pytanie, czy ten mega-projekt jest realny i czy może poprawić nasze zaopatrzenie w energię. Dobre i to, ale na realizację wizji Kniesa potrzeba 400 mld euro!

Frank Grotelüschen / Andrzej Pawlak

Red. odp.: Iwona D. Metzner