1. Przejdź do treści
  2. Przejdź do głównego menu
  3. Przejdź do dalszych stron DW
MigracjaNiemcy

CSU chce „ofensywy deportacyjnej”. Prasa: pogoń za AfD

Anna Widzyk opracowanie
3 stycznia 2026

Bawarska chadecja CSU domaga się „ofensywy deportacyjnej”, także do Syrii i Afganistanu. Prasa komentuje.

https://p.dw.com/p/56Fny
Dwóch mężczyzn wymachuje syryjską flagą z okna samochodu
Berlin w 2024 r. Syryjczycy świętowali upadek reżimu AsadaZdjęcie: dts-Agentur/picture alliance

Projekt uchwały, przygotowanej na zamknięte posiedzenie fakcji bawarskiej chadecji CSU, która współrządzi Niemcami, postuluje dalsze zaostrzenie polityki migracyjnej i azylowej w Niemczech, w tym nasilenie deportacji, również do Syrii i Afganistanu. W opisanym przez monachijski dziennik „Muenchener Merkur” i agencje dokumencie jest mowa o potrzebie przeprowadzenia w 2026 r. „wielkiej ofensywy deportacyjnej”, z wykorzystaniem lotów rejsowych „również do Syrii i Afganistanu” , a także o stworzeniu „mapy drogowej dla powrotów Syryjczyków”. Powroty miałyby następować nawet wbrew woli zainteresowanych. W przypadku osób, które nie wyjadą dobrowolnie do Syrii, należy „jak najszybciej rozpocząć” procedury deportacyjne – domaga się frakcja CSU w projekcie uchwały. Podkreśla, że „w pierwszym etapie należy konsekwentnie deportować przestępców”.

Według danych niemieckiego Urzędu Statystycznego w Niemczech przebywało na koniec 2024 r. około 713 tys. Syryjczyków szukających ochrony międzynarodowej.

Projekt stanowiska frakcji CSU postuluje także zaostrzenia polityki w sprawie uchodźców z Ukrainy. „Będziemy naciskać, aby zwłaszcza zdolni do służby wojskowej mężczyźni ukraińscy przyczyniali się do obrony swojego kraju” – cytują media dokument. Kolejny postulat to większe bariery dla migracji do niemieckiego systemu socjalnego z innych krajów UE aby zapobiec nadużyciom socjalnym.

Niebezpieczne debaty

Postulaty bawarskich chadeków skrytykowali koalicyjni socjaldemokraci. Komentuje je w sobotę (03.01.2026) część niemieckich gazet.

Według dziennika „Frankfurter Allgemeine Zeitung” (FAZ) polityka chadecko-socjaldemokratycznego rządu Niemiec doprowadziła do ograniczenia imigracji, głównie wskutek kontroli granicznych. CSU jednak „nie ustępuje w jednej ważnej kwestii”: prawo azylowe działa bez zarzutu tylko wówczas, gdy wniosek o azyl zostanie uznany, zaś w przypadkach odrzucenia wniosku mamy do czynienia z „otwartą flanką”. „Przyjęło się, że deportacja dotyczy wyłącznie przestępców, których wnioski zostały odrzucone. Jeśli tak pozostanie, wysiłki związane z prawem azylowym będą zbędne. Każdy, kto przybędzie, bez względu na to, kim jest, będzie mile widziany, a tylko przestępcy będą musieli opuścić kraj. Nie może to być sensem polityki azylowej i konwencji dotyczących uchodźców. Kwestią otwartą pozostaje to, czy w obliczu dzisiejszej presji migracyjnej możliwe jest w ogóle konsekwentne egzekwowanie prawa azylowego. Sposób traktowania uchodźców syryjskich szybko pokaże, na ile jest to jeszcze realne w przyszłości” – ocenia „FAZ”.  

