Były kanclerz Niemiec: Lęki Polski wobec Rosji nie powinny wpływać na kształt polityki UE | Niemcy – bieżąca polityka niemiecka. Wiadomości DW po polsku | DW | 30.03.2015
  1. Inhalt
  2. Navigation
  3. Weitere Inhalte
  4. Metanavigation
  5. Suche
  6. Choose from 30 Languages

Polityka

Były kanclerz Niemiec: Lęki Polski wobec Rosji nie powinny wpływać na kształt polityki UE

Gerhard Schröder jest zafascynowany sukcesami Ottona von Bismarcka w zbliżeniu Rzeszy do carskiej Rosji. W rozmowie z tygodnikiem ”Der Spiegel” były kanclerz krytykuje izolowanie Rosji przez polityków europejskich.

Były kanclerz Niemiec Gerhard Schroeder udzielił wywiadu dla najnowszego numeru tygodnika „Der Spiegel” w związku ze zbliżającą się 200. rocznicą urodzin (1.04) kanclerza Rzeszy Otto von Bismarcka, którego portret zdobi gabinet niemieckiego socjaldemokraty. Przed opublikowaną rozmową, dziennikarze tygodnika wskazują na szczególną sympatię byłego kanclerza Gerhard Schroedera do monarchisty Bismarcka i do jego sukcesów szczególnie, jeśli chodzi o politykę wobec Rosji. Dla niemieckiego socjaldemokraty, to „dobra okazja do obrony jego przyjaciela Władimira Putina”, zaznaczają dziennikarze.

Gerhardowi Schroederowi nie przeszkadza, że Bismarck gardził socjaldemokratami nazywając ich „szczurami”. Jak podkreśla, nie wszystko, co robił „żelazny kanclerz” jest godne pochwały. Fascynuje go natomiast, „rozsądne wykorzystywanie potęgi” szczególnie w zbliżeniu z carską Rosją. „Jego polityka zagraniczna była w tamtej fazie ostrożna i mądra: wszystkie sojusze, które kanclerz Rzeszy zawiązał, miały charakter defensywny” - zaznacza Schröder.

Polskie lęki a polityka wschodnia UE

Na uwagę dziennikarza, że polityka sojuszy Bismarcka odbywała się kosztem Polski, której odmawiał prawa do państwowości, były kanclerz odpowiada, że nie chce Bismarka brać w obronę, ale w tamtych czasach, kiedy budował on relacje z Rosją, rozbiory Polski były już faktem dokonanym. Kiedy dziennikarz tygodnika „Der Spiegel” zauważa, że do dzisiaj Polacy „podejrzliwie” śledzą rozwój niemiecko-rosyjskich relacji, niemiecki socjaldemokrata odpowiada:„Rozumiem, że Polacy mają historycznie uzasadnione obawy, które nie pozwalają niektórym racjonalnie odnosić się do Rosji. Skutki paktu Ribbentrop – Mołotow z 1939 roku są odczuwalne do dziś. Tylko, że lęki te nie powinny wpływać na kształt polityki całej UE wobec Rosji. Polska jest dzisiaj członkiem UE – dzięki Bogu – i jest też członkiem NATO".

„Polska i kraje bałtyckie – podkreśla Schröder – mają dzisiaj zapewniony poziom bezpieczeństwa, który - oceniając racjonalnie – wyklucza zagrożenie ze strony innych krajów. Nie znam nikogo, nawet w Rosji, kto byłby tak szalony, czy też tylko rozważał, aby podjąć kroki zagrażające terytorialnej integralności Polski i krajów bałtyckich”.

Trzeba spojrzeć prawdzie w oczy

Gerhard Schröder und Wladimir Putin

Gerhard Schröder i Wladimir Putin w 2004 roku w Hannowerze- przyjaźń, która przetrwała do dziś

Na uwagę dziennikarza, że najwidoczniej mamy do czynienia z powrotem bismarckowskiego myślenia w kategoriach władzy i stref wpływów, były kanclerz twierdzi, że w UE, nikt tak nie myśli. „Europejczycy wyciągnęli wnioski z historii. To inni mają to jeszcze przed sobą”. Dziennikarze tygodnika „Der Spiegel“ wskazują w tym kontekście na postępowanie jego „przyjaciela” Władimira Putina wobec Ukrainy.

Schroeder odpowiada, że konflikt ukraiński nie jest „przykładem na brak woli wyciągania wniosków” z doświadczeń historycznych. „W tym konflikcie popełniono błędy po wszystkich stronach, z czego rozpętała się spirala gróźb, sankcji i przemocy. I tę spiralę trzeba teraz zatrzymać. Mińsk II pokazał, że wszystkie strony chcą tego i nikt nie podważa integralności terytorialnej Ukrainy” – powiedział Schroeder.

Jeśli chodzi o aneksję Krymu, były kanclerz uważa, że mamy do czynienia ze złamaniem prawa międzynarodowego, ale „trzeba spojrzeć prawdzie w oczy”. Schroeder uważa, że „jest mało prawdopodobne, że Krym wróci do Ukrainy".

O reżimie Putina jak o amerykańskiej demokracji

"Z tą rzeczywistością polityka europejska powinna nauczyć się obchodzić”. Schroeder krytykuje też wykluczenie Rosji z grupy państw G-8 „Akurat w dobie kryzysów rozmowy są pilnie konieczne. Poza tym: co osiąga się takim wykluczeniem?” – pyta. Na uwagę dziennikarza, że „jest to znak dla Putina”, socjaldemokrata wskazuje, że to do niczego nie doprowadzi, gdyż po zakończeniu konfliktu trzeba będzie przy stabilizacji Ukrainy i tak współpracować z Rosją.

W opinii byłego kanclerza w niemieckim interesie jest wsparcie Rosji, gdyż potrzebujemy silnej Rosji, a nie takiej, która rozpada się. Na uwagę dziennikarza, że Schroeder mówi o „reżimie Putina mówi jak o amerykańskiej demokracji”, socjaldemokrata wskazuje, że „nieważna jest kwestia demokratycznych instytucji, lecz to, jak zapewnia się pokój”. Jest on przekonany, że bez Rosji nie uda się na stałe zapewnić pokoju na Bliskim Wschodzie. Na pytanie dziennikarza, czy musimy się pogodzić, z tym, że Rosja, która nie ma tradycji demokratycznych, nigdy nie stanie się demokracją na wzór zachodni, były kanclerz odpowiada: „Taka szansa istnieje. Jestem przekonany, że Rosja także i pod tym wzglądem rozwinie się, bo w innym wypadku będzie musiała w Europie pozostać outsiderem. A to nie leży ani w interesie Rosji ani reszty Europy. Europa, a także właśnie Niemcy, potrzebują Rosji, a Rosja Europy. Jeśli chodzi o to, to od czasu Otto von Bismarcka nic się w tej kwestii nie zmieniło”, powiedział na zakończenie rozmowy Gerhard Schroeder.

Opr. Barbara Cöllen

Reklama