Czarnobyl i dawny blok wschodni | Życie w Niemczech. Społeczeństwo, lifestyle, ciekawostki | DW | 26.04.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Społeczeństwo

Czarnobyl i dawny blok wschodni

Wybuch reaktora w Czarnobylu uważany jest za największą katastrofę jądrową XX wieku. Komunistyczne rządy milczały o niej całymi dniami. Skutki katastrofy do dzisiaj są w dalekim stopniu nieznane.

Koniec kwietnia 1986. Na bulwarze w centrum Bukaresztu rozgrywa się osobliwa scena: nietypowo długi konwój czarnych limuzyn czeka przed bramą jednego z ministerstw. Samochody jeden po drugim wjeżdżają na dziedziniec, po kilku minutach wyjeżdżają i znikają.

Wyczekiwanie w kolejkach jest normalne w szarej, socjalistycznej codzienności. Także w Rumunii. Stoi się po artykuły spożywcze, przemysłowe, po benzynę. Ale takiej „kolejki” i to na reprezentacyjnym „Bulwarze Zwycięstwa Socjalizmu” jeszcze nikt nie widział. Uczniowie pobliskiej szkoły rozwiązują zagadkę – kierowca jednego z samochodów zdradza im, że chodzi o wodę ze studni na dziedzińcu ministerstwa. Woda z kranów wykazuje wysoką radioaktywność, dlatego napełniane są kanistry ze studzienną wodą dla członków partii i rządu. Oficjalnej informacji o podwyższonej radioaktywności i jej przyczynach nie ma.

Radioaktywne chmury

26 kwietnia 1986 o godzinie 1:23 eksplodował reaktor czwarty elektrowni w Czarnobylu. Skutki okazały się katastrofalne, nie tylko dla części ówczesnej ZSRR, ale też dla całej Europy.

Nigdy nie uruchomione wesołe miasteczko w Prypeci, Mieście Widmie cztery km od reaktora

Nigdy nie uruchomione wesołe miasteczko w Prypeci, "Mieście Widmie" cztery km od reaktora

Radioaktywna chmura znad Czarnobyla szybko przesunęła się w kierunku dzisiejszej Białorusi i Rosji, dwa dni później dotarła nad kraje skandynawskie, Polskę, NRD i południe ówczesnych zachodnich Niemiec. Skażony deszcz spał także na Rumunię i Bułgarię. W ciągu kilku dni radioaktywne chmury rozprzestrzeniły się nad całą północną półkulę naszego globu.

Bagatelizowanie przez bezpie

„Trzymać wszystko pod kontrolą” – taką dewizę przyjęły służby bezpieczeństwa w krajach ówczesnego bloku wschodniego, w tym rumuńskie Securitate czy enerdowskie STASI. Informację o katastrofie służby te otrzymały od sowieckich partnerów trzy dni po wybuchu. Ludność dawno już o niej wiedziała, z zachodniego radia i telewizji.

Rozgłośnie NRD rozpowszechniały sterowane przez bezpiekę informacje bagatelizujące katastrofę. Chodziło nie tylko o zatuszowanie jej rzeczywistych wymiarów, ale też o zapobieżenie jej wpływu na gospodarkę.

Pomiary radioaktywności na Białorusi w kwietniu 2006, 20 lat po katastforie

Pomiary radioaktywności na Białorusi w kwietniu 2006, 20 lat po katastforie

Czarnobyl głęboko podzielił ludność ówczesnych komunistycznych „braterskich państw”. Taki wniosek przedstawili eksperci obradujący w Berlinie na spotkaniu „Czarnobyl i STASI”. Katastrofa uświadomiła zwłaszcza, jak na „antropologiczny szok” reaguje dyktatura i jej policja polityczna.

Skażone pożywienie

Władze NRD nie opublikowały żadnych informacji o możliwym skażeniu mleka, warzyw i owoców. Ich eksport stał się więc niemożliwy i rozprowadzano je tylko w kraju. – Jeszcze nigdy sklepy nie były tak pełne, jak wówczas – wspominają ówcześni mieszkańcy.

– Skażona żywność trafiała do szkolnych stołówek – mówi fizyk i dawny enerdowski dysydent Sebastian Pflugbeil. Rodzice, którzy z zachodnich środków przekazu dowiedzieli się o możliwym skażeniu żywności, ostrzegali swoje dzieci i te nie tykały stołówkowego jedzenia. Ku radości pozostałych, które nagle miały do dyspozycji po dwie albo i trzy porcje. Władze NRD głosiły, że nigdy nie było jakiegokolwiek zagrożenia dla zdrowia – przypomina Pflugbeil.

Podobną politykę prowadziły „braterskie kraje”. W Bułgarii przez wiele dni panował zakaz rozpowszechniania informacji o katastrofie. Paraskeva Ninova, która sprawowała wówczas pieczę nad wszystkimi szpitalami dziecięcymi w Bułgarii, opowiada dzisiaj o tajnych poleceniach przekazywanych ordynatorom tych szpitali: dzieci miały nie dostawać świeżego mleka ani sałaty. Tak wyglądały pierwsze „środki ochronne” przeciw podwyższonej radioaktywności. Społeczeństwom ciągle jeszcze nie mówiono ani słowa. Nawet pierwszomajowy pochód w Sofii odbył się normalnie, w strugach radioaktywnego deszczu.

Radioaktywne święto

Także w innych krajach za żelazną kurtyną minęło wiele dni, zanim władze opublikowały jakiekolwiek ostrzeżenia. W Rumunii, podobnie jak w Bułgarii, pierwszomajowe, robotnicze święto uczczono na „świeżym powietrzu” i w skażonej zieleni. Dopiero po Święcie Pracy rumuński dyktator Nikolae Ceausescu zwołał partyjne przywództwo i zadecydował, że należy dostarczyć ludności „najbardziej niezbędne informacje”.

Wiele osób o katastrofie usłyszało w Radiu Wolna Europa lub w Deutsche Welle. Mało kto był jednak w stanie ocenić jej rzeczywisty wymiar. W Rumunii dopiero 2 maja zalecono oficjalnie staranne mycie warzyw i owoców. Dzieci miały pozostawać w zamkniętych pomieszczeniach. Także na początku maja w szkołach i przedszkolach całego bloku wschodniego zaczęto rozdawać tabletki jodowe lub płyn Lugola.

Niezbadane skutki Czarnobyla

Wspomnienie o dawnych mieszkańcach w Kopaczi, nieistniejącej dziś wsi pod Czarnobylem

Wspomnienie o dawnych mieszkańcach w Kopaczi, nieistniejącej dziś wsi pod Czarnobylem

Do dzisiaj nie ma bezspornych danych o liczbie ofiar i zdrowotnych skutkach katastrofy. – Badania na ten temat są dość ubogie – podsumował w rozmowie z DW były opozycjonista NRD Sebastian Pflugbeil.

W pierwszych latach po katastrofie zabronione było prowadzenie statystyk o liczbie ofiar i możliwych zachorowań czy o wysokości promieniowania radioaktywnego. – Nie ma żadnych obciążających danych, liczby były manipulowane – zaznacza Pflugbeil. Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) szacuje, że katastrofa w Czarnobylu pociągnęła za sobą osiem tysięcy ofiar śmiertelnych, mniej więcej połowa zmarła wskutek późniejszych skutków napromieniowania i skażenia radioaktywnego.

Robert Schwartz / Elżbieta Stasik