Z kolei dziennik „Frankfurter Rundschau” pisze: „Niemcy wkraczają w nowy rok z wieloma problemami – gospodarczo kuleją i stoją w obliczu wyzwań związanych z wojnami i katastrofą klimatyczną. Brakuje równowagi społecznej i demokratycznego ducha. CSU robi to, co partie prawicowe lubią robić w takich kryzysowych czasach: uznaje obcokrajowców za problem. Przypomina się były szef CSU i minister spraw wewnętrznych Horst Seehofer, który potępiał migrację jako ‚źródło wszystkich problemów'. Jakby to obecność ludzi z Syrii, Afganistanu i Ukrainy była powodem tego, że nie żyje nam się lepiej. Takie debaty przy piwie kosztem mniejszości zawsze były złe. W czasach rosnącej popularności skrajnej prawicy są one jednak niebezpieczne. Wszyscy powinniście bowiem nauczyć się, że podążanie za skrajną prawicą wzmacnia ją, zamiast osłabiać”.

Postulaty pod publiczkę

Krytyczny jest także dziennik „Stuttgarter Zeitung” ocenia, że w sprawie Syrii „która rzekomo jest bezpieczna”, CSU „najwyraźniej przegrała walkę z rzeczywistością”. „Dla wielu Syryjczyków, zwłaszcza alawitów, Kurdów i chrześcijan, powrót do kraju byłby śmiertelnie niebezpieczny, a dla prawie wszystkich oznaczałby popadnięcie w skrajną biedę. Z drugiej strony, w Niemczech bardzo szybko odczuwalny byłby brak syryjskich lekarzy, pielęgniarek i rzemieślników. I jak chrześcijańskie jest wysyłanie młodych Ukraińców na śmierć na wojnie, nawet jeśli rząd Ukrainy zezwala im na wyjazd za granicę? Nie można zakładać, że bawarscy politycy chadecji naprawdę wierzą, iż ich żądania zostaną wkrótce zrealizowane. Jaki jest więc sens tego dokumentu? Jeśli chce się utrzymać AfD na dystans, w ten sposób to nie zadziała. Powinno to już dotrzeć do Bawarii” – ocenia gazeta ze Stuttgartu.

Lubisz nasze artykuły? Zostań naszym fanem na facebooku! >> 

Gazeta „Volksstimme” z Magdeburga pisze, że „wielu ludzi w Niemczech obawia się, że rosnąca obecność muzułmanów może w pewnym momencie przerodzić się w dominację”. „Nie nastąpiło odprężenie, możliwe po zakończeniu wojny w Syrii ze względu na ustanie przyczyny uchodźctwa. Było tysiąc powodów, żeby uciekać przed Asadem – teraz podaje się tysiąc powodów, żeby nie wracać do domu. CSU inaczej to sobie wyobraża. Już podczas kryzysu uchodźczego w 2015 r. ówczesny szef partii Horst Seehofer był jednym z nielicznych polityków chadecji, którzy kwestionowali łagodną politykę wobec uchodźców. Teraz niemiecki minister spraw wewnętrznych Alexander Dobrindt ma uporządkować sytuację, co próbuje osiągnąć przede wszystkim poprzez kontrole graniczne. Zaś były prezydent Niemiec Christian Wulff stwierdza teraz, że wielu mądrych Syryjczyków mieszkających u nas mogłoby pojechać odbudować swój kraj. Reszta świata również chętnie wypróbowałaby ten system tranzytowy” – pisze „Volkstimme”.

Według lokalnej „Ludwigsburger Kreiszeitung” restrykcyjne stanowisko CSU ma na celu przyciągnięcie uwagi mediów, ale postulaty są „tylko częściowo wykonalne, wysoce kontrowersyjne pod względem prawnym i ryzykowne politycznie”. „Z punktu widzenia prawa międzynarodowego i europejskiego, zwłaszcza deportacje do Syrii i Afganistanu są polem minowym: oba państwa nadal uważane są za obszary wysokiego ryzyka, w których dochodzi do systematycznych naruszeń praw człowieka, co sprawia, że ‚bezpieczny powrót' jest praktycznie niemożliwy” – zauważa gazeta.

I dodaje: „W wielu przypadkach deportacje zakończyłyby się porażką w sądzie. Również automatyzm ‚urlop w kraju pochodzenia = automatyczna utrata statusu ochronnego' koliduje z europejskim prawem azylowym, które zawsze wymaga indywidualnej oceny każdego przypadku, a nie stosowania ogólnych sankcji”.

Pomiń następną sekcję Dowiedz się więcej