Czy szczepionki przeciw COVID-19 chronią przed wariantem Delta? Sprawdzamy | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 14.07.2021
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Społeczeństwo

Czy szczepionki przeciw COVID-19 chronią przed wariantem Delta? Sprawdzamy

W Wielkiej Brytanii z powodu mutacji Delta zmarły również zaszczepione osoby. Czy szczepionka przeciw COVID-19 nie jest wystarczającą ochroną? Sprawdzamy fakty.

W Wielkiej Brytanii do tej pory zmarło co najmniej 259 osób, które zaraziły się wariantem Delta. Jak wynika z najnowszych danych Public Health England (PHE) przy brytyjskim Ministerstwie Zdrowia spośród nich 116 osób było w pełni zaszczepionych. Z tego powodu w sieci mnożą się pytania o to, czy szczepionka chroni  przed wariantem Delta?   

Już na sam początek dobra wiadomość: tak, szczepionka nadal chroni.

Podwójne szczepienia a zachorowania

Żadna z dopuszczonych do tej pory szczepionek nie chroni w stu procentach przed zakażeniem koronawirusem – wykazały to badania prowadzone od czasu wprowadzenia szczepionek. Szczególnie osoby zaszczepione z chorobami współistniejącymi mogą się zarazić, nawet jeśli ryzyko jest szczątkowe – i w najgorszym przypadku umrzeć. Obecny wskaźnik śmiertelności w Wielkiej Brytanii pozostaje jednak bardzo niski, pomimo rosnącej liczby zakażeń koronawirusem.

Znany niemiecki wirusolog Christian Drosten wyjaśnił w czerwcu w podcaście stacji NDR „Coronavirus Update”, że zdarzają się przypadki, iż umierają nawet osoby podwójnie zaszczepione. Dodał, że wtedy należy dokładnie przyjrzeć się temu, na co faktycznie zmarli i w jaki sposób została postawiona diagnoza. Wysoki odsetek osób już zaszczepionych wśród zmarłych – podobnie jak wspomniany bardzo niski wskaźnik śmiertelności – wynika prawdopodobnie z faktu, że około połowa populacji jest już w pełni uodporniona. Ponadto z danych wynika, że 116 ze 118 zmarłych było w wieku powyżej 50 lat.

Szczepienie daje dużą ochronę przed COVID-19, ale nie stuprocentową

Szczepienie daje dużą ochronę przed COVID-19, ale nie stuprocentową

Peggy Riese, pracownik naukowa w Centrum Helmholtza ds. Badań nad Zakażeniami, w wywiadzie dla DW podaje prosty przykład. – Jeśli 100 procent populacji jest zaszczepione, to zawsze umiera kilka zaszczepionych osób. Nie oznacza to jednak, że szczepionka nie jest skuteczna. Po prostu nie chroni ona w stu procentach – tłumaczy.

Georg Behrens, profesor Wydziału Reumatologii i Immunologii Szkoły Medycznej w Hanowerze, wyjaśnia w rozmowie z DW, że w przypadku nielicznych osób może dojść do śmierci pomimo szczepienia. Może tak się stać w przypadku, jeśli szczepionka nie zadziała na nich tak dobrze, bo przykładowo przyjmują leki immunosupresyjne lub przeszły przeszczep. Poza tym działanie szczepionki ustępuje po kilku miesiącach. – Niektórzy ludzie mogą wtedy przy zbiegu niefortunnych okoliczności zachorować – mówi naukowiec. Szczepionki chronią bardzo dobrze, ale oczywiście nigdy nie ma stuprocentowej ochrony.

Jedne z badań sugerują, że szczepienia do tej pory zapobiegły w samej Anglii około 7,2 mln infekcji i 27 tys. zgonów. – Liczba zakażeń i zgonów, którym zapobiega szczepienie, jest nie tylko zdumiewająco wysoka, ale rośnie eksponencjalnie w trakcie trwania programu szczepień – wyjaśnił Paul Birrell, jeden z naukowców zaangażowanych w badanie.

