Coraz gorsza sytuacja uchodźców w Grecji. UE spoczywa na laurach | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 29.10.2019
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Coraz gorsza sytuacja uchodźców w Grecji. UE spoczywa na laurach

Z Grecji wciąż nadchodzą wiadomości o nowych uchodźcach. Ich sytuacja jest tam tak beznadziejna, że idą dalej na zachód.

– Mama Rosa, przyjmij mnie jeszcze dziś. Chcę zrobić jeszcze jedno podejście – doprasza się młody Afgańczyk. Tak uchodźcy zwracają się do Rosy Hansen w Salonikach. Mama Rosa zazwyczaj przestrzega godzin otwarcia punktu pomocy medycznej – do godziny 18.00 wraz z małym zespołem jest do dyspozycji uchodźców.

Od roku 2017 jej ambulans na hamburskich numerach stoi pobliżu dworca. Lecz dla młodego Afgańczyka dziś zrobi wyjątek. Bo owo „podejście”, "game" dla młodego mężczyzny to bynajmniej nie sport. To próba przedarcia się przez granicę do północnej Macedonii albo Albanii. Mężczyzna dostaje więc tabletki i rusza w drogę. Saloniki to dla uchodźców tylko miasto tranzytowe. Nikt nie chcę tu zostać, bo do granicy daleko – wyjaśnia Rosa Hansen. Dlatego okolice dworca to tylko punkt, gdzie zbierają się uchodźcy, ruszając w dalszą drogę.

Do punktu pomocy medycznej zgłaszają się z pęcherzami na stopach albo ukąszeniami komarów. Mężczyźni na piechotę przyszli z Turcji, gdzie nielegalnie przekroczyli granicę, a ich marsz trwał kilka dni. Przy złych warunkach higienicznych pęcherze czy ukąszenia owadów mogą stać się poważnym problem – wyjaśnia pielęgniarka.

Rose Hansen niesie pomoc uchodźcom w Salonikach

Rose Hansen niesie pomoc uchodźcom w Salonikach

Nowy rząd, ostrzejsze zasady

W lipcu ster rządów w Atenach przejęli konserwatyści. Już podczas kampanii wyborczej nowy premier Kyriakos Mitsotakis obiecywał ostrzejsze traktowanie uchodźców i przynajmniej na pierwszy rzut oka dotrzymuje swojej obietnicy. Przed kilkoma tygodniami zaczęto przenosić uchodźców z beznadziejnie przepełnionych obozów na Samos i Lesbos do mniejszych obozów w północnej Grecji. – Ale to żadna nowość, bo robi się tak już od 2016 roku – wyjaśnia adwokat Vasilis Chronopoulos. Jest to absolutnie niezbędne ze względów humanitarnych. Ale także obozy wewnątrz kraju dochodzą do granic wytrzymałości. Przez to, że latem tego roku do Grecji przybyło tak wielu nowych uchodźców, praktycznie wróciliśmy do stanu z roku 2016 – mówi grecki prawnik.

Do tego dochodzi jeszcze inny problem: warunki w obozach są fatalne. Co będzie, gdy nadejdzie zima? Sytuacja jest niepewna. Uchodźcy czują się tu jak w ślepym zaułku i nie chcą zostać w Grecji. Co prawda system oferuje im podstawowe świadczenia pozwalające przeżyć, ale, pominąwszy to, ludzie pozostawieni są tu sami sobie. 

Rosa Hansen ma wątpliwości, czy świadczenia dla uchodźców są tu naprawdę wystarczające. Od kiedy nastały nowe rządy, uchodźcy nie dostają już numeru rejestracyjnego ubezpieczeń socjalnych, nie mają więc bezpłatnej opieki medycznej. Teraz prawo to im odebrano, a to jest nielegalne – wyjaśnia hamburska pielęgniarka. Jeszcze jedno podpadło jej w ostatnim czasie: od kiedy jest nowy rząd, do jej punktu zgłasza się coraz więcej ludzi z urazami cielesnymi. Wielu uchodźców skarży się na przemoc policyjną, także ze strony Greków.

