Czy wybory w Bułgarii zmienią kurs kraju?
18 kwietnia 2026
Na lotnisku w stolicy Bułgarii, Sofii, czy na drogach łączących miasta w całym kraju, twarz byłego prezydenta Bułgarii jest teraz wszędzie.
Billboardy i banery promujące Rumena Radewa i jego nowo założoną partię Postępowa Bułgaria dominują w krajobrazie w całym kraju.
Podczas gdy inne partie tradycyjnie przedstawiają szerszą plejadę polityków w swoim materiale kampanijnym, przekaz Postępowej Bułgarii koncentruje się całkowicie na jej liderze.
Radew to były pilot myśliwców, zwolennik ustępującego premiera Węgier Viktora Orbána i przeciwnik przyjęcia euro przez Bułgarię. Był już dwukrotnie wybierany na prezydenta, w 2016 i 2021 roku.
Jako prezydent często krytykował partie w kolejnych rządach koalicyjnych i cieszył się wysokimi wskaźnikami poparcia.
Przyspieszone wybory
Po masowych protestach w całym kraju przeciwko ustawie budżetowej rząd Bułgarii upadł w grudniu zeszłego roku, co doprowadziło do wyznaczenia wyborów parlamentarnych na 19 kwietnia. To ósme wybory parlamentarne w ciągu pięciu lat.
To wybory o wysoką stawkę. W centrum kampanii jest walka z korupcją i inflacją.
Do wyścigu dołączył były prezydent Rumen Radew, który w styczniu ustąpił przed końcem kadencji, by ubiegać się o miejsce w parlamencie. – Nasz cel jest jasny: zburzyć oligarchię. Odebrać jej nasz kraj, tak by nie było biednych ludzi w europejskiej Bułgarii – zadeklarował na początku swojej kampanii.
Radew prowadzi w sondażach. Biorąc pod uwagę jego obietnicę „obalenia skorumpowanego modelu” dominujących partii, jego prorosyjskie stanowiska podczas prezydentury oraz brak wyraźnych partnerów politycznych rodzą pytania, czy jego zwycięstwo w znaczący sposób zmieni krajową politykę wewnętrzną i zagraniczną oraz jakie będą tego konsekwencje dla UE.
Wiele pozytywnych opinii o Radewie
Podczas podróży po kraju w przededniu niedzielnych wyborów DW rozmawiała z wyborcami na temat kandydatów. Opinie na temat Radewa były w przeważającej części pozytywne, wielu określa go jako „ostatnią nadzieję kraju” w obliczu politycznej niestabilności ostatnich pięciu lat.
Inni jednak, w tym młodzi wyborcy, pozostają sceptyczni wobec polityka, którego opisują jako „nową mesjanistyczną postać na politycznym horyzoncie”.
Borjana Dimitrowa, partner zarządzający z agencji badawczej Alpha Research, zauważa, że kampania Radewa wypełnia duże sale miejskie i przedstawia byłego prezydenta jako postać jednoczącą różne grupy społeczne — to dynamika, która zmusza inne partie do skupienia się wyłącznie na utrzymaniu własnych stałych elektoratów.
– Z nowym graczem na scenie politycznej, który przyciąga wyborców z większości partii, inne skupiły się na zachowaniu przynajmniej tego, co pewne – zauważa Dimitrowa.
Ostatni sondaż przeprowadzony przez Alpha Research pokazuje, że Postępowa Bułgaria Radewa ma szansę na zdobycie 34,2 procent głosów, wyprzedzając centroprawicowy sojusz GERB-SDS (Obywatele na rzecz Europejskiego Rozwoju Bułgarii – GERB i Związek Sił Demokratycznych – SDS), który spadł do 19,5 proc. Partia DPS (Ruch na Rzecz Prawa i Wolności), kierowana przez oligarchę Delana Peewskiego, który jest objęty sankcjami USA i UK, plasuje się w wyścigu w pobliżu liberalnego sojuszu antykorupcyjnego PP-DB (Kontynuujemy Zmianę – Demokratyczna Bułgaria), z poparciem odpowiednio 9,4 proc. i 11,6 proc.
Priorytety bułgarskich wyborców
W rozdrobnionym pejzażu politycznym, w którym nie widać wyraźnej większości, partie skupiają się na tym, co postrzegają jako swoje wcześniejsze sukcesy, takie jak pełna integracja Bułgarii w UE (GERB) oraz reforma wymiaru sprawiedliwości i walka z korupcją (PP-DB).
