Co czwarty mebel w niemieckim domu pochodzi z Polski | Niemiecka gospodarka, fakty, analizy, dane, prognozy | DW | 20.07.2016
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Gospodarka

Co czwarty mebel w niemieckim domu pochodzi z Polski

„Polski przemysł meblowy rujnuje niemiecki rynek” - to jedno z delikatniejszych określeń, jakie niemieccy producenci mebli kierują pod adresem polskich firm meblowych, które od kilku lat podbijają rynek w Niemczech.

Niemieccy giganci meblowi chętnie korzystają z oferty polskich dostawców i firm, których ceny są bezkonkurencyjne, a jakość jest porównywalna do niemieckich firm.

- Na skutek globalizacji „Made in Germany” trochę straciło na znaczeniu. Wzrasta postrzeganie Polski jako producenta na wysokim poziomie - przyznaje Roman Przybylski z najprężniej działającej na niemieckich rynku polskiej firmy Nowy Styl Group.

Polen Möbelindustrie

Nowy Styl Group to największy polski producent mebli biurowych.

Potwierdzają to statystyki. W ostatnich latach w Niemczech znacznie wzrósł import zagranicznych mebli z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym głównie z Polski. Od 1999 roku praktycznie się potroił z 27 procent do 61 procent. Według szacunków VDM (Związek Niemieckiego Przemysłu Meblarskiego), co czwarty mebel w niemieckim domu pochodzi z Polski. Obroty polskiego przemysłu meblarskiego w Niemczech wynoszą już ponad 1,3 mld euro.

Takie dane spędzają Niemcom sen z powiek. - Nasz przemysł meblowy jest pod presją. Marże spadają. Nie ma soboty, podczas której nie byłoby meblowych wyprzedaży albo ofert typu „kuchnia gratis”. Niemieccy producenci nie mają teraz lekko - przyznaje Mark Ruether, kierownik działu ekonomicznego VDM.

Roman Przybylski Chef der Firma Nowy Styl Group

Roman Przybylski, dyrektor handlowy Nowy Styl Group: Naszym kluczem do sukcesu była idea, by jednocześnie rozwijając nasz biznes w Polsce, wzmacniać pozycję na innych rynkach, kupując konkurencyjną firmę

Skąd ta złość?

Dyskusja o kryzysie niemieckich małych i średnich przedsiębiorstw meblowych toczy się także na łamach niemieckich mediów, które krytykują subwencyjną politykę UE. Dzięki tej możliwa była budowa nowego parku maszyn polskiej firmy za blisko 10 mln euro. Zdaniem niemieckich producentów, ekspansja polskich firm prowadzi do redukcji miejsc pracy w Niemczech. Przykładem jest firma Huelsta, jeden z gigantów meblowych w Niemczech, gdzie według doniesień mediów zlikwidowano 170 miejsc pracy.

Złość niemieckich producentów mebli tłumaczy Mark Ruether, który choć przeciwko zdrowej konkurencji nic nie ma, to jednak uważa, że wspieranie lidera rynku nie powinno mieć miejsca. - Subwencje są potrzebne tam, gdzie są strukturalne luki. Polska od lat jest numerem jeden wśród naszych importerów. 90 procent polskich mebli idzie na eksport.

Zdaniem Romana Przybylskiego niemieckie media nie pokazują wszystkich aspektów sprawy i pomijają fakt, że Grupa Nowy Styl sama zainwestowała w zakład prawie 20 mln euro, a dodatkowo - z całej kwoty inwestycji około 15 mln euro wróciło do Niemiec do producentów linii technologicznych.

- Na fundusze unijne należy patrzyć jak na kolejny element kompleksowego otoczenia, który poza wyrównywaniem strukturalnych różnic gospodarczych w Europie, ma za zadanie wspierać innowacyjność i inwestycje rozwojowe. Przecież firmy niemieckie też mogą inwestować za granicą i w krajach tych startować do dostępnych środków unijnych. Tylko albo nie chcą, albo nie potrafią - mówi członek zarządu Grupy Nowy Styl.