Niechciani i zapomniani

Najliczniejszą grupą uchodźców przybywających obecnie do Grecji stanowią młodzi samotni mężczyźni. Pochodzą z Afganistanu, Pakistanu, Iraku, Syrii i Afryki Północnej. To uchodźcy, których nikt nie chce i których także w Niemczech postrzega się jako zagrożenie. Rosa Hansen nie ma z nimi żadnych problemów, ale jako matka dwóch córek rozumie ludzi, którzy mają takie obawy. Znając parę arabskich i perskich zwrotów potrafi przywołać do porządku kłócących się czasami mężczyzn. Wyznacza jasne granice, nie przestając być opiekuńcza, co przysporzyło jej autorytetu.

Otarte stopy to problem w czasie pieszej wędrówki

Otarte stopy to problem w czasie pieszej wędrówki

Lecz nie tylko uchodźcy pozostawieni są na pastwę losu – także wielu Greków. Przed kilkoma dniami mieszkańcy małej wsi Vrasna Paralia w północnej Grecji ustawili barykady. Stamtąd pochodzi Sultana Kluck, Greczynka, która przez ponad 40 lat mieszkała w Stuttgarcie. – Nasza wieś liczy 100 mieszkańców i żyje tam 1500 uchodźców. Teraz zapowiedziano, że autokary przywiozą jeszcze 2000 kolejnych. Sytuacja we wsi jest coraz bardziej napięta – opowiada Sultana. 

Grecy doskonale rozumieją sytuację tych ludzi, ale tak przecież dalej nie może być. Wielu mieszkańców wsi ma bardzo dobre relacje z uchodźcami. Daliśmy im ubrania, jedzenie i rowery. Otwarto nawet supermarket z produktami halal. Ale tymczasem przestali tu przyjeżdżać turyści. Właściciele niektórych hoteli zarobili co prawda na uchodźcach pół miliona euro i ten biznes im się opłaca, ale inne hotele straciły klientów, bo nie ma turystów. To niemożliwe, by wszyscy uchodźcy zostali w Grecji – zastrzega Sultana.

Większość uchodźców to samotni, młodzi mężczyźni

Większość uchodźców to samotni, młodzi mężczyźni

Umowa z Turcją praktycznie bez znaczenia

Tego samego zdania jest premier Mitsotakis. Wkrótce wydana będzie ustawa reformująca prawo azylowe. Wiąże się z nią nadzieje na przyśpieszenie procedur azylowych. Właściwie każdy wniosek powinien być rozpatrzony w ciągu sześciu miesięcy. Niektórzy uchodźcy czekają jednak już prawie dwa lata.

Zgodnie z umową, jaką Unia Europejska zawarła z Turcją, osoby, którym odmówiono azylu, mają być wysyłane z powrotem do Turcji. Ateny chcą zaostrzyć przepisy azylowe i wzmóc kontrolę wyjaśnia – Vasilis Chronopoulos, ale to krytyczna sytuacja – stwierdza. Z reguły procedury się spowalniają, kiedy wdraża się nowe procesy. Oprócz wniosków rozpatrywanych w drugiej instancji, państwowe agencje muszą obecnie rozpatrzyć 90 tys. nowych wniosków. Niewiele to daje, kiedy ktoś martwi się o szybkość samochodu, który i tak stoi w korku.

Rose Hansen niesie pomoc uchodźcom w Salonikach

Rose Hansen niesie pomoc uchodźcom w Salonikach

Jak bańka mydlana prysło także wyobrażenie, że umowa z Turcją wszystko załatwi. – Strach na wróble działa tak długo, aż ptaki się do niego nie przyzwyczają – wyjaśnia adwokat Chronopoulos. Po 3,5 latach umowa straciła swoją skuteczność, a uchodźcy doskonale wiedzą, co ryzykują, ruszając w drogę.

Rosa Hansen może to tylko potwierdzić: codziennie trafiają do niej uchodźcy w drodze do Europy Zachodniej. Ton stał się teraz ostrzejszy, nastroje bardziej nerwowe. Zdaniem Rosy to wynik panującej niepewności. Sytuacja w Grecji jeszcze jest jako tako pod kontrolą, ale presja na Unię Europejską rośnie.

 

 

Redakcja poleca

Audio i wideo na ten temat