Są to jednak tematy oddalone od codziennych zmartwień obywateli Bułgarii.
Dane z badania przeprowadzonego przez Alpha Research dla bułgarskiego Radia Narodowego pokazują, że Bułgarzy obawiają się wzrostu inflacji bardziej niż czegokolwiek innego. 1 stycznia kraj ten przyjął euro, a ceny energii rosną z powodu wojny na Bliskim Wschodzie.
– Obawa przed inflacją nie pojawiła się w sondażach od czasów kryzysu hiperinflacyjnego w 1997 roku, nawet podczas skutków kryzysu finansowego w 2008 roku – podkreśla Dimitrowa, dodając, że na drugim miejscu wśród wyborców zajmuje walka z korupcją.
I właśnie ten ostatni temat Radew uczynił głównym tematem swojej kampanii.
Radew lawiruje w kampanii
– Elektorat Radewa jest prawie równo podzielony – mówi Daniel Smilow, politolog i profesor nadzwyczajny na Uniwersytecie Sofijskim im. Św. Klemensa Ochrydzkiego. – Z jednej strony są to wyborcy o nastawieniu prorosyjskim; z drugiej ci, którzy obawiają się korupcji – wyjaśnia.
Z tego powodu Radew unika bycia zbyt wyraźnym w swoim przesłaniu. W przeciwnym razie, jak powiedział Smilow, „ryzykowałby antagonizowanie przeciwstawnych grup” i utratę wsparcia jednej z nich.
Według Borjany Dimitrowej większość zwolenników Radewa ma wyraźne prorosyjskie poglądy i pochodzi zarówno ze skrajnej prawicy, jak i z kilku konserwatywnych oraz lewicowych partii, które tracą poparcie.
Na przykład Radew ma wsparcie wielu osób, które wcześniej głosowały na Bułgarską Partię Socjalistyczną (BSP), następczynię partii komunistycznej, która rządziła krajem przez 45 lat i partii, która wspierała jego pierwszą kandydaturę na prezydenta w 2016 roku. Dziś BSP ryzykuje, że nie przekroczy progu, by wejść do parlamentu.
Prorosyjskie poglądy Radewa
Radew nigdy nie krył swoich prorosyjskich poglądów. Jednak jego odmowa nazwania Putina agresorem w wojnie w Ukrainie, gdy był prezydentem Bułgarii, wywołała dużą reakcję.
Chociaż Radew nigdy nie postulował opuszczenia UE przez Bułgarię, jego stanowiska często pokrywały się z pozycjami Viktora Orbána na Węgrzech i Roberta Fico na Słowacji. Radew sprzeciwiał się wsparciu dla Ukrainy i stwierdził, że uważa sankcje przeciwko Rosji za nieskuteczne.
Po przegranej Orbána w wyborach węgierskich 12 kwietnia, Politico niedawno nazwał Radewa „dziką kartą” w swoim rankingu polityków, którzy mogą stać się nowym zakłócaczem w UE — jeśli zostanie premierem.
Trudne negocjacje koalicyjne
– Nie jest jasne, czy Postępowa Bułgaria i Radew rozumieją słowo 'postępowy' w amerykańskim, lewicowym sensie, czy w tym używanym przez lidera Serbii Aleksandra Vučića” – powiedział Daniel Smilow, nawiązując do konserwatywnej Serbskiej Partii Postępowej.
Odpowiedź na to pytanie prawdopodobnie leży w partnerstwach, które Postępowa Bułgaria będzie gotowa utworzyć na poziomie krajowym.
Jak dotąd członkowie partii zadeklarowali, że są otwarci na tworzenie sojuszy wokół wspólnych polityk, takich jak „zero tolerancji dla korupcji”, otwierając drzwi do potencjalnego partnerstwa z proeuropejskim PP-DB.
Jednak rozbieżności tych dwóch partii w polityce zagranicznej mogą okazać się znaczną przeszkodą w tworzeniu stabilnego rządu, zwłaszcza że obie wykluczyły jakąkolwiek koalicję z GERB i DPS.
Inne partie również odmawiają potwierdzenia, czy wejdą w koalicję z Radewem.
Według Smilowa, ten fakt oraz prawdopodobny brak wyraźnej większości po wyborach stawiają dwa kluczowe pytania w ostatnich dniach kampanii: „Czy Bułgaria po raz pierwszy od ponad dwóch dekad będzie miała większość, która nie jest proeuropejska i czy model korupcji w kraju zostanie w końcu zdemontowany”.