Ciszej na granicy z Turcją, a UE próbuje odciążyć Lesbos | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 13.03.2020
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages
Reklama

Polityka

Ciszej na granicy z Turcją, a UE próbuje odciążyć Lesbos

Czy to koniec obecnego przesilenia migracyjnego na granicy Turcji z Grecją? Zdaniem Brukseli prezydent Recep Tayyip Erdogan „na teraz wrócił” do wypełniania unijnej ugody z Unią o hamowaniu migracji z 2016 r.

Migranci na grecko-tureckiej granicy

Migranci na grecko-tureckiej granicy

Sytuacja Grecji była dziś (13.03.2020) tematem obrad ministrów spraw wewnętrznych krajów UE, choć ponad połowa z nich – z powodu zajmowania się epidemią koronawirusa – wysłała do Brukseli swych zastępców albo przedstawicieli niższej rangi.  – Grecja od końca lutego do teraz odnotowała 2,3 tys. nieregularnych przekroczeń granicy. Tak niska liczba to efekt szybkiej reakcji władz Grecji – poinformował Davor Bozinović, wicepremier Chorwacji, która sprawuje prezydencję w Radzie UE. I choć przedstawiciele Unii unikają publicznych deklaracji w tej kwestii, to zakulisowo przyznawali, że Turcy od początku tego tygodnia „zaczęli wracać do wypełniania umowy” z Unią z 2016 r., która m.in. przewiduje zwalczanie nielegalnych szlaków migracyjnych (morskich i lądowych) do Grecji.

Napięcie na granicy grecko-tureckiej mniejsze

„Szybka reakcja władz”, o której mówił Bozinović, to stanowcze uszczelnianie granicy, przy której – wskutek zachęt władz Turcji do korzystania z „otwartej drzwi” do Europy – jeszcze przed tygodniem koczowało kilkanaście tysięcy migrantów. Ateny zawiesiły na miesiąc przyjmowanie wniosków azylowych, co ONZ ostro skrytykowała jako łamanie prawa międzynarodowego. A wedle relacji medialnych greccy

Komisarz UE ds. wewnętrznych Ylva Johansson

Ylva Johansson: "Kto jest uchodźcą, ten oczywiście nie ma gdzie wrócić. Ale szacujemy, że dobrowolne powroty ludzi bez szans na status azylanta w UE mogą objąć około 5 tys. migrantów z wysp greckich

pogranicznicy brutalnie odpierali migrantów, a czasem tych aresztowanych, rozebranych prawie do naga ekspediowali do Turcji. – Powiedziałam tam jasno, że ludzie mają prawo do ubiegania się o azyl i każdy ma prawo do indywidulanej decyzji o odmowie lub otrzymaniu azylu – relacjonowała dziś komisarz UE ds. wewnętrznych Ylva Johansson, która w czwartek (12.03.2020) rozmawiała z greckim rządem w Atenach.

Obniżeniu napięcia na granicy grecko-tureckiej towarzyszą wznowione rozmowy między Brukselą i Ankarą o realizacji finansowych zobowiązań Unii wobec Turcji z 2016 r. (wypłacono już nieco ponad połowę z obiecanych sześciu miliardów) oraz o ewentualnych dodatkowych kwotach na okres po 2020 r. Jednak zamieszanie na granicy z Turcją „przypomniało” Unii o migrantach i głównie syryjskich uchodźcach, którzy od dawna tkwią w Grecji nie z powodu niedawnych manipulacji Erdogana z ogłaszaniem „otwartej granicy” z Europą. W Grecji przebywa teraz łącznie około 115 tys. migrantów i uchodźców, w tym – to najboleśniejszy problem – ponad 40 tys. w fatalnych warunkach na wyspach na Morzu Egejskim.

Odciążyć Lesbos

– Warunki na wyspach są nieakceptowalne. Oprócz rozwiązań bardziej długofalowych UE musi teraz podjąć doraźne decyzje, by poprawić sytuację m.in. na Lesbos – tłumaczy DW komisarz Johansson. Dlatego Unia ogłosiła w tym tygodniu, że ogłosi miesięczny program zachęt do dobrowolnych powrotów migrantów ekonomicznych do swych krajów, którzy będą za to dostawać 2 tys. euro (czyli około pięć razy więcej niż teraz). – Kto jest uchodźcą, ten oczywiście nie ma gdzie wrócić. Ale szacujemy, że dobrowolne powroty ludzi bez szans na status azylanta w UE mogą objąć około 5 tys. migrantów z wysp greckich – mówi Johansson.

Moria Camp, Lesbos

Obóz dla uchodźców w Moria Camp na Lesbos

Drugie doraźne rozwiązanie to relokacja tych dzieci i nieletnich, którzy tkwią bez opieki dorosłych w obozach na wyspach na Morzu Egejskim. Organizacje międzynarodowe szacują, że jest ich tam około 5,5 tys. Do dzisiaj siedem krajów Unii, czyli Niemcy, Francja, Finlandia, Portugalia, Luksemburg, Irlandia i Chorwacja, zdeklarowały się, że przyjmą co najmniej 1,6 tys. dzieci i nieletnich w ramach dobrowolnej relokacji z Grecji.

– Podczas obrad ministrów kilka innych krajów zasygnalizowało, że może dołączyć do tej inicjatywy – powiedziała Johansson. A na maj zwołano do Aten konferencję w sprawie migranckich dzieci i nieletnich, która może łączyć się z dalszymi deklaracjami relokacyjnymi dotyczącymi nie tylko Grecji.

Wyszehrad na „nie”

Jak wynika z naszych informacji, kraje Grupy Wyszehradzkiej już na długo przed dzisiejszym posiedzeniem rady UE jednoznacznie powtórzyły w Brukseli, że nie są zainteresowane – koordynowanym przez UE – przejmowaniem z Grecji żadnych dzieci czy nieletnich, którzy nie mają opieki dorosłych w obozach do migrantów i uchodźców.

Unia nie wykorzystała czasu zyskanego w 2016 r. (dzięki ugodzie z Turcją) na uzgodnienie całościowego pakietu migracyjno-azylowego. Główną przyczyną klinczu był spór o podział odpowiedzialności za proszących o azyl – z jednej strony Włochy (i po części Grecja) żądały permanentnego i całkowitego dzielenia między kraje Unii wszystkich, którzy przekraczają ich granice (głównie morskie), a z drugiej strony Polska i Węgry odmawiały zgody na jakikolwiek system, który w razie kryzysu zmusiłby je do przyjęcia choćby jednego uchodźcy w ramach unijnego rozdzielnika.

W efekcie Komisja Europejska zamierza w kwietniu zresetować tę reformę i zapewnia, że polskie żądania („żadnego uchodźcy, a w zamian inne formy pomocy”) są teraz na stole przy projektowaniu nowego wariantu reformy.

Chcesz skomentować ten artykuł? Zrób to na facebooku! >>