Czy można żyć z wilkami? Tak, dlatego Finlandia ogłosiła ich kontrolowany odstrzał | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 13.11.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Czy można żyć z wilkami? Tak, dlatego Finlandia ogłosiła ich kontrolowany odstrzał

Finlandia zapowiedziała, że chce kontrolować populację wilków zezwalając na ich kontrolowany odstrzał. Brzmi to jak paradoks, ale zdaje się skutkować. Mimo tego wśród obrońców zwierząt zawrzało.

Powszechnie uważano, że w sercu Europy zwierzęta te wymarły już przed ponad 100 laty. Ale kiedy kilka lat temu w europejskich lasach znów zaczęły pojawiać się pierwsze wilki, między innymi w Polsce, Niemczech, Francji i Szwajcarii, nie wszyscy przyjęli to z radością.

Czy można je porównywać z psami?

W przekonaniu Gabriela Schwaderera z fundacji EuroNatur strach przed powrotem wilków graniczy z histerią i jest zupełnie bezzasadny.  – To pasuje doskonale do naszych czasów. W ogóle nic nie wiemy o zachowaniu tych zwierząt, ale większość ludzi uważa je za bardzo niebezpieczne – powiedział. Jednak jego zdaniem wilki nie są żadnym faktycznym zagrożeniem, a przynajmniej nie większym niż ich udomowieni kuzyni, z którymi mieszkamy pod jednym dachem.

– Co roku w Niemczech słyszy się o tym, że psy zagryzają dzieci. Pomimo tego nikt nie domaga się wytrzebienia psów. Argumenty przeciwników wilków opierają się na liczbach. Jest znacznie więcej psów niż wilków a sytuacja mogłaby wyglądać zgoła inaczej, gdyby było ich tyle samo co psów.

Ale jest to mało prawdopodobne, ponieważ Canis lupus, nawet jeżeli znów zaczyna zadomawiać się w Europie, jest bardzo dokładnie obserwowany i liczony.

Kto się boi wilka?

Przypuszczalnie nigdzie w Europie nie ma więcej wilków niż w Finlandii. Władze tego kraju zapowiedziały właśnie, że w dalszym ciągu zwierzęta te będzie się trzebić. Prawie 200 egzemplarzy żyje obecnie w fińskich lasach. Obrońcy zwierząt natychmiast zaprotestowali na tę wiadomość, wskazując, że wilki zgodnie z orzecznictwem Unii Europejskiej są pod ochroną.

Sami Niemi, doradca fińskiego Ministerstwa Gospodarki Rolnej i Leśnej nie zgadza się z tym twierdzeniem. Jego argument na pierwszy rzut oka jest nielogiczny. Twierdzi on bowiem, że kontrolowany odstrzał jest jak do tej pory najskuteczniejszym sposobem, by pomóc populacji wilków w regeneracji po zaostrzeniu przepisów o polowaniach w roku 2006.

Ukraine Tiere in Tschernobyl (Reuters/V. Fedosenko)

Wilki nie mają wielu przyjaciół

Finlandia przed uchwaleniem tej ustawy miała około 30 watah wilków. Do roku 2010 było ich już tylko 10, podkreśla fiński ekspert, co odpowiada 120 egzemplarzom mieszkającym w regionach gdzie żyje 1500 niedźwiedzi i 3000 rysi. Czyli jak widać populacja wilków jest stosunkowo niewielka. Problem polega raczej na tym, że wilków po prostu się nie lubi i to w wszędzie w Europie. Także Finlandii postrzega się wzrost ich populacji jako plagę i to do tego jeszcze niebezpieczną.

Zabijać, żeby chronić?

– Kiedy w roku 2006 powiedziano, że nie wolno się już bronić przed tą plagą, obudziło to w ludziach poczucie, że nie mają prawa chronić własnego bezpieczeństwa. U mieszkańców terenów zalesionych wywołało to frustrację i spowodowało, że po cichu odstrzelono jeszcze więcej wilków, dziesiątkując populację. Fińskie władze zareagowały na to zaostrzeniem kar. Kto łamał przepis karany był grzywną do 9000 euro lub nawet więzieniem. Jednak liczba wilków dalej spadała i przez kilka lat utrzymywała się na poziomie 110 egzemplarzy.

Z tego względu helsińskie ministerstwo zdecydowało się na radykalny krok.

– Przez dwa lata zbieraliśmy doświadczenia, wydając więcej licencji na odstrzał młodszych zwierząt – tłumaczy Niemi. Nie chodzi o to, żeby zabijać osobniki alfa, bo chcemy żeby watahy przeżyły. Bierzemy sobie do serca obawy i strach ludzi. Jest to strach nie tylko o własne bezpieczeństwo, ale także o ich hodowle.

Zaprosić na posiłek

W momencie, gdy Finowie oddali kontrolę wilczej populacji po części w ręce ludzi, spadła liczba nielegalnych odstrzałów. Z tego względu kontrolowane polowania uznano za rozwiązanie społecznego konfliktu, który narastał wraz ze zwiększaniem się populacji wilków. Nawet jeżeli ta strategia zdaje się być słuszna, pozostaje sporo otwartych kwestii. Gabriel Schwaderer twierdzi, że społeczeństwo i rolnicy muszą zmienić swoje podejście do wilków.

– Nie chodzi o to, żeby je zwyczajnie eliminować. Nie ma żadnych naukowych dowodów na to, że polowania na wilki zapobiegają szkodom twierdzi ekspert i podkreśla, że lepiej jest nauczyć się z nimi obcować.

- Wilki to oportuniści. Jeżeli gdzieś znajdą pokarm, to na pewno go przyjmą – wyjaśnia strategię. W myśl tej zasady zaczęto postępować w hodowli owiec. Pasterze przez kilka dni pozostawiają swoje stada bez nadzoru, oddając je na pastwę wilków, które od czasu do czasu korzystają z tego zaproszenia. Jeżeli dla kogoś taka koegzystencja idzie zbyt daleko, stada można chronić przy pomocy elektrycznych pastuchów i psów pasterskich, co jest dofinansowane  przez państwo.

Klaus Esterluss / Małgorzata Matzke