Dobry efekt ochronny przy pełnym zaszczepieniu

Eksperci, z którymi rozmawiała DW, są przekonani o skuteczności szczepionek przeciwko wariantowi Delta. – Szczepionki są niesamowicie dobre – mówi chociażby wirusolog Friedemann Weber. – Odpowiedź immunologiczna u osób zaszczepionych, które otrzymały podwójną dawkę i odpowiednio długo odczekały, jest średnio wyższa niż u osób, które uzyskały odpowiedź immunologiczną po infekcji – kontynuuje.

Dowody naukowe potwierdzają ocenę ekspertów. Według najnowszych badań opublikowanych w czasopiśmie „Nature” podwójna szczepionka firmy BioNTech/Pfizer nadal zapewnia silną ochronę przed wariantem Delta. Nowe dane z Izraela oceniają jednak efekt ochronny przed Deltą nieco niżej niż poprzednie.

Tempo szczepień w Izraelu było spore

Tempo szczepień w Izraelu było spore

Jak poinformował izraelski urząd zdrowia skuteczność szczepionki BioNTech/Pfizer przeciwko wariantowi Delta w zakresie całkowitego zapobiegania infekcji spadła do 64 procent. Zgodnie z tymi danymi szczepionka zapobiega również „tylko" w 64 procentach objawowemu przebiegowi choroby. Mimo to nadal chroni przed ciężkim przebiegiem zakażenia z hospitalizacją i to w 93 procentach, podano w komunikacie. Dokładny sposób, w jaki izraelski urząd zdrowia uzyskuje te dane, nie jest do końca przejrzysty. Na zapytanie DW biuro prasowe urzędu nie udzieliło bardziej szczegółowych informacji odnośnie metodologii badania.

Opublikowane do tej pory badania dotyczące ochrony przed wariantem Delta wskazują również na duże różnice, jak pokazuje porównanie między Izraelem, Kanadą, Anglią i Szkocją opublikowane w „Financial Times”.

Czy konieczne będzie szczepienie przypominające?

Georg Behrens z Wyższej Szkoły Medycznej w Hanowerze podkreśla, że należy zwrócić uwagę na to, kiedy osoby w Izraelu, które zaraziły się wariantem Delta, zostały zaszczepione. Pierwsze szczepienia zostały przeprowadzone w grudniu ubiegłego roku. Ich działanie może więc powoli słabnąć i może być konieczne podanie kolejnej dawki. 

Wskazują na to również producenci szczepionki BioNTech/Pfizer w ostatnim komunikacie prasowym. W celu utrzymania skuteczności wzywają oni do zatwierdzenia trzeciej dawki szczepionki sześć miesięcy po drugim szczepieniu.

Wcześniejsze dane z Wielkiej Brytanii sugerowały nieco większą skuteczność obu szczepionek mRNA w zapobieganiu hospitalizacji niż wskazują na to dane z Izraela. Według badań PHE szczepionka BioNTech/Pfizer powinna zapobiegać ciężkiemu przebiegowi zakażenia wariantem Delta z hospitalizacją aż w 94 procentach i to już po pierwszej dawce szczepienia. Z kolei po drugiej dawce – w 96 procentach. Osoby zaszczepione preparatem AstraZeneca są w 71 procentach zabezpieczone przed ciężkim przebiegiem z hospitalizacją po pierwszym szczepieniu, a po drugim nawet w 92 procentach.

Według innego brytyjskiego badania szczepionki chronią również przed objawową reakcją na ewentualne zakażenie wariantem Delta. BioNTech/Pfizer zapewnia 36-procentową ochronę przed przebiegiem objawowym po pierwszej dawce i 88-procentową po drugiej. W przypadku firmy AstraZeneca jest to 30 procent po pierwszej dawce i 67 procent po drugiej dawce.

