Der Tagesspiegel: „Nie jesteśmy owcami prowadzonymi na rzeź“ | Echa polskie | DW | 17.04.2013
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Echa polskie

Der Tagesspiegel: „Nie jesteśmy owcami prowadzonymi na rzeź“

Z okazji zbliżającej się rocznicy wybuchu powstania w getcie warszawskim wydania internetowe mainstreamowych niemieckich dzienników „Die Welt” i „Der Tagesspiegel" piszą o tragedii sprzed siedemdziesieciu lat.

„Marek Edelman był jednym z przywódców powstania w getcie warszawskim. Odszedł w 2009 roku. Z okazji siedemdziesiątej rocznicy powstania ukazały się jego notatki o ludzkiej stronie życia w getcie – informuje na swoich stronach interetowych „Die Welt".

„Marek Edelman, jeden z założycieli Żydowskiej Organizacji Bojowej (ŻOB) od początku zdawał sobie sprawę, że walka jest przegrana” – pisze z kolei o kulisach tragedii powstania niemiecki dziennik „Der Tagesspiegel”. „29 dni członkowie ŻOB-u i równie słabo przygotowanych militarnie żołnierzy Żydowskiego Związku Wojskowego (ŻZW) walczyli z uzbrojonymi po zęby esesmanami, którzy z okazji urodzin Hitlera w kwietniu 1943 roku mieli zająć się likwidacją warszawskiego getta. >>Mieliśmy wyobraźnię dużych dzieci<< powiedział kilka lat przed śmiercią Edelman. >>Mając 21 lat, byłem już starcem<<. Młodzi, żydowscy rebelianci spędzili miesiące na przygotowaniach do tego aktu oporu” – pisze dalej dziennik. ŻOB został założony przez kilka młodzieżowych organizacji syjonistycznych i socjalistycznych jeszcze pod koniec lipca 1942, w odpowiedzi na planowaną akcję likwidacji getta w Generalnej Guberni („Akcja Reinhard", red.). Żydowscy ochotnicy mieli kontakt z polskim podziemiem, z Armią Krajową na czele, i przemycali broń na teren getta z tzw. ‘aryjskiej strony’ – pisze dziennik o tle wydarzeń przed siedemdziesięciu laty – w szczególności wykorzystywano ‘słabość do pieniądza' niemieckich policjantów”.

Gazeta przypomina, że od jesieni 1942 rozpoczęła się konspiracyjna akcja budowania bunkrów i tuneli oraz stanowisk strzelniczych. „Do pierwszej akcji zbrojnej, ku zaskoczeniu nazistów, doszło już pod koniec stycznia 1943 roku, co spowodowało przesunięcie akcji likwidacji getta” – przypomina „Der Tagesspiegel”.

„19 Kwietnia 1943 roku 850 żołnierzy SS przystąpiło do ostatniej wielkiej deportacji z getta”, które to, o czym przypomina dziennik, zamieszkiwało już wówczas zaledwie 60 tysięcy z 400 tysięcy osób osadzonych tu w październiku 1940. „Na ulicę Nalewki niespodziewanie spadł grad kul. Pierwsza walka trwała dwie godziny i skończyła się chwilowym odwrotem esesmanów". >>To był pierwszy kamień, który został uszkodzony w faszystowskiej ścianie<< – przytacza dziennik relację Marka Edelmana, który stwierdził w jednym z wywiadów, iż >>dopiero po powstaniu w getcie także polska ludność cywilna powstała przeciwko nazistom, a w Europie rozwinął się ruch partyzancki<<. Jak pisze dziennik na podstawie relacji naocznych świadków „wielu Polaków obserwowało walkę z karuzeli w parku rozrywki na placu Krasińskich, gdyż stamtąd można było dostrzec słupy dymu wyrastające z getta. Niektórzy Polacy pomagali jednak walczącym Żydom. Według Kazika Ratajzera, jednego z ostatnich ocalałych z powstania, AK dostarczyła walczącym 50 pistoletów. Kolejne pięć podesłała Armia Ludowa. Przy okazji dziennik przypomina niemieckojęzycznym czytelnikom, że w okupowanej Polsce za pomoc Żydom groziła kara śmierci, możliwa do wykonania przez jednego z 20 tysięcy stacjonujących wówczas w Warszawie żołnierzy Wehrmachtu.

Kanclerz Willy Brandt oddaje hołd pomordowanym w getcie (7 grudnia 1970)

Kanclerz Willy Brandt oddaje hołd pomordowanym w getcie (7 grudnia 1970)

„Po kilku dniach beznadziejnej walki bojownicy ŻZW ratowali się ucieczką kanałami na aryjską stronę stolicy. Żołnierze ŻOB-u początkowo pozostali na terenie getta, jednak 750 bojowników tej organizacji nie mogło powstrzymać naporu Niemców. 8 Maja 1943 jednostki SS zdobyły bunkier głównego dowództwa powstańców przy ulicy Miłej 18. Kierownictwo ŻOB, wśród nich Mordechaj Danielewicz, wkrótce przed wejściem Niemców popełniło zbiorowe samobójstwo. Gazeta pisze, że niedobitki z ŻOB, a wśród nich Marek Edelman, w kolejnych dniach przedostali się kanałami na aryjską stronę Warszawy. Było ich około 70; rok później wielu z nich walczyło w Powstaniu Warszawskim u boku Armii Krajowej.

Dziennik pisze również o symbolu ostatecznej likwidacji warszawskiej dzielnicy żydowskiej: „16 maja dowódca podziału SS Jürgen Stroop osobiście wysadził w powietrze Wielką Synagogę. >>Żydowska dzielnica mieszkalna w Warszawie nie istnieje<<, napisał Stroop w depeszy do Hitlera. Według jego raportu, w powstaniu w getcie zostało zabitych ponad 56 tysięcy Żydów".

Agnieszka Rycicka

red. odp.: Elżbieta Stasik

Reklama