Polen Möbelindustrie

Dariusz Borczyk na kolońskich targach prezentuje się już od wielu lat

Klucz do sukcesu

Nowy Styl jest jednym z największych europejskich producentów mebli biurowych. Do powstałej w latach 90-tych firmy należy dziś siedem marek - cztery polskie (Nowy Styl, BN Office Solution, Forum Seating, Baltic Wood), dwie niemieckie (Grammer Office, Rohde&Grahl) i jedna szwajcarska (Sitag). Jako jedna z nielicznych polskich firm promuje na Zachodzie rodowitą markę.

- Naszym kluczem do sukcesu była idea, by równocześnie do rozwoju w Polsce wzmacniać pozycję na innych rynkach, kupując konkurencyjną firmę. Decydująca jest dystrybucja na miejscu i lokalni pracownicy - tłumaczy dyrektor handlowy firmy Roman Przybylski. W 2004 otworzono biuro w Duesseldorfie, które zaczęło koordynować pracę firmy na miejscu, w 2010 firma kupiła niemiecką markę Grammer Office, a trzy lata później – firmę Rohde & Grahl. Produkcja w przejętych zakładach została utrzymana, nie było zwolnień grupowych – w fabrykach w Ebermannsdorf i Vogtei firma zatrudnia ponad 300 osób.

- Nasza firma produkuje teraz i w Polsce, i w Niemczech. Przeniesienie częściowej produkcji do Niemiec, gdzie odbywa się montaż i tapicerowanie, to istotny zysk na kosztach logistyki - wyjaśnia Przybylski. Firma ma roczne dochody na poziomie 300 mln euro, z tego 25 proc. pochodzi z niemieckiego rynku. Jednym z ciekawszych projektów firmy było wykonanie repliki XIX-wiecznych krzeseł w Operze w Monachium, czy wymiana 70 tysięcy krzeseł w sieci kin Cinemax w całych Niemczech. Zanim pojawiły się sukcesy, trzeba było dopasować produkt do nowego rynku pod względem estetyki i technologii.

- Niemcy bardzo zwracają uwagę na jakość. Dla nich produkt musi być zaawansowany technicznie, ergonomiczny, dobrze wykończony. No i ważna jest akwizycja - tłumaczy Przybylski.

Polen Möbelindustrie

Janusz Bester liczy na nowe kontakty i kontrakty.

Musisz się pokazać

W odróżnieniu jednak do Grupy Nowy Styl, większość polskich firm nie sprzedaje w Niemczech towarów pod własnym logo. Są jedynie poddostawcami dla niemieckich producentów. Tak działa Gamet, producent akcesorii meblowych, klamek i uchwytów. - Mówi się w środowisku, że teraz jest dobry czas na wejście na niemiecki rynek. Chcemy to wykorzystać - przyznaje Małgorzata Żejno, odpowiedzialna w firmie za współpracę z Niemcami. I choć firma zaopatruje niemieckie firmy od paru lat, teraz chce wejść na niemiecki rynek pod własnym logo. - Mamy ambitne plany, ale nie mogę ich zdradzić.

- Polskim firmom meblarskim ciężko jest wejść na rynek jako polskim przedsiębiorstwom - przyznaje Dariusz Borczyk, prezes firmy Dompol, producenta frontów do mebli kuchennych i łazienkowych. Na rynku w Niemczech jest obecny od 15 lat, jego klientami są najwięksi producenci mebli łazienkowych i pokojowych. Stale walczy o nowych klientów i prezentuje swoją firmę na targach.

Także Janusz Bester, współwłaściciel firmy Bester Sklejki narzeka na hermetyczność niemieckiego rynku. - Żeby przekonać Niemców do czegoś innego niż niemieckie, trzeba się tutaj ciągle pokazywać i wyrabiać swoją markę. Na niekorzyść niemieckich firm gra cena, bo jakości nie mamy się już co wstydzic. Czasami nawet przewyższamy niemieckie wyroby - mówi handlowiec.

Polen Möbelindustrie

Polacy mają co zaoferować: wysoką jakość, dobrą cenę i nowoczesne wzornictwo

I dać dobrą cenę

Różnice w cenach wynoszą od kilku do kilkadziesięciu procent. - Gdy zaczynaliśmy, mówiono, że jak jesteśmy z Polski, tu musimy sprzedać 15 procent taniej - mówi Dariusz Borczyk. Polscy producenci nie mają jednak powodów do narzekań. Niemiecki rynek jest dla nich najważniejszy zagranicą i po sąsiedzku.

Anna Macioł

Reklama