Te pierwsze wyniki badań pokazują, że wariant Delta jest zasadniczo bardziej odporny na szczepionki – ale to właśnie kompletne szczepienie nadal zapewnia silną ochronę przed tą mutacją.

Jak bardzo prawdopodobne są jeszcze groźniejsze mutacje?

Wariant wirusa powstaje w wyniku przypadkowej mutacji. – Nowe warianty będą nam towarzyszyć jeszcze przez jakiś czas – mówi wirusolog Weber. Dopiero gdy większość populacji zostanie zaszczepiona, nowe warianty nie będą się już pojawiać. Wirusolog nie wierzy jednak, że szczepionki nagle przestaną całkowicie działać.

Profesor Behrens twierdzi, że nie jest możliwe zapewnienie, że przyszłości nie pojawią się jeszcze groźniejsze warianty koronawirusa. Powstają jednak też mniej groźne mutacje, które się nie przyjmują. W każdym przypadku najlepszą ochroną jest szczepienie. Im więcej osób się zaszczepi, tym większa odporność w populacji i tym mniejsza zapadalność na infekcje.

Zdania na temat tego, jak szybko należy dostosowywać szczepionki do sytuacji, są podzielone

Jak szybko należy dostosowywać szczepionki do sytuacji? Zdania są podzielone

Potwierdza to również Peggy Riese. Twierdzi ona, że takiego scenariusza nie da się dokładnie przewidzieć. Koronawirus mutuje częściej niż chociażby wirus odry, ale rzadziej niż wirus grypy. Nie jest to więc ani wirus, który mutuje bardzo szybko, ani taki, który mutuje bardzo wolno.

Czy potrzebujemy nowych szczepionek?

Jak dotąd szczepionki były bardzo skuteczne w zwalczaniu wszystkich mutacji budzących obawy. Jeśli nie będą one już tak dobrze chronić, będzie trzeba je oczywiście dostosować – mówi Riese. Nie należy jednak postępować zbyt pochopnie. – Szczepionka nie powstaje tak szybko. Jeśli co kwartał będzie powstawał jakiś mutant, nie będziemy w stanie nadążyć za rozwojem szczepionki. W przeciwnym razie może się zdarzyć, że szczepionka zostanie dostosowana do jakiegoś wariantu, ale potem nie będzie już nadawała się do użytku, ponieważ wirus już ponownie zmutował – tłumaczy.

Wirusolog Weber ma w tej kwestii nieco inne zdanie. – Szczepionki powinny być natychmiast dostosowane – mówi. Dużym hamulcem są obszerne badania, które muszą być przeprowadzone przed nowym zatwierdzeniem preparatu, a to wymaga czasu – precyzuje.

Producent BioNTech/Pfizer twierdzi, że obecnie opracowuje szczepionkę specjalnie przeciwko wariantowi Delta. Pierwsze badania kliniczne mają ruszyć w sierpniu.

Naukowcy z kliniki Charité w Berlinie zakładają również, że szczepionki przeciw COVID-19 będą musiały być regularnie sprawdzane podczas pandemii i w razie potrzeby modyfikowane. Obecnie wirus szybko się zmienia, ponieważ na całym świecie dochodzi do wielu zakażeń, a tym samym wirus może szybciej ewoluować – czytamy w komunikacie prasowym kliniki.

– Na podstawie tempa ewolucji koronawirusów zakładamy, że SARS-CoV-2 również będzie zmieniał się wolniej, jak tylko ustąpi spora dynamika infekcji, czyli po tym, jak duża część światowej populacji wytworzy ochronę immunologiczną. Albo przez przejście samej choroby, albo przez szczepienia – wyjaśnia Jan Felix Drexler, który kieruje badaniem w Instytucie Wirusologii berlińskiej kliniki. Jak tylko sytuacja się ustabilizuje, szczepionki będą prawdopodobnie mogły być przydatne dłużej.

Obejrzyj wideo 02:32

Finlandia testuje szczepienia na dzieciach poniżej